komentarzbiblijny.pl

Strona współpracuje z popularnymi przeglądarkami. Jeśli nie wyświetla się poprawnie w wersji desktop, skorzystaj z wersji mobilnej.

jesteś tutaj: > > > >


Komentarz do Mt. 27:46 [Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?]

"Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eli, Eli, lema sabachthani? to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?" (BT)

Streszczenie komentarza: elementem ofiary za Adama było zachowanie przez Pana Jezusa doskonałego posłuszeństwa Bogu. Aby cena ta mogła być ceną odpowiadającą, Jezus musiał być także poddany takiej samej próbie, jakiej doświadczył Adam - próbie posłuszeństwa w obliczu utraty życia. Próby tej doświadczył, będąc zawieszonym na krzyżu, o czym informuje Mt. 27:46. W przeciwieństwie jednak do Adama, nasz Pan swój test zdał pomyślnie.

Jest kilka wyjątków w ewangeliach, których interpretacja niesie z sobą szczególne trudności. Do tego grona z pewnością należy Mt. 27:46. Jezus jest zawieszony na krzyżu, minuty dzielą go od pomyślnego zakończenia swojej misji. Można by pomyśleć, że będzie to dla niego moment pewnej ulgi, czy nawet radości w cierpieniu, którego doświadczał, że mimo wszystko wytrwał do końca. Tymczasem Jezus woła "Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?" (Mt. 27:46 BT) - jeśli jednak Bóg opuścił go na samym końcu, najwyraźniej coś poszło nie tak... Pytanie zatem, co skłoniło Jezusa do wniosku, że zawiódł, i dlaczego Bóg go opuścił mimo dochowanej przez niego wierności? (1 Pt. 2:22)

POSŁUSZEŃSTWO ZA NIEPOSŁUSZEŃSTWO

Wydaje się, że klucz do zrozumienia Mt. 27:46 ukryty jest w Rzym. 5:19. Apostoł Paweł mówi tutaj o posłuszeństwie Jezusa jako o elemencie złożonej przez niego ofiary: "Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi" (BT). Posłuszeństwo Jezusa staje się zatem zadośćuczynieniem za Adama i jego nieposłuszeństwo. Co więcej, jeśli nasz Pan złożył cenę odpowiadającą za człowieka, także cena jego posłuszeństwa musiała być adekwatna do nieposłuszeństwa naszego praojca (Mt. 20:28; 1 Tm. 2:6).

Tę adekwatność można widzieć w dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, adekwatność w stopniu zachowania prawa Bożego - Adam zlekceważył dane mu przykazanie w stopniu całkowitym; Jezus musiał je w stopniu całkowitym zachować. Po drugie, warunki, w których to posłuszeństwo było wypróbowane. I nie chodzi o warunki fizyczne, bo trudno znaleźć jakąkolwiek korespondencję Edenu z Kalwarią. Chodzi o posłuszeństwo całkowite, zachowane bezinteresownie aż po samą śmierć.

PRÓBA ADAMA

W jaki zatem sposób zostało wypróbowane posłuszeństwo Adama? Przecież Adam znał przykazanie co do drzewa poznania: "z niego nie wolno ci jeść, bo w dniu, w którym z niego zjesz, z całą pewnością umrzesz" (Rdz. 2:17 NW). Z drzewa zjadła kobieta i w myśl prawa Bożego to ją miał spotkać wyrok. Dlaczego zatem z drzewa zjadł też Adam? Problem w tym, że nasz praojciec nie rozumował w kategoriach ja-ona. On i jego żona to nie były dwa oddzielne byty, ale jeden: "i staną się jednym ciałem" (Rdz. 2:24 NW). Grzech Ewy w jego rozumieniu sprowadzał karę śmierci nie tylko na nią samą, ale także i na niego. Widać to wyraźnie także w tej pretensji, którą Adam wypowiada pod adresem Boga: "Niewiasta, którąś mi dał, aby była ze mną, ona mi dała z tego drzewa, i jadłem" (Rdz. 3:12 BG). Innymi słowy, nie jestem winien tej kary, która ma mnie teraz spotkać - zostałem postawiony przed faktem dokonanym "i jadłem".

