komentarzbiblijny.pl

"A jeśli ktoś uważa, że coś wie, to jeszcze nie wie tak, jak wiedzieć należy ... Po części bowiem poznajemy i po części prorokujemy" (1 Kor. 8:2, 13:9)

jesteś tutaj: > > >


Dzień Pojednania. Interpretacja Kpł. 16

Przedmiot wykładu: ceremonia Dnia Pojednania w sposób obrazowy pokazuje środki, za pomocą których następuje pojednanie człowieka z Bogiem pod Nowym Przymierzem. Jej centralnym elementem są ofiary, które z jednej strony wskazują na znaczenie tej największej ofiary odkupienia złożonej przez Jezusa Chrystusa, a z drugiej strony także podkreślają potrzebę wstępowania w ślady Pana przez jego wierny Kościół. Wykład omawia szereg elementów, które występują w omawianej ceremonii, m.in. znaczenie ofiary za grzech i ofiary całopalnej, cielca, kozła ofiarnego i kozła dla Azazela, różne ofiary za arcykapłana i jego dom oraz za lud oraz doświadczenia wiary poza obozem.

Spis treści:

  1. Ofiara pojednania
    1. Ofiary Dnia Pojednania typem na wiek Ewangelii
    2. Posłuszeństwo za nieposłuszeństwo
    3. Ofiara ciała w służbie Ewangelii
    4. Ciało grzechu
  2. Beneficjenci pojednania
    1. Okup za wielu
    2. Służba kapłańska
    3. Usługiwanie lewitów
    4. Ofiara osobno za lud oraz za kapłanów i lewitów
    5. Ofiara za grzech vs. ofiara całopalna
    6. Chrystus arcykapłanem składającym ofiary
    7. Ofiara za arcykapłana
  3. Ofiara cielca
    1. Ofiara za grzech - zarys procedury/ kropienie krwią nad ołtarzem i Ubłagalnią
    2. Ofiara tłusta
    3. Ciało cielca spalane za bramą
  4. Kozioł ofiarny
    1. Ofiara Chrystusa wzorem do naśladowania przez jego Kościół
    2. Ofiara Kościoła
    3. Ciało kozła spalane za bramą
  5. Kozioł dla Azazela
    1. Kim był Azazel?
    2. Wypędzenie kozła przez człowieka wyznaczonego z powodu grzechów ludu
    3. Pohańbienie na pustkowiu
    4. I Aaron rzuci losy o dwa kozły

OFIARA POJEDNANIA

Ofiary Dnia Pojednania typem na wiek Ewangelii

Podstawą interpretacji ceremonii Dnia Pojednania jako mającej większe wypełnienie jest analiza apostoła Pawła zawarta w liście do Hebrajczyków, szczególnie rozdziały 7-10. Z jednej strony, dowiadujemy się, że typ kapłaństwa Melchizedekowego wypełniający się w posłudze uwielbionego Chrystusa nie bierze za swoją podstawę Zakonu Mojżesza (Hbr. 7:11-14). Prawo dane narodowi wybranemu razem z kapłaństwem lewickim "nie uczyniło niczego doskonałym", stąd potrzeba wprowadzenia 'lepszej nadziei' dzięki kapłańskiej posłudze Pana (Hbr. 7:19 UBG). Z drugiej strony, apostoł pokazuje, że jego ziemska służba kapłańska - choć nie oparta na zapisach Zakonu, to jednak wypełniła w sposób antytypiczny sens pokazany w ofiarach składanych pod Prawem. "Prawo bowiem, zawierając cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, nie może nigdy przez te same ofiary, które co roku są nieustannie składane, uczynić doskonałymi tych, którzy przychodzą ... Dlatego przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, ale przygotowałeś mi ciało. (6) Całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się tobie. (7) Wtedy powiedziałem: Oto przychodzę – na początku księgi jest napisane o mnie – abym spełniał twoją wolę, o Boże" (Hbr. 10:1,5-7 UBG).

