komentarzbiblijny.pl

"A jeśli ktoś uważa, że coś wie, to jeszcze nie wie tak, jak wiedzieć należy ... Po części bowiem poznajemy i po części prorokujemy" (1 Kor. 8:2, 13:9)

jesteś tutaj: > > > >


Komentarz do Mt. 27:46 [Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?]

"Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eli, Eli, lema sabachthani? to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?" (BT)

Streszczenie komentarza: elementem ofiary za Adama było zachowanie przez Pana Jezusa doskonałego posłuszeństwa Bogu. Aby cena ta mogła być ceną odpowiadającą, Jezus musiał być także poddany takiej samej próbie, jakiej doświadczył Adam - próbie posłuszeństwa w obliczu utraty życia. Próby tej doświadczył, będąc zawieszonym na krzyżu, o czym informuje Mt. 27:46. W przeciwieństwie jednak do Adama, nasz Pan swój test zdał pomyślnie.

Jest kilka wyjątków w Ewangeliach, których interpretacja niesie z sobą szczególne trudności. Do tego grona z pewnością należy Mt. 27:46. Jezus jest zawieszony na krzyżu, minuty dzielą go od pomyślnego zakończenia swojej misji. Można by pomyśleć, że będzie to dla niego moment pewnej ulgi, czy nawet radości w cierpieniu, którego doświadczał, że mimo wszystko wytrwał do końca. Tymczasem Jezus woła "Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?" (Mt. 27:46 BT) - jeśli jednak Bóg opuścił go na samym końcu, najwyraźniej coś poszło nie tak... Pytanie zatem, co skłoniło Jezusa do wniosku, że zawiódł, i dlaczego Bóg go opuścił mimo dochowanej przez niego wierności? ()

Wydaje się, że klucz do zrozumienia Mt. 27:46 ukryty jest w Rzym. 5:19. Apostoł Paweł mówi tutaj o posłuszeństwie Jezusa jako o elemencie złożonej przez niego ofiary: "Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi" (BT). Posłuszeństwo Jezusa staje się zatem zadośćuczynieniem za Adama i jego nieposłuszeństwo. Co więcej, jeśli nasz Pan złożył cenę odpowiadającą za człowieka, także cena jego posłuszeństwa musiała być adekwatna do nieposłuszeństwa naszego praojca (; 1 Tm. 2:6). Tę adekwatność można widzieć na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, adekwatność w stopniu zachowania prawa Bożego - Adam zlekceważył dane mu przykazanie w stopniu całkowitym; Jezus musiał je w stopniu całkowitym zachować. Po drugie, warunki, w których to posłuszeństwo było wypróbowane. I nie chodzi o warunki fizyczne, bo trudno znaleźć jakąkolwiek korespondencję Edenu z Kalwarią. Chodzi o posłuszeństwo całkowite, zachowane bezinteresownie aż po samą śmierć.

Próba Adama

W jaki zatem sposób zostało wypróbowane posłuszeństwo Adama? Przecież Adam znał przykazanie co do drzewa poznania: "z niego nie wolno ci jeść, bo w dniu, w którym z niego zjesz, z całą pewnością umrzesz" (Rdz. 2:17 NW). Z drzewa zjadła kobieta i w myśl prawa Bożego to ją miał spotkać wyrok. Dlaczego zatem z drzewa zjadł też Adam? Problem w tym, że nasz praojciec nie rozumował w kategoriach ja-ona. On i jego żona to nie były dwa oddzielne byty, ale jeden: "i staną się jednym ciałem" (Rdz. 2:24 NW). Grzech Ewy w jego rozumieniu sprowadzał karę śmierci nie tylko na nią samą, ale także i na niego. Widać to wyraźnie także w tej pretensji, którą Adam wypowiada pod adresem Boga: "Niewiasta, którąś mi dał, aby była ze mną, ona mi dała z tego drzewa, i jadłem" (Rdz. 3:12 BG). Innymi słowy, nie jestem winien tej kary, która ma mnie teraz spotkać - zostałem postawiony przed faktem dokonanym "i jadłem".

Adam zatem znalazł się w sytuacji człowieka, który jest przekonany, że popełnił grzech i czeka go wyrok śmierci. W takim położeniu, można by rozumować, nie ma sensu szukania pomocy u Boga, bo to właśnie Bóg jest tym, który nieodwracalnie skazuje na śmierć. Ale można szukać innych sposobów - co prawda naiwnie, bo przecież Boga 'obejść' się nie da - ale człowiek przed wykonaniem wyroku śmierci nie kieruje się już tak bardzo logiką, co emocjami, łapiąc się 'każdej możliwej deski ratunku'. Tak właśnie postąpił Adam. Kiedy widzi Ewę z owocem, potrzeba zachowania posłuszeństwa Bogu zupełnie ustępuje z jego pola widzenia, ponieważ nie widzi nasz praojciec żadnego interesu w przestrzeganiu przykazania, które miało mu dać życie, skoro prawo do życia właśnie utracił. Zaczyna myśleć zatem o ratowaniu swojej egzystencji z pominięciem Najwyższego i przyjmuje owoc, który oferował Ewie wąż jako środek do uzyskania życia wiecznego bez potrzeby 'układania się' z Bogiem (zobacz artykuł ).