Czy Adam musiał przyjąć owoc od Ewy? Nie, mógł odmówić. Najwyraźniej jednak uznał, że skoro kobieta, z którą był jednym ciałem, sprowadziła śmierć na siebie samą, automatycznie sprowadziła ją także na swojego męża. A skoro wyrok śmierci już na nim zaciążył, zjedzenie lub niezjedzenie przez niego owocu nie będzie miało żadnego znaczenia. I zjadł, pieczętując tym samym wspólny los ze swoją małżonką. To właśnie była esencja próby Adama - czy człowiek pozostanie bezinteresownie wierny Bogu. Bezinteresownie, ponieważ jeśli Adam był przekonany, że podpadł pod wyrok śmierci, jego dalsze obstawanie przy Boskim przykazaniu mogło mieć tylko wymiar bezinteresownej lojalności wobec Boga. Tej lojalności mu w tym momencie zabrakło, dlatego apostoł Paweł pisze, że jego postępowanie nie było wynikiem zwiedzenia, ale samodzielnej decyzji (1 Tm. 2:14).

Co ciekawe, wątek bezinteresownego posłuszeństwa pojawi się później przy okazji historii Hioba, który służy Bogu, ale któremu także materialnie znakomicie się wiedzie. I znowu na scenie pojawia się przeciwnik Boży, który pyta: "Czyż za nic Hiob boi się Boga?" (Hi. 1:9 NW). Hiob jest w podobnej sytuacji, jak Adam. Jest posłuszny, ale żyje w cieplarnianych warunkach. Jego historia jest więc w jakimś sensie ponownym rozegraniem się edenicznego dramatu: czy człowiek nie służy Bogu, ponieważ mu się to opłaca? Czy pozostanie wierny, nie mając nic do stracenia? Hiob nie został jednak wypróbowany aż do samej śmierci i sam też nie przeszedł tej próby wzorowo (Hi. 42:6). Niemniej jego doświadczenie jest odzwierciedleniem problemu, przed którym stanął Adam, a także zapowiedzią próby, przed którą miał stanąć Jezus Chrystus.

PRÓBA JEZUSA

Próba posłuszeństwa może być pełna tylko wówczas, kiedy człowiek jej poddany jest postawiony w obliczu śmierci. Dopóki jest nadzieja na życie, dopóty jest nadzieja na 'ugranie' czegoś więcej. Kiedy nadzieja na życie ginie, żadne działanie nie może już przynieść jakichkolwiek korzyści. I wówczas rzeczywiście widać, czy motorem postępowania człowieka jest bezinteresowna lojalność wobec Boga, czy też własny interes. Takiej próbie musiał zostać poddany także nasz Pan Jezus. W jaki sposób został jej poddany? Bóg pozwolił, aby na samej mecie jego ofiary pojawiła się myśl, że zawiódł i w związku z tym czeka go śmierć bez nadziei zmartwychwstania.

O tym, że tak właśnie się stało, najwymowniej świadczy Mt. 27:46. Nasz Pan nie zastanawia się, czy zawiódł, ale w którym miejscu zawiódł. W przeciwieństwie do Adama, nie szuka winnych poza sobą, ale usiłuje się dowiedzieć, w którym miejscu jego własne działanie zawiodło Ojca. Pytanie, na jakiej podstawie nasz Pan rozwinął taką głęboką wątpliwość co do swojej wierności? W przypadku Adama przyczynkiem do jego próby było przekonanie, że został poddany wyrokowi śmierci z powodu grzechu Ewy. Jezus także jest przekonany, że podpadł pod wyrok skazujący, ale podstawa tego przekonania leży w zupełnie innym miejscu niż w przypadku Adama.

Nasz Pan spodziewał się, że śmierć na krzyżu zostanie mu oszczędzona. O to się modlił i tego się spodziewał (zobacz komentarz Biblijny do ). Śmierć na krzyżu była jednak potrzebna, ponieważ posłuszeństwo naszego Pana musiało być wypróbowane aż do samego końca. Elementem tego próbowania było doświadczenie na wzór doświadczenia Adama. W związku z tym Bóg pozwolił, aby Jezusa doświadczyły myśli o niepowodzeniu jego misji i czekającej go bezpowrotnej śmierci. W tej najtrudniejszej z prób okazał się jednak wierny, przez co skutecznie i do samego końca wypełnił swoją misję, zapewniając dla nas wiecznotrwałe wybawienie.


Słowa kluczowe: Mt. 27:46, ofiara Jezusa
 
Przekłady wykorzystane w komentarzu Biblijnym:
NW - przekład Nowego Świata
BT - Biblia Tysiąclecia
BG - Biblia Gdańska
 
Data publikacji:
Ostatnia aktualizacja: 06-01-2018


komentarzbiblijny.pl