Posłuszeństwo za nieposłuszeństwo

Ofiara ciała Pana wypełniła zatem doskonale to, co ofiary ciał byków i baranków zaledwie zapowiadały. Proroctwo pokazuje jednak coś więcej. Odpowiedzią Mesjasza na niewystarczalność ofiar zwierzęcych ("Całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się tobie") jest bowiem nie tyle ofiara ciała ludzkiego (zamiast zwierzęcego), ale wypełnianie woli Bożej ("Oto przychodzę ... abym spełniał twoją wolę, o Boże"). Nie ulega wątpliwości, że nasz Pan ostatecznie złożył w ofierze swoje ciało, jednak słowa Hbr. 10:7 pozwalają widzieć ją nie jako cel sam w sobie, ale raczej wynik wypełniania woli Bożej przez Jezusa. Jego własne słowa skierowane do Piłata zdają się potwierdzać tę myśl: "Ja po to się narodziłem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie" (Jn. 18:37 UBG; Łk. 4:43; Mk. 1:38). Dawanie świadectwa to było zadanie, któremu poświęcił 3,5 roku swojej służby dla Izraela; męczeńska śmierć była wynikiem wiernego wypełniania tego zadania. Elementem ceny odkupienia była jednak nie tylko treść ustnie przekazywanych nauk, ale przede wszystkim własny przykład Chrystusa. Apostoł Paweł nie pozostawia w tej sprawie wątpliwości: "Tak więc, jak przez przestępstwo jednego na wszystkich ludzi spadł wyrok ku potępieniu, tak też przez sprawiedliwość jednego na wszystkich ludzi spłynął dar ku usprawiedliwieniu dającemu życie. (19) Jak bowiem przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo jednego wielu stało się sprawiedliwymi" (Rzym. 5:18,19 UBG).

Celem ofiary Jezusa Chrystusa było wydanie świadectwa prawdzie zarówno poprzez treść nauk, jak i przykład doskonałego posłuszeństwa

Wartością odkupienia człowieka była zatem sprawiedliwość Pana i jego niezachwiane posłuszeństwo Bogu, które pokazywał nie tylko nauką, ale także (a może nawet przede wszystkim) własnym przykładem. Dlatego w czytamy, że odkupienie w Chrystusie jest nam dane [w formie] "wszelkiej mądrości i roztropności". Nasz rozwój w znajomości i stosowaniu zasad sprawiedliwości oznacza zatem faktyczne wykorzystanie . Ponieważ mamy stać się 'doskonali, tak jak nasz Ojciec w niebie jest doskonały', musimy widzieć nie (tylko) jako 'uśmierzenie Boskiego gniewu' lub 'przypisanie sprawiedliwości', ale właśnie jako proces faktycznej moralnej reformy (Mt. 5:48). Ciało odgrywa w tym procesie dwojaką rolę. Po pierwsze, służba wydawania świadectwa prawdzie, którą pełnił Pan i którą polecił wykonywać swoim naśladowcom, rzeczywiście oznacza ofiarę ciała jako narzędzie wykonywania woli Bożej (). Miłość Chrystusa, która działa w wierzących, efektywnie "przymusza nas, jako tych, którzy uznaliśmy, że skoro jeden umarł za wszystkich, to wszyscy umarli. (15) A umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już więcej nie żyli dla siebie, lecz dla tego, który za nich umarł i został wskrzeszony" ( UBG). Życie dla Chrystusa jest życiem dla służby, którą on pełnił. "Bóg bowiem był w Chrystusie ... i nam powierzył to słowo pojednania ... W miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem" (2 Kor. 5:19,20 UBG).