Co ciekawe, wątek bezinteresownego posłuszeństwa pojawi się później przy okazji historii Hioba, który służy Bogu, ale któremu także materialnie znakomicie się wiedzie. I znowu na scenie pojawia się przeciwnik Boży, który pyta: "Czyż za nic Hiob boi się Boga?" (Hi. 1:9 NW). Hiob jest w podobnej sytuacji, jak Adam. Jest posłuszny, ale żyje w cieplarnianych warunkach. Jego historia jest więc w jakimś sensie ponownym rozegraniem się edenicznego dramatu: czy człowiek nie służy Bogu, ponieważ mu się to opłaca? Czy pozostanie wierny, nie mając nic do stracenia? Hiob nie został jednak wypróbowany aż do samej śmierci i sam też nie przeszedł tej próby wzorowo (Hi. 42:6). Niemniej jego doświadczenie jest odzwierciedleniem problemu, przed którym stanął Adam, a także zapowiedzią próby, przed którą miał stanąć Jezus Chrystus.

Próba Jezusa

Próba posłuszeństwa może być pełna tylko wówczas, kiedy człowiek jej poddany jest postawiony w obliczu śmierci. Dopóki jest nadzieja na życie, dopóty jest nadzieja na 'ugranie' czegoś więcej. Kiedy nadzieja na życie ginie, żadne działanie nie może już przynieść jakichkolwiek korzyści. I wówczas rzeczywiście widać, czy motorem postępowania człowieka jest bezinteresowna lojalność wobec Boga, czy też własny interes. Takiej próbie musiał zostać poddany także nasz Pan Jezus. W jaki sposób został jej poddany? Bóg pozwolił, aby na samej mecie jego ofiary pojawiła się myśl, że zawiódł i w związku z tym czeka go śmierć bez nadziei zmartwychwstania. O tym, że tak właśnie się stało, najwymowniej świadczy Mt. 27:46. Nasz Pan nie zastanawia się, czy zawiódł, ale w którym miejscu zawiódł. W przeciwieństwie do Adama, nie szuka winnych poza sobą, ale usiłuje się dowiedzieć, w którym miejscu jego własne działanie zawiodło Ojca.

Pytanie, na jakiej podstawie nasz Pan rozwinął taką głęboką wątpliwość co do swojej wierności? W przypadku Adama przyczynkiem do jego próby było przekonanie, że został poddany wyrokowi śmierci z powodu grzechu Ewy. Jezus także jest przekonany, że podpadł pod wyrok skazujący, ale podstawa tego przekonania leży w zupełnie innym miejscu niż w przypadku Adama. Nasz Pan miał nadzieję, że śmierć na krzyżu zostanie mu oszczędzona. O to prosił Ojca w modlitwie tuż przed swoim procesem (zobacz komentarz do ). Niewątpliwie słowa modlitwy były motywowane instynktem samozachowawczym ciała raczej niż duchem. Niewykluczone, że z tej właśnie przyczyny Pan rozwinął potem myśl, że ta właśnie prośba zadecydowała o fiasku jego misji. Z punktu widzenia zachowania posłuszeństwa nie jest jednak istotne, czy taką wątpliwość/ pewność miał, ale czy się jej poddał w swoim postępowaniu.

Gruntownie został na tym punkcie wypróbowany właśnie na krzyżu, kiedy wiedział, że śmierć jest bardzo blisko, a zgromadzeni wokół przypominali Jezusowi, że przecież posiada moce, żeby się uwolnić. Żołnierze rzymscy nakłaniali Pana, aby się ratował (Łk. 23:36,37). Nakłaniał go do tego czynu jeden z wiszących obok złoczyńców (Łk. 23:39). Nakłaniali uczeni w Piśmie: "Ty, który burzysz świątynię i w trzy dni ją odbudowujesz, ratuj samego siebie. Jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża ... Jeśli jest królem Izraela, niech teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy mu" (Mt. 27:40-42 UBG). Łatwo było pójść tym tropem i przekonać samego siebie, że przecież dla wiary Izraela trzeba się teraz uwolnić. Tego Jezus jednak nie uczynił, oddając się całkowicie w rękę Ojca (Łk. 23:46).

Śmierć na krzyżu była jednak potrzebna, ponieważ posłuszeństwo naszego Pana musiało być wypróbowane aż do samego końca. Elementem tego próbowania było doświadczenie na wzór doświadczenia Adama. W związku z tym Bóg pozwolił, aby Jezusa doświadczyły myśli o niepowodzeniu jego misji i czekającej go bezpowrotnej śmierci. W tej najtrudniejszej z prób okazał się jednak wierny, przez co skutecznie i do samego końca wypełnił swoją misję, zapewniając dla nas wiecznotrwałe wybawienie.


Słowa kluczowe: Mt. 27:46, ofiara Jezusa
 
Przekłady wykorzystane w komentarzu Biblijnym:
NW - przekład Nowego Świata
BT - Biblia Tysiąclecia
BG - Biblia Gdańska
 
Data publikacji:
Ostatnia aktualizacja: 13-03-2021


komentarzbiblijny.pl