komentarzbiblijny.pl

Strona współpracuje z popularnymi przeglądarkami. Jeśli nie wyświetla się poprawnie w wersji desktop, skorzystaj z wersji mobilnej.

jesteś tutaj: > > > >


Komentarz do Kol. 3:18,19 [żony bądźcie poddane mężom, mężowie miłujcie żony]

"Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi!" (BT)

Streszczenie komentarza: niniejszy komentarz do Kol. 3:18,19 zawiera kilka obserwacji dotyczących opisanego przez apostoła Pawła Biblijnego modelu relacji między mężem i żoną, w kontekście relacji między Adamem i Ewą opisanej w 3 rdz. księgi Rodzaju.

Biblijny model współżycia w małżeństwie opisany m.in. w Kol. 3:18,19 nie jest dzisiaj szczególnie poważany, nawet wśród wierzących. W czasach, w których wolność i prawa jednostki stawia się na pierwszym miejscu, idea poddania żony mężowi musi budzić sprzeciw. Środowiska feministyczne widzą w niej wyraz patriarchatu, który od wieków wykorzystywał kobiety i odmawiał im niemal wszelkich praw. W zamian za to dzisiaj promowane są związki partnerskie, w których zarówno mąż, jak i żona mają równe prawa i równe obowiązki. Trzeba przyznać, że jest to bardzo kuszące spojrzenie. Sposób, w jaki nawiązuje do zasady sprawiedliwości i równości, przemawia nie tylko do niewierzących, ale również do wielu wierzących. Ponieważ jednak zasady sprawiedliwości ludzkiej nie mogą przewyższać zasad sprawiedliwości Bożej, warto zastanowić się nad źródłem i nad sensem zasady wyrażonej w Kol. 3:18,19.

A WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ W EDENIE...

Wydaje się, że źródła zasady wyrażonej w Kol. 3:18,19 należy szukać w Edenie. Paweł pisze, że żony mają być "poddane mężom". Sięgając do księgi Rodzaju, dowiadujemy się, że pierwszym człowiekiem, który okazał nieposłuszeństwo, była kobieta. Prawdą jest, że Ewa była zwiedziona - sądziła, że ma prawo zrobić to, co zrobiła. Niemniej jednak z posłuszeństwem miało to niewiele wspólnego. Nie tylko nie pozostała poddana swemu Bogu, który zabronił spożywania owocu, ale także okazała nielojalność swojemu mężowi, który dotąd zakazu przestrzegał. Ponieważ kobieta w jakimś sensie podjęła decyzję bez uwzględnienia swojego męża, wolą Boga było poddanie jej mężczyźnie, aby w rodzinie to on był tym ostatecznym decydującym, aby był jej głową. Tutaj jednak nie można postawić kropki, ponieważ trzeba to poddanie rozumieć w sposób zgodny z duchem Bożym, a także uwzględniając sens tych konsekwencji, które spotkały Adama.

Adam w tym czasie próby także zawiódł, ale zawiódł inaczej niż Ewa. Adam, mimo tego, że zjadł z owocu, uważa, że jest w porządku. "Niewiasta, którą dałeś, by była ze mną - ona dała mi owoc z drzewa" (Rdz. 3:12 NW). Innymi słowy, "oprócz tego, że winna jest Ewa, bo zerwała owoc, Ty Panie Boże też jesteś winny, bo taką Ewę mi dałeś - ja winny nie jestem". Apostoł Paweł później pisze, że jest dokładnie na odwrót - grzech pierworodny jest grzechem adamowym (Rzym. 5:14). Adam zatem okazuje się być zapatrzonym we własną prawość egoistą. Nie wykazuje troski o Ewę i nie widzi swojego grzechu, tylko grzech swojej żony. Ten archetypiczny egocentryzm jest udziałem wszystkich mężczyzn. W związku z tym szczególnym zadaniem mężów w małżeństwie jest jego przezwyciężanie - "Mężowie, miłujcie żony" (Kol. 3:19 NW).