Ofiara ciała w służbie Ewangelii

Wykorzystujemy zatem nasze ziemskie naczynie w określonym celu. Nie dla zdobywania sławy, pieniędzy, pozycji. Jezus z możliwościami, jakie posiadał, mógł łatwo takie cele zrealizować. Kiedy jednak przystępuje do niego przeciwnik, on oświadcza: "Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, swemu Bogu, będziesz oddawał pokłon i tylko jemu będziesz służył" (Mt. 4:10 UBG). Nasze materialne ciała, które na co dzień pełnią instrumentalną funkcję w każdej niemal sprawie życia, dla wierzących stają się narzędziem pełnienia Bożej służby: czy to przez używanie oczu, którymi czytamy Słowo Boże; czy języka, którym je głosimy, czy nogami, którymi docieramy do niewierzących... (Rzym. 10:13-15). Używając ich w ten sposób, przedstawiamy "ciała jako ofiarę żywą, świętą, przyjemną Bogu". Tą ofiarą jednak, dopowiada Paweł, "jest wasza rozumna służba" - służba wydawania świadectwa prawdzie (Rzym. 12:1 UBG). Ciało widziane w tym elemencie jest tym samym materialnym ciałem, które widzimy, kiedy tylko wyraz 'ciało' przychodzi na myśl. Jednak w wykładzie pisałem, że w Biblii pojęcie ciała nie ogranicza się tylko do aspektu materialnego. W materii naszych ciał zapisane są bowiem instrukcje postępowania - skrypty zachowań, które uruchamiają się automatycznie, kiedy znajdujemy się w określonych, odpowiadających im okolicznościach.

Ewangelia wymaga ofiary ciała jako narzędzia w służbie ewangelizacji i nauczania

Ciało grzechu

Ten automatyzm ciała podnosi apostoł Paweł w słynnym fragmencie Rzym. 7:21-23 - "Odkrywam więc w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, trzyma się mnie zło. (22) Mam bowiem upodobanie w prawie Bożym według wewnętrznego człowieka. (23) Lecz widzę inne prawo w moich członkach, walczące z prawem mego umysłu, które bierze mnie w niewolę prawa grzechu, które jest w moich członkach" (UBG). Gdyby materialne ciało było jedynie biernym wykonawcą woli umysłu, nie byłoby między nimi walki, ani sam apostoł nie czułby się niewolnikiem. Problem jednak polega na tym, że zapisane w naszych ciałach automatyczne skrypty zachowań są przyczyną zachowań, których sami często albo nie rozumiemy, albo wręcz się wstydzimy i żałujemy. Z punktu widzenia prawa Bożego taki automatyzm jest wysoce niepożądany, ponieważ prowadzi 'na ślepo' bez 'oglądania się' na zasady prawa Bożego. Ciało nie rozróżnia dobrego i złego; uruchamia jedynie odpowiednie reakcje, które ma zaprogramowane jako odpowiedź na dany bodziec. O tym pisze apostoł Paweł w . Przeciwstawia w tym fragmencie apostoł człowieka duchowego człowiekowi cielesnemu. Ten pierwszy "rozsądza wszystko", ponieważ jest prowadzony przez ducha, który "bada wszystko, nawet głębokości Boga". Człowiek cielesny natomiast "nie pojmuje tych rzeczy, które są Ducha Bożego ... i nie może ich poznać" (UBG). Ta niemoc jest wpisana w samą strukturę ciała.

Podczas gdy duch jest dynamiczny ('bada wszystko'), ciało jest statycznym wykonawcą zapisanych w nim poleceń. Reaguje tylko na to, z czym się styka, pomijając w całości "głębokości Boga". Nie posiada zatem aparatu do rozróżniania, czy określona reakcja jest zgodna z Boskimi zasadami sprawiedliwości, co w prostej linii musi prowadzić do jego wielokrotnego przekraczania. Stąd w cytowanym wcześniej Rzym. 7:21-23 czytamy o 'prawie grzechu', które jest "w moich członkach, walczące z prawem mego umysłu". Dlatego, pisze apostoł, "gdy chcę czynić dobro, trzyma się mnie zło". Choć umysłem wiem, jak powinienem postąpić, aby zachować prawo Boże, ciało automatycznie uruchamia swój skrypt, który prowadzi do grzechu. To nie oznacza, że nic nie da się z tym zrobić. Skrypty, które posiada ciało, można zmieniać. Cały sens Biblijnej nauki o usprawiedliwieniu polega na takiej modyfikacji skryptów ciała, abyśmy z ciała grzechu stali się , tzn. abyśmy w naszych ciałach wypracowali skrypty odpowiadające pokazanemu w Ewangeliach doskonałemu wzorowi charakteru Pana. Zmiana charakteru nie oznacza, niestety, że poprzednie skrypty znikają. Choć przestają manifestować się w charakterze, to jednak skłonności pozostają (ponieważ w ciele pozostają wcześniej ukształtowane ścieżki przepływów informacji). Biblia w dość dużym szczególe opisuje tę złożoność.

Z jednej strony znajdujemy symbolikę nagiego ciała, które jest okrywane szatą. Ciało grzechu jest nagie, ponieważ nie posiada żadnej dodanej wartości przed Bogiem (Obj. 3:17). Dopóki jednak jesteśmy w ciele, pozostaje także jego nagość, ponieważ nie jest możliwe zupełne wyeliminowanie dawnych skryptów. Tym, co można zrobić, abyśmy nie doznali wstydu, jest okrycie nagiego ciała szatą sprawiedliwych uczynków (Obj. 19:8). Symbolika nagości ciała/ szaty uwzględnia zatem fakt, że w obecnych ciałach nie jesteśmy w stanie wyeliminować niepożądanych skryptów. Jednocześnie jednak możemy je 'przykryć' uczynkami płynącymi z wiary, a więc w pewnym sensie dezaktywować/ uśmiercić. Stąd z drugiej strony pojawia się w Biblii także symbolika śmierci i odrodzenia wpisana w akt chrztu. Dla Izraela wychodzącego z Egiptu 'zanurzenie' w Morze Czerwone było potwierdzeniem opuszczenia niewoli faraona i otwarciem drogi do ziemi obiecanej. Podobnie dla wierzących 'przejście przez wodę' jest symbolicznym potwierdzeniem decyzji oddania się Bogu (1 Kor. 10:1-6). Ponieważ chrzest jest symbolicznym wyrażeniem pokuty, która w języku greckim dosłownie oznacza zmianę myślenia (metanoia), apostoł Paweł będzie pisał w Rzym. 6:1-6 o 'zanurzeniu w śmierć, abyśmy chodzili w nowości życia'. Przy czym tę nowość definiuje Paweł w wersecie 6 jako 'zniszczenie ciała grzechu, żebyśmy już nie służyli grzechowi'.

Ciało grzechu musi zostać ofiarowane/ uśmiercone, ponieważ zawiera skrypty zachowania prowadzące do łamania Boskich zasad sprawiedliwości

BENEFICJENCI POJEDNANIA

Okup za wielu

Ceremonia Dnia Pojednania opisana w 16. rozdziale księgi Kapłańskiej pokazuje centralne miejsce czynności związanych z ciałem dla procesu pojednania z Bogiem. Samo określenie "Dzień Pojednania" lub "Dzień Przebłagania" określa stan obecnej relacji człowieka z Bogiem jako w pewnym sensie wrogi, nieprzyjazny, a więc wymagający naprawy. Z czego wynika stan tej relacji, jest oczywiste. Psalmista woła do Boga: "Ty bowiem nie jesteś Bogiem, który miłuje nieprawość, zły z tobą nie zamieszka" (Ps. 5:4 UBG). Tymczasem Ps. 14:3 oświadcza, że "Wszyscy zboczyli z drogi, wszyscy jednakowo znikczemnieli. Nie ma nikogo, kto by czynił dobro, nie ma ani jednego" (UBG). Usunięcie problemu, który leży między Bogiem i człowiekiem, wymaga zatem moralnej naprawy, ukształtowania człowieka, który w swoim umyśle i charakterze będzie rzeczywiście zdolny do zachowywania Prawa Bożego. Środkiem do tego celu jest umysł miłujący prawdę i serce niepodzielne w posłuszeństwie jej zasadom. Dlatego 'wydanie świadectwa prawdzie' było centralnym sensem ofiary Pana Jezusa. Ofiara ciała, którą złożył zgodnie z typem pokazanym w Dniu Pojednania, została złożona na ołtarzu służby dla prawdy. Oczywistym jest, że z tak widzianej ofiary nie korzystają dzisiaj wszyscy, a jedynie dom wiary - ci, którzy przyjmują Chrystusa i chcą być posłuszni jego nauce. Dlatego w typie ofiary Dnia Pojednania nie są składane za świat, a tylko za arcykapłana i jego dom oraz za lud - wybrany lud Izrael (Kpł. 16:11,15).

Tę właśnie myśl podaje nasz Pan w , gdzie oświadcza, że jego okup jest "za wielu" (UBG). I rzeczywiście, wielu w obecnym wieku Ewangelii uwierzyło i skorzystało z nauczania i wzoru, jakie pozostawił Jezus swoim naśladowcom. Wielu tego nie uczyniło, ale ich właściwy czas nadejdzie w przyszłym Królestwie Chrystusa, kiedy to zwycięzcy wiary obecnego wieku zostaną objawieni jako synowie Boży zasiadający na tronach z Chrystusem, a ci, którzy teraz nie uwierzyli, pod zarządem Królestwa otrzymają 'wolność do chwały', tzn. będą mieli wszelką sposobność do pojednania z Bogiem i otrzymania daru życia wiecznego (; ). Dzień Pojednania rozpatrywany jako typ na wiek Ewangelii nie obejmuje zatem drugiej wymienionej grupy, a jedynie tych, którzy obecnie okazują się być prawdziwie Izraelem, mając serca obrzezane duchem posłuszeństwa Bogu (Rzym. 2:28,29). Izrael duchowy, wzorem Izraela cielesnego, nie jest jednak jednolity i obejmuje kilka klas wierzących, których dostrzeżenie jest istotne z punktu widzenia antytypu ofiar Dnia Pojednania. W wykładzie pisałem, że w zależności od pozycji względem usługi przy Przybytku Izrael obejmował trzy klasy: kapłanów, lewitów i lud. Mówiąc ogólnie, kapłani sprawowali ofiary i usługiwali w Świątnicy (pierwszej części Przybytku), lewici wykonywali funkcje pomocnicze względem kapłanów, natomiast pozostały lud korzystał z usług dwóch pierwszych klas.

W wieku Ewangelii z ofiary Jezusa Chrystusa korzystają ci, którzy w niego wierzą (Izrael duchowy)

Służba kapłańska

Kiedy w Kpł. 16:11,15 czytamy, że arcykapłan składa osobno ofiarę za siebie i swój dom oraz osobno za lud, jest to bezpośrednim nawiązaniem do powyżej opisanego podziału narodu wybranego na trzy klasy. Pierwszym arcykapłanem, który celebrował Dzień Pojednania, był Aaron, brat Mojżesza. Kapłanami byli jego synowie. Aaron wywodził się z plemienia Lewiego. Pozostali mężczyźni z tego plemienia, którzy nie wywodzili się od Aarona, byli pomocnikami kapłanów. Zatem Dom arcykapłana obejmował plemię Lewiego - kapłanów i lewitów. Lud to pozostałe 11 pokoleń. Tutaj warto dla porządku zauważyć - choć nie jest to informacja kluczowa z punktu widzenia typu - że do Izraela przyłączyła się pewna liczba pogan. Oni także poddali się obrzezce i przestrzegali Zakonu Mojżesza jako tzw. prozelici. