komentarzbiblijny.pl

Rekomendowane przeglądarki: Chrome, Firefox, Opera. Jeśli strona nie wyświetla się poprawnie w wersji desktop, skorzystaj z wersji mobilnej.

jesteś tutaj: > > > >


Komentarz do Gal. 5:22,23 [owoc ducha świętego]

"Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa." (BT)

Streszczenie komentarza: na podstawie oryginalnych znaczeń wyrazów greckich i kontekstów Biblijnych niniejszy komentarz analizuje każdy z wymienionych w Gal. 5:22,23 owoców ducha, starając się oddać właściwy sens przymiotów, które powinniśmy rozwijać w powołaniu.

Choć katalogów owoców ducha znajdziemy w Nowym Testamencie kilka, m.in. w Ef. 4:1,2; Kol. 3:12; 1 Tm. 6:11; 2 Pt. 1:5-7, niewątpliwie tekst z Gal. 5:22,23 należy do najbardziej znanych i rozpoznawalnych. Jeśli mamy w naszym poświęconym życiu przynosić wiele owocu, zgodnie z oświadczeniem naszego Pana, warto przyjrzeć się bliżej poszczególnym przymiotom, które mają być w nas obecne, "i to w obfitości" (Jn. 15:5; 2 Pt. 1:8 NW).

MIŁOŚĆ AGAPE

Wymieniona przez Pawła na pierwszym miejscu, miłość agape zajmuje szczególne miejsce wśród owoców ducha, dlatego też jasne określenie jej sensu dla powołanych ma priorytetowe znaczenie. Jest to także szczególnie ważne, ponieważ agape ma niewiele wspólnego z miłością w jej potocznym rozumieniu. Nie chodzi o wzniosłe tony, uczucie, emocje, czy nawet wzajemność - chodzi o posłuszne, bezwarunkowe wypełnianie woli Bożej.

Najogólniej mówiąc, w rozumieniu Nowego Testamentu miłość agape jest poświęcającą wolą Bożą działającą w powołanych. Jej najwyższym uosobieniem jest sam Bóg, który "tak bardzo umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna" (Jn. 3:16 NW). Ten sam rodzaj miłości był także w naszym Panu, który posłusznie wykonał swoją ofiarę, i ma być także obecny w wybranych, członkach jego Ciała: "Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości" (Jn. 15:9,10 BT).

Agape jest określana w Biblii mianem "miłości Bożej" lub "miłości Chrystusowej" (Łk. 11:42; Rzym. 8:35,39; Ef. 3:19; 2 Tes. 3:5). Jej źródłem w powołanych jest Bóg. Apostoł Paweł informuje, że "miłość Boża została wlana w nasze serca za sprawą ducha świętego, którego nam dano" ( NW; 1 Jn. 3:1, 4:7). A jest nam ona dana po to, abyśmy mogli wiernie wykonywać nasze poświęcenie i stosować przykazania Boże (1 Jn. 5:3). Apostoł Paweł stwierdza, że miłość Chrystusa "Przymusza nas ... umarł za wszystkich, aby ci, co żyją, nie żyli już dla samych siebie, lecz dla tego, który za nich umarł i został wskrzeszony" ( NW). To agape "przymusza nas", abyśmy już nie żyli dla samych siebie, ale abyśmy się ofiarowali Bogu ().

Podobnie w Flp. 2:12,15 apostoł Paweł napomina: "wypracowujcie swoje wybawienie" - trwajcie w waszym poświęceniu - "aby się stać ludźmi nienagannymi i niewinnymi, dziećmi Bożymi bez skazy". Choć naszym celem jest pełne uświęcenie na obraz naszego Pana, stanie się to możliwe jedynie dlatego, "gdyż to Bóg ze względu na swe upodobanie działa w nas, byście i chcieli, i działali" (). To miłość agape, którą Bóg w nas wlał, "działa w nas, byście i chcieli, i działali". Dlatego Paweł napisze w liście do Kolosan 3:14, że miłość jest "związką doskonałości" (BG) - bez poświęcającej miłości Chrystusowej "w ogóle nic nie możecie uczynić", nasze wydawanie owocu i uświęcanie się jest niemożliwe (Jn. 15:5 NW).

Miłość jest narzędziem wiary. Paweł pisze, że wiara "działa przez miłość" (Gal. 5:6 BT). Tak jak rzemieślnik bez narzędzi nie wykona swojej pracy, tak wiara bez miłości nie wykona swojej, prowadząc nas do poświęcenia. Agape, która jest poświęcającą wolą Bożą w nas, działa przez uczynki. Jeśli nie postępujemy zgodnie z miłością (Rzym. 14:15), najwyraźniej nie jest ona w nas obecna. "Kto mówi: Znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała ... Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!" (1 Jn. 2:4,5, 3:18 BT). Brak uczynków czyni naszą wiarę pustą, bezużyteczną, bo "wiara, jeśli nie ma uczynków, sama w sobie jest martwa" (Jak. 2:17 NW).

RADOŚĆ

Kolejnym owocem ducha wymienionym przez Pawła jest radość. Greckie chara występuje w Nowym Testamencie 60 razy, co dodatkowo podkreśla znaczenie radości w powołaniu. Wielokrotnie przeczytamy też o 'obfitej radości', 'zupełnej radości' i 'napełnieniu radością' (Jn. 16:24; 2 Kor. 7:4, 8:2; Flp. 2:2,29; 2 Tm. 1:4; Flm. 1:7; 1 Pt. 1:8; 1 Jn. 1:4; 2 Jn. 12). Radość jest więc nieodłącznym elementem poświęconego życia.

"Radość w Duchu Świętym" (Rzym. 14:17 BG) jest jednak czymś zupełnie odmiennym niż radość rozumiana w sensie niezwiązanym z powołaniem. Jest to rodzaj doświadczenia, którego "człowiek fizyczny" nie zna ( NW). Przede wszystkim już sam element dążenia, które mamy w poświęceniu, aby spełniać wolę Pana i przykazania, które zawarł w swoim Słowie, jest dla człowieka "z zewnątrz" niezrozumiały i trudny. Chrześcijaństwo bardziej kojarzy się z samoumartwianiem i smutkiem niż radością, a konieczność przestrzegania takiej ilości przykazań wydaje się być nie do udźwignięcia.

Tymczasem powołany przyjmuje na to zupełnie inną perspektywę. Nasz Pan zachęca, abyśmy wzięli na siebie jego jarzmo, ale dodaje także: "znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie" (Mt. 11:29,30 BT). Podobnie mówi apostoł Jan: "miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie" (1 Jn. 5:3 BT). Mówimy więc o radości, która wynika z pełnienia służby Bożej i niesienia 'słodkiego brzemienia' Jezusa Chrystusa, choć ono również może wiązać się z cierpieniem.

I w tym miejscu spotykamy się z czymś, co rzeczywiście wymaga dużej wiary i zaufania w Panu: "Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia", pisze Jakub (Jak. 1:2 BT). Mamy być w pełni radości, kiedy spotykamy się z doświadczeniami. W związku z tym przeczytamy np. o apostołach, że "odeszli sprzed Sanhedrynu, radując się, że zostali poczytani za godnych znoszenia zniewag ze względu na jego [Jezusa] imię" (Dzieje 5:41 BT).

Nie jest to jednak radość wynikająca z samego faktu cierpienia. Apostoł Paweł pisze: "To, co znosicie, służy karceniu ... Co prawda obecnie żadne karcenie nie wydaje się radosne, lecz zasmucające, potem jednak tym, którzy zostali przez nie wyćwiczeni, rodzi pokojowy owoc, mianowicie prawość" (Hbr. 12:7,11 NW). Argumentując swoją zachętę do czerpania radości z cierpienia, Jakub podaje analogiczne wyjaśnienie: "przecież wiecie, że wypróbowana jakość waszej wiary prowadzi do wytrwałości. A wytrwałość niech dopełni swego dzieła, abyście byli zupełni i pod każdym względem zdrowi, w niczym nie mając braków" (Jak. 1:3,4 NW).

Chociaż odczuwamy smutek i przygnębienie z powodu doświadczeń, odczuwamy także radość, której punktem odniesienia jest nasz nowy, duchowy człowiek. Podobnie jak nasz Pan, także i my uczymy się posłuszeństwa z naszych doświadczeń (Hbr. 4:8; Ef. 4:20-24). "A gdy już przez krótką chwilę pocierpicie, Bóg wszelkiej życzliwości niezasłużonej, który was powołał do swej wiecznej chwały w jedności z Chrystusem, sam dokończy waszego szkolenia, utwierdzi was i umocni", abyśmy mogli otrzymać nagrodę, do której jesteśmy powołani (1 Pt. 5:10 NW).

"Uważam zatem", pisze Paweł, "że cierpienia w obecnej porze nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma być w nas objawiona" ( NW). Odczuwamy radość już dziś, będąc 'obywatelami niebios' () i korzystając z duchowych łask i błogosławieństw, którymi nas Bóg przez Jezusa Chrystusa obdarza. Biegniemy do mety naszego powołania "z radością", jak przeczytamy o tym w Dziejach 20:24 BG, abyśmy na końcu mogli 'wejść do radości naszego Pana' i otrzymać zmartwychwstanie do chwały w Boskiej naturze (Mt. 25:21,23; ).

A więc "Zawsze radujcie sie w Panu. Raz jeszcze chcę powiedzieć: radujcie się!" (Flp. 4:4 NW).

POKÓJ

Pokój (gr. eirene) ma podwójne znaczenie. Jest to forma Biblijnego pozdrowienia, powitania lub, rzadziej, pożegnania (Łk. 10:5, 24:36; Jn. 20:19,26; 1 Kor. 1:3; Ef. 1:2; Flp. 1:2). Może się jednak również odnosić do stanu serca lub stanu w stosunkach między ludźmi lub między człowiekiem a Bogiem, i właśnie w związku z tym drugim znaczeniem warto przywołać kilka kontekstowych wersetów pokazujących, czym jest prawdziwy, Boży pokój.

Przede wszystkim trzeba powiedzieć za apostołem Pawłem, że "Bóg powołał was do pokoju" (1 Kor. 7:15 NW). Nie jest to więc "produkt uboczny" naszego duchowego rozwoju, ale jeden z jego celów głównych. Pokój Boży nie powinien być też kojarzony z nic-nie-robieniem. Wręcz przeciwnie, mamy mieć "zawsze mnóstwo pracy w dziele Pańskim" (1 Kor. 15:58 NW). W związku z tym apostoł Paweł łączy pokój Boży z rozwojem naszej nowej osobowości w Jezusie Chrystusie, prosząc: "Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa" (1 Tes. 5:23 BT). Pokój Boży w nas ma więc związek zarówno z naszym uświęceniem - przyjęciem postawy sprawiedliwości i wydawania owoców - ale także pozostawaniem w stanie 'nienaruszonym' i "bez zarzutu", powstrzymując się od grzeszenia (Flp. 1:9-11; ).

Paweł dodaje: "Wierny jest ten, który was powołuje, on też tego [oczyszczenia i uświęcenia] dokona" (1 Tes. 5:24 NW). I w tym miejscu dochodzimy do istoty pokoju Bożego: to Bóg działa dla nas (), On "tego dokona", naszym zadaniem jedynie jest Mu w pełni zaufać. To nasze pełne zaufanie w prowadzenie nas przez Pana jest podstawą naszego pokoju. W naszym biegu doświadczamy wielu trudności, przeciwieństw, pokus, słabości, etc. ale mamy zapewnienie, że w tym wszystkim Pan jest z nami przez swego ducha - Pocieszyciela (Jn. 14:27).

"O nic sie nie zamartwiajcie", pisze Paweł, "ale we wszystkim niech wasze gorące prośby zostaną Przedstawione Bogu w modlitwie i błaganiu wraz z dziękczynieniem; a pokój Boży, który przewyższa wszelką myśl, będzie strzegł waszych serc i władz umysłowych przez Chrystusa Jezusa" (Flp. 4:7,8 NW). Dopóki trwamy w Chrystusie, wykonując nasze poświęcenie, nie mamy powodów do strachu (1 Jn. 4:18). Mamy natomiast zapewnienie, "że Bóg sprawia, iż wszystkie jego dzieła współpracują ze sobą dla dobra tych, którzy miłują Boga, tych, którzy są powołani zgodnie z jego zamierzeniem" (Rzym. 8:28 NW). Jesli więc trwamy w naszym powołaniu, możemy za wszystko Bogu dziękować, mając spokojne zaufanie, że "że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani rządy, ani rzeczy teraźniejsze, ani rzeczy przyszłe, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas oddzielić od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, naszym Panu" (Rzym. 8:38,39 NW; 1 Tes. 5:18).

CIERPLIWOŚĆ I OPANOWANIE

Cierpliwość jest wymieniona przez Pawła za pokojem, natomiast opanowanie znajduje się na końcu listy. Powodem, dla którego oba przymioty zostały zostały połączone w jednym śródtytule jest fakt, że ich znaczenia w potocznym rozumieniu nie są zbyt wyraźnie oddzielone. Różnie też bywają tłumaczone w różnych przekładach, warto więc przyjrzeć się bliżej ich poszczególnym zakresom znaczeniowym.

Cierpliwość (w przekładzie BT) jest tłumaczeniem greckiego makrothymia, które jest złożeniem dwóch członów: makros - wielki, oraz thymos oznaczającego gniew, zapalczywość. Sensem makrothymia jest więc powstrzymywanie się od gniewu, tolerowanie czy też długie znoszenie, co najlepiej widać na przykładzie Mt. 18:26,29; Dzieje 26:3; Rzym. 9:22.

W wielu tekstach jednak makrothymia, a także czasownik makrothymeo, utraciły bezpośredni związek z odwlekaniem gniewu, kładąc akcent na sam fakt oczekiwania czy długiego znoszenia (zob. Hbr. 6:12,15; Jak. 5:10). Wydaje się natomiast, że wspólnym mianownikiem wszystkich przypadków występowania makrothymia jest powstrzymywanie reakcji wobec czynnika zewnętrznego, przy czym w tekstach, w których ten czynnik jest wymieniony, zawsze chodzi o relacje z osobami. Brak jest w Nowym Testamencie tekstów, które explicite łączyłyby naszą makrothymia ze znoszeniem nieosobowych czynników zewnętrznych, jak np. braki materialne, problemy zdrowotne, itp. Nasza nieskwapliwość, jak oddaje to słowo Biblia Gdańska, dotyczy więc naszych relacji z ludźmi w naszej zdolności długiego znoszenia przeciwnych nam postaw i zachowań (; por. Jak. 5:10,11).

W przeciwieństwie do makrothymia, która działa "na zewnątrz", egkrateia, przetłumaczona w Biblii Tysiąclecia jako "opanowanie", działa "do wewnątrz", w stosunku do nas samych. Ideą egkrateia jest powściągliwość, wstrzemięźliwość, umiarkowanie, a więc blokowanie pragnień, odruchów, którym jako istoty cielesne, a ponadto grzeszne, jesteśmy poddani.

W procesie naszego poświęcenia egkrateia ma do spełnienia bardzo ważną rolę. Wyjaśniając istotę naszego poświęcenia w 6. rozdziale listu do Rzymian, apostoł Paweł podkreśla, że "nasza stara osobowość zawisła z nim na palu, żeby nasze grzeszne ciało stało się nieczynne, abyśmy już dłużej nie byli niewolnikami grzechu" (Rzym. 6:6 NW). W związku z tym apostoł napisze do Koryntian, że 'bije swoje ciało i wiedzie je jak niewolnika, aby się w jakiś sposób nie stać niegodnym uznania' (1 Kor. 9:27 NW). Wiele spośród uczynków ciała wymienionych przez Pawła ma niewątpliwie związek z brakiem egkrateia - nieumiejętnością stawiania granic, a czasem zupełnej tamy, pragnieniom i popędom, które rodzą się w naszych niedoskonałych ciałach (; Gal. 5:19-21). Tymczasem jeśli mamy mieć "współudział w jego [Chrystusa] cierpieniach, poddając się śmierci podobnej do jego śmierci", nasze ciała musimy ofiarować Bogu ( NW; ). Bez stosowania egkrateia wobec nas samych ten wynik nie będzie mógł zostać osiągnięty (Rzym. 8:5-13).

UPRZEJMOŚĆ

Bliższe zbadanie znaczenia oryginalnych terminów w przypadku owoców ducha prowadzi często w nieco innym kierunku niż ich polskie odpowiedniki, czego kolejnym przykładem jest uprzejmość. Przymiot ten kojarzy nam się z podejmowaniem gości, gościnnością, lub szerzej, z postępowaniem zgodnym z etykietą, i w tym sensie uwarunkowany jest przede wszystkim kulturowo. Znaczenie oryginału zdecydowanie wychodzi jednak poza tak sformułowaną definicję.

"Uprzejmość" jest tłumaczeniem greckiego chrestotes, które pochodzi od czasownika chraomai, oznaczającego m.in. "potrzebować, pragnąć, korzystać". Chrestotes oznacza więc naszą gotowość odpowiadania na potrzeby innych ludzi, pomagania, co jest także uwidocznione w znaczeniu chrestos - dobry, pożyteczny, zbawienny. Adekwatnym strzeszczeniem tej postawy może być Gal. 6:10, w którym Paweł zachęca braci: "wyświadczajmy dobro wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy są z nami spokrewnieni w wierze" (NW). Chodzi więc nie tyle o kod kulturowy jako taki, choć jego przestrzeganie także może być elementem naszej chrestotes. Istotą tego przymiotu natomiast jest życzliwość, chęć pomocy i wyświadczania dobra, która jako owoc ducha ma być wśród powołanych postawą uniwersalną.

Warto także zwrócić uwagę na subtelną różnicę między chrestos a chrestotes. W obu przypadkach mówimy o życzliwości, czy też dobrotliwości, i rzeczywiście oba te słowa bywaja tłumaczone w ten sam sposób. Nie są jednak zupełnymi synonimami, a subtelna różnica między nimi może stanowić o jakości naszych relacji. Chrestos działa bowiem w obszarze sprawiedliwości, miłości obowiązkowej. Praktykując tę formę życzliwości, wnosimy do życia naszych bliskich wartość dodaną, pozytywną zmianę, która inaczej by nie zaszła. Chrestotes, które jest bezpośrednią pochodną chrestos, znacząco przesuwa akcent w stronę życzliwości nie obciążonej obowiązkiem, czy też miłości nieobowiązkowej, która gotowa jest poświęcić swoje interesy dla drugiego.

Praktyczna różnica uwidoczni się np. w sytuacji, w której bliska osoba prosi mnie o przysługę. Dostrzegając realną potrzebę spełnienia tej prośby przeze mnie, wykazuję chrestos i pomagam. Ale mogę także stwierdzić, że to zupełnie zbędna przysługa lub osoba prosząca może bez żadnego uszczerbku wykonać je sama. Spełniając tę prośbę mimo to, wykazuję chrestotes. Ta cecha została także zilustrowana przez naszego Pana w Kazaniu na Górze: "I temu, który się z tobą chce prawować, a suknię twoję wziąć, puść mu i płaszcz; A kto by cię przymuszał iść milę jednę, idź z nim i dwie; Temu, co cię prosi, daj, a od tego, co chce u ciebie pożyczyć, nie odwracaj się" (Mt. 5:40-42 BG).

Innymi słowy, bądźmy gotowi wyjść poza naszą ocenę sytuacji. Jeśli w ocenie mojego brata ta mila będzie potrzebna, bądźmy gotowi i na dwie mile. Nieprzypadkowo te słowa padają w kontekście miłości agape, miłości nieobowiązkowej. Esencją chrestotes jest bowiem nasza gotowość do poświęcenia, również i tej mili, a także i tego płaszcza. Punktem odniesienia dla mojego działania w tej sytuacji staje się nie moja ocena sytuacji, ale ocena sytuacji mojego bliźniego.

DOBROĆ

Dobroć jest tłumaczeniem greckiego agathosyne, które według słownika do Biblii Gdańskiej w systemie Stronga oznacza "prawość serca i życia, dobroć, uprzejmość". Rzeczownik agathosyne pochodzi od przymiotnika agathos, który według tego samego źródła oznacza m.in. "dobry z natury, o szlachetnym pochodzeniu, prawy, sprawiedliwy, szlachetny". Agathos jest pojęciem niezwykle szerokim, obejmującym całość zasad i uczynków związanych z dobrem, czy też z dobrą zasadą. Wielokrotnie spotkamy w Nowym Testamencie przeciwstawienie dobra (agathos) złu czy też dobrych uczynków uczynkom złym (Mt. 5:45; , 12:21; 1 Pt. 3:11, 3 Jn. 11).

Esencją dobrej zasady jest sprawiedliwość, która jest podstawą tronu Bożego (Ps. 97:2). Stąd sprawiedliwość jest także przymiotem często wymienianym w kontekście dobroci (Ef. 5:9; Rzym. 7:12). Agathosyne skłania nas do wyświadczania dobra wszystkim zgodnie z Bożą zasadą miłości obowiązkowej: pobożności i miłości braterskiej (). Dobroć, podobnie jak sprawiedliwość, ma bezpośredni związek ze znajomością praw Bożych. Paweł pisze do Rzymian: "A ja sam też jestem przekonany co do was, bracia moi, że i wy jesteście pełni dobroci, będąc napełnieni wszelkim poznaniem, i że możecie również jedni drugich napominać" (15:14 NW; Ez. 18:9). A więc znajomość przykazań i zasad Bożych warunkuje w nas możliwość wydawania owocu dobroci.

To nie oznacza, że kto nie jest w powołaniu, ten nie może być dobrym. Jezus oświadcza, że nawet ludzie "niegodziwi" potrafią "dawać swym dzieciom dobre [agathos] dary" (Mt. 7:11 NW). Podobnie Paweł zauważa, że "ludzie z narodów, nie mający prawa, z natury czynią to, co jest w prawie", ponieważ "treść prawa jest zapisana w ich sercach" (Rzym. 2:14,15 NW). Nie można więc powiedzieć, że niepowołani pozbawieni są ducha Bożego - mają go o tyle, o ile jest w nich zachowany obraz chwały, którą był obdarzony nasz praojciec. W każdym człowieku jest pewien zasób dobroci w jej wszystkich przymiotach składowych, w mniejszym lub większym stopniu.

Powołanym przez Boga jednak duch święty dany jest w zupełnie nowym sensie, niedostępnym dla świata. My nie mamy mieć śladowych ilości dobroci, bowiem jesteśmy powołani do tego, aby być "pełni dobroci", mamy stać się na wzór naszego Pana i być "święci w całym swym postępowaniu" (; 1 Pt. 1:15 NW). Nasza nowa osobowość może jednak być 'odnawiana dzięki dokładnemu poznaniu', którego osiągnięcie z kolei jest niemożliwe dla tych, którzy nie są poświęceni i nie narodzili się z ducha świętego jako "nowe stworzenie" (; 1 Kor. 2:13-15; ; Gal. 3:14; Tyt. 3:4-7). Otrzymaliśmy "ducha, który jest od Boga, abyśmy znali to, co zostało nam życzliwie dane przez Boga" ( NW). Bez zrodzenia z ducha, które otrzymujemy w poświęceniu, nie jesteśmy w stanie rozumieć Słowa Bożego, a bez tego nie możemy wzrastać w dobroci na wzór Jezusa Chrystusa.

A więc agathosyne jako owoc ducha działa przede wszystkim w powołanych jako przymiot, który mamy i możemy rozwijać w sobie obok poświęcającej nas miłości agape. Duch Boży wlany w nasze serca w poświęceniu działa w nas, abyśmy "i chcieli, i działali" (). W tym szczególnym sensie agathosyne w powołanych nie jest śladem chwały Bożej, który nam został po Adamie, ale nowym zrodzeniem na wykonywanie woli Bożej, ciągłą progresją w stronę naszego pełnego uświęcenia (1 Tes. 4:3,7).

WIERNOŚĆ

Greckie pistis posiada kilka znaczeń, spośród których dwa mogą być brane pod uwagę w kontekście owoców ducha, tj. wiara i wierność. Pewną wskazówką co do wyboru konkretnego znaczenia może być częstotliwość występowania danego tłumaczenia. W Biblii Gdańskiej pistis przetłumaczono jako "wiara" 238 razy i tylko raz jako "wierność". Co ciekawe, pistos, spokrewniony przymiotnik, 64 razy przetłumaczono jako "wierny" i tylko raz jako "wierzący". Statystycznie więc, wybierając rzeczownik, wybralibyśmy "wiarę" raczej niż "wierność". Tłumacze polskich przekładów wydają się być jednak w tym temacie podzieleni. Spośród 10 przekładów dostępnych autorowi niniejszego komentarza Biblijnego, w Gal. 5:22,23 połowa wybrała "wiarę", druga połowa "wierność".

Wiara i wierność nie są jednak pojęciami wykluczającymi się. Esencją wiary jest ufność, przekonanie, wierności zaś - stałość przekonań. Mając więc "wiarę raz świętym podaną" (Judy 3 BG), jesteśmy niezmiennie przekonani, że "Jedno jest ciało i jeden duch, tak jak zostaliście powołani w jednej nadziei, do której was powołano; jeden Pan, jedna wiara, jeden ; jeden Bóg i ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi i przez wszystkich, i we wszystkich" (Ef. 4:4-6 NW). Pisząc o wierze w 11 rdz. listu do Hebrajczyków, apostoł Paweł podaje wiele przykładów starożytnych wierzących, których wiara przyniosła wspaniałe owoce właśnie dzięki wierności. "Wszyscy oni pomarli w wierze, chociaż nie dostąpili spełnienia obietnic, ale je z dala ujrzeli i powitali..." (Hbr. 11:13 NW).

Wybierając więc wierność, wybieramy węższy zakres znaczeniowy, choć trudno dostrzec umotywowane kontekstem przesłanki, dla których tak właśnie należałoby ten tekst rozumieć. Wiara także jest owocem ducha - bez działania świętego ducha Bożego w nas nie ma wiary. Choć wielu chrześcijan sądzi, że to my sami mamy moc uwierzyć lub nie (potępiając jednocześnie tych, którzy wybierają nie wierzyć), stanowisko Biblii jest bardzo jednoznaczne: "Łaską bowiem jesteście . A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga" (Ef. 2:8 BT; Rzym. 12:3; ; ). Bóg powołuje tylko tych, których wcześniej przejrzał i do tego celu przeznaczył ().

Tego rodzaju spojrzenie jest także zgodne z definicją wiary, którą podał apostoł Paweł: "Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych ... Dzięki wierze uświadamiamy sobie, że systemy rzeczy zostały uporządkowane słowem Boga, tak iż to, co widać, powstało z tego, co się nie ukazuje" ( NW). Wiara jest więc nie tylko naszą ufnością w Bogu, ale także manifestacją Jego działania, przejawem działania w naszym życiu rzeczywistości duchowej, do której niepowołani nie mają dostępu (1 Kor. 2:14). Dzięki wierze zyskujemy nowe spojrzenie nie tylko na nasze własne życie, ale także na treść Boskiego Słowa ("systemy rzeczy" to w oryginale liczba mnoga od aion - wiek, etap rozwijania się Boskiego planu Wieków, czy też "historii Biblijnej").

Tym wszystkim jesteśmy błogosławieni w wierze, ale nie jest to naszą zasługą - "to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga", owocem działania Jego ducha w wierzących. Wybór wiary w miejsce pistis wydaje się więc być nie tylko dopuszczalny, ale nawet uzasadniony i preferowany, wskazując czytelnikom Gal. 5:22,23 na obfitość błogosławieństw Bożych dla powołanych, które znacznie wykraczają poza sam przymiot wierności.

ŁAGODNOŚĆ

Ostatnim przymiotem w komentarzu, a przedostatnim wymienionym przez Pawła, jest łagodność. Grecki oryginał praotes (lub praytes) oznacza "cichość, skromność, łagodność". Warto przeanalizować w kontekście Biblii, co bycie łagodnym może w praktyce oznaczać dla chrześcijanina, ponieważ popularny pogląd czyni w tym miejscu z wierzących ludzi o słabym charakterze, nieasertywnych, niezdolnych do polemiki czy przeciwstawienia się okolicznościom. Łagodność rzeczywiście kojarzy się przede wszystkim z formą uległej reakcji - albo braku reakcji - wobec świata zewnętrznego, tymczasem, jak pokazuje wiele przykładów Biblijnych, duch Boży nie zawsze prowadzi w tym kierunku.

Znajdziemy w Biblii wiele przykładów, kiedy nasz Pan niekoniecznie był łagodny w sensie opisanym powyżej. Wręcz przeciwnie, wyrzucając kupców ze Świątyni czy ganiąc faryzeuszy manifestował niemałą dozę agresywności (Mt. 21:12,13, 23:27-32; Jn. 2:14-16). Jego zganienie Piotra opisane w Mt. 16:23 podobnie nie było łagodne. Apostoł Paweł również wielkorotnie zwracał się do adresatów swych listów, mówiąc bez ogródek o sprawach, które wymagały naprawy, a także ostro ganiąc niektórych członków społeczności (1 Kor. 5:1,6, 15:36; 2 Kor. 10:1,2; Gal. 1:3-9; Hbr. 5:11-13).

Paweł, który wielokrotnie otwarcie atakował przeciwników, napomina jednak Tymoteusza: "Niewolnik Pana nie ma się spierać, lecz ma być delikatny wobec wszystkich ... z łagodnością [praotes] pouczający nieprzychylnie usposobionych" (2 Tm. 2:24,25 NW). Najwyraźniej więc ideą praotes nie jest niepodnoszenie głosu i niemówienie wprost. Mamy być dobitni tam, gdzie jest to potrzebne, "gotowi do obrony wobec każdego, kto od was żąda uzasadnienia nadziei, którą macie w sobie..." (1 Pt. 3:15 NW). Zawsze natomiast naszym autorytetem ma być Chrystus i Słowo Boże.

Jakiekolwiek działania podejmujemy, także z właściwą dozą agresywności, zawsze muszą być one umocowane w Słowie i duchu Pańskim i zawsze mieć na celu przede wszystkim budowanie w Chrystusie (1 Kor. 10:23,24). Nasza praotes - cichość, skromność - musi być przede wszystkim zakorzeniona w uległej relacji wobec Pana. Jeśli będziemy mieć na uwadze przede wszystkim spełnianie swojego poświęcenia i czynienie woli Bożej, łatwiej dostrzemy, gdzie łagodność jest rzeczywiście wskazana, a gdzie jest jedynie atrapą ducha świętego służącą przykrywaniu zła.

---

Właściwe zrozumienie, czym są Biblijne owoce ducha, ma dla powołanych pierwszorzędne znaczenie, jeśli z wydawania tych owoców mamy być przez Pana rozliczeni (Jn. 15:1-6). Fałszywe pojmowanie lub niezrozumienie, co jest od nas wymagane, stawia nas w pozycji wołających "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Jezus jednak odrzuca taką deklarację wiary i znów nawiązuje do wydawania właściwych owoców: "Poznacie ich po ich owocach ... Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie" (Mt. 7:16,21,22 BT).

Nasza relacja z Panem i budowanie się w uświęceniu musi być ugruntowane na właściwym rozumieniu Słowa Bożego. Nasza nowa osobowość, jak zapewnia Paweł, jest 'odnawiana dzięki dokładnemu poznaniu' (Kol. 3:10 NW). Zaniechanie zdobywania tej wiedzy może świadczyć o tym, że spełnianie woli Pana na prawdę nie bardzo nas interesuje. Jesteśmy zadowoleni z tego stanu, w jakim jesteśmy, i nie ma potrzeby tego zmieniać, czym dajemy świadectwo, że w tym miejscu nasza własna wola, nasza własna satysfakcja z siebie wzięła górę nad duchem świętym.

To też nie oznacza, że kiedy poznamy wszystkie odcienie znaczeniowe greckich słów zapisanych w oryginale, osiągniemy właściwy stopień poznania. W tym sensie również ten komentarz nie jest wystarczający - jest to zaledwie zasygnalizowanie ważniejszych elementów i podstawowych znaczeń, choć stąd ciągle daleko do wyczerpania tematu. Dlatego w naszym życiu ciągłe pogłębianie "teorii", czy też gnosis, jest niezbędne, ale nie wystarczające. Celem jest bowiem epignosis - ukształtowanie w sobie 'umysłu Chrystusowego', który nie tylko będzie wiedział "co", ale będzie także wiedział "jak" - przekuć tę wiedzę na praktykę w naszym codziennym życiu.


Słowa kluczowe: Gal. 5:22-23, owoce ducha, miłość agape, radość, pokój, cierpliwość, opanowanie, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność
 
Przekłady wykorzystane w komentarzu Biblijnym:
NW - przekład Nowego Świata
BT - Biblia Tysiąclecia
BG - Biblia Gdańska
 
Data publikacji:
Ostatnia aktualizacja: 30-11-2014


komentarzbiblijny.pl