Wydarzenia z ogrodu Eden można zatem widzieć w dwóch płaszczyznach. Pierwsza płaszczyzna to sens historycznego wydarzenia (choć opisanego językiem symbolicznym), jednostkowej sytuacji, która zaszła między Adamem i Ewą w relacji z Panem Bogiem. W szerszym spojrzeniu Eden jest archetypiczną narracją o mężczyźnie i kobiecie w ujęciu generycznym, nie jednostkowym. Ewa reprezentuje w ten sposób kondycję kobiety, która pragnie narzucić mężczyźnie pewne kierunki działań; Adam reprezentuje swoisty egocentryzm mężczyzn, którzy dostrzegają jedynie własną prawość i własne racje. Idąc śladem Adama i Ewy, niszczymy nasze związki, a w konsekwencji naszą relację z Bogiem. Lekarstwem w takiej sytuacji nie jest 'związek partnerski', ale zrozumienie, na czym polega problem. Problemem natomiast w większym lub mniejszym stopniu zawsze jest fakt, że strony w małżeństwie próbują redefiniować swoje stanowiska na przekór pewnemu naturalnemu porządkowi, który został złamany już w Edenie. To, co się tam stało między Adamem i Ewą, rozgrywa się od tamtego czasu w każdym związku i będzie się rozgrywać tak długo, jak długo nie uświadomimy sobie źródła problemów i nie przyjmiemy ról właściwych mężowi i żonie w ich naturalnych granicach.

MIŁOŚĆ I PODDANIE

Wiele osób odczytuje Kol. 3:18,19 tak, jakby tylko żony miały coś do zrobienia - żona ma być poddana, a mąż może już tylko 'rządzić'. Prawdą jest, że przez wieki kobieta była tą poddaną, ale nie otrzymywała w zamian należnej jej miłości. Taka relacja nie jest jednak realizacją zasady podanej w Kol. 3:18,19, ale jej wypaczeniem. Podobnie jak wypaczeniem jest winienie Boga czy chrześcijaństwa za ten stan rzeczy. Relacja opisana przez Pawła jest bowiem relacją wdustronną. Na jednym końcu jest poddanie, na drugim miłość, i to najwyższa miłość agape ('miłujcie', gr. agapate). Sens miłości agape w małżeństwie pięknie i treściwie wyjaśnił apostoł Paweł, pisząc: "Tak powinni mężowie miłować żony swoje, jako swoje własne ciała; kto miłuje żonę swoję, samego siebie miłuje" (Ef. 5:28 BG).

Agape jest miłością poświęcającą. Jeśli kocham żonę jak własne ciało, będę gotów ponieść samemu pewne nawet i niewygody, aby okazać mojej żonie troskę i wsparcie. Szczególnego sensu w małżeństwie nabierają słowa Jezusa zapisane w Mt. 5:40,41. Tak się bowiem składa, że żona nieraz wymaga od męża przejścia nie tylko tej drugiej mili, ale nawet trzeciej i czwartej. Mąż natomiast jest zobowiązany Prawem Bożym do tego, aby potrzeby swojej żony uwzględnić ponad swoimi. Agape jest ponadto miłością wynikającą z zasad. To nie jest zauroczenie, emocja lub pociąg fizyczny. Te rzeczy przemijają, agape natomiast jest postawą zakorzenioną w naszej relacji z Bogiem. Mężczyzna może właściwie wypełniać rolę głowy dla swojej żony, jeśli pamięta, że sam ma nad sobą Chrystusa (1 Kor. 11:3).

Ciekawe światło na rolę męża rzuca Mt. 20:26, gdzie Jezus mówi: "kto by się chciał stać wielkim wśród was, ma być waszym sługą" (NW). Wypowiedź ta pada w kontekście prośby matki synów Zebedeusza, aby mogli otrzymać najprzedniejsze miejsca w Królestwie. Nie ma tutaj bezpośrednio mowy o małżeństwie, niemniej sytuacja jest w pewnym wymiarze porównywalna. Mąż bowiem jako głowa rodziny także jest kimś 'wielkim', ale tylko 'z urzędu'. Jeśli rzeczywiście chciałby właściwie tę rolę odegrać, "ma być waszym sługą" - nie niewolnikiem, ale musi przede wszystkim zabiegać o dobro swojej żony, a także swoich dzieci. Wielkość mierzona miarą Bożą jest bowiem miarą usługiwania, poświęcenia dla drugiego człowieka. 'Wielki' mąż przyjmuje zatem postawę usługiwania swojej małżonce jako 'naczyniu słabszemu' (1 Pt. 3:7 NW). Widząc z kolei oparcie w mężu, żona będzie bardziej skłonna respektować jego pozycję głowy w rodzinie. Jeśli tego oparcia nie widzi, jej odziedziczona po Ewie skłonność do przejmowania sterów w związku z pewnością nie zawiedzie.

Relacje Abrahama i Sary wiele mówią o tym, czym jest poddanie żony mężowi i czym miłość męża do żony. Z wyjątków dotyczących relacji Abrahama i Sary zapisanych w księdze Rodzaju przebija przede wszystkim głęboki respekt Sary do męża, która nawet w myślach nazywa go 'panem' (Rdz. 18:12). Abraham z kolei nie wykorzystuje tego przeciwko żonie. Mimo tego, że jest głową rodziny, jego decyzje uwzględniają potrzeby Sary. Kiedy Sara mówi Abrahamowi o krzywdzie, jakiej doznaje ze strony Hagar, ten pozostawia Hagar do dyspozycji żony i nie podejmuje działań sprzecznych z jej wolą, nawet kiedy Hagar decyduje się odejść (Rdz. 16:5,6). Oczywiście, w całej historii rolę odgrywają pewne kulturowe uwarunkowania - trudno oczekiwać w XXI wieku w Polsce, aby żona mówiła do męża 'panie' - niemniej my także z tej Biblijnej relacji możemy wyciągać pewne wnioski dla siebie.

---

Miejsce, które Biblia wyznacza mężczyźnie i kobiecie w małżeństwie, to nie jest model wykorzystywania ani opartego na płci niewolnictwa. Jeśli takie zarzuty padają, to tylko dlatego, że ich autorzy karykaturalnie wyolbrzymiają obowiązek żon, dyskretnie zarazem pomijając obowiązek mężów. Problemy, które pojawiają się w związkach, często wynikają z lekceważenia tych Biblijnych zasad. Jeśli żona daje sobie prawo do lekceważenia męża lub ubliżania mu, mąż z kolei traktuje żonę jak sprzątaczkę najętą do wyjmowania brudnej bielizny spod łóżka, to rzeczywiście jest podłoże do konfliktu. Nie ma to jednak nic wspólnego z realizacją Biblijnych zasad.

Nawet uwzględniając powyższe, model poddania żony mężowi ma i będzie miał swoich przeciwników. Nie powinni oni jednak rekrutować się spośród wierzących, a tym bardziej poświęconych. Bóg bowiem zna niedostatki swoich powołanych. Jeśli informuje o oczekiwaniach względem nas, to znaczy, że w tym aspekcie mamy braki. Jeśli nakazuje mężczyźnie szczególne uwzględnienie miłości bezinteresownej wobec żony, to znaczy, że jako mężczyźni mamy z tym problem. Podobnie jeśli kobietom nakazuje podporządkowanie, to znaczy, że bardziej korzystne będzie, jeśli kwestie przewodnictwa w domu pozostawią one swoim mężom. Oczywiście, nauka ta nie musi się podobać. Jeśli jednak posiadamy Bożego ducha, przyjmujemy to, co jest z ducha, nawet jeśli cieleśnie nam to nie do końca odpowiada (Prz. 3:11,12; ).


Słowa kluczowe: Kol. 3:18,19, małżeństwo
 
Przekłady wykorzystane w komentarzu Biblijnym:
NW - przekład Nowego Świata
BG - Biblia Gdańska
BT - Biblia Tysiąclecia
 
Data publikacji:
Ostatnia aktualizacja: 06-04-2015


komentarzbiblijny.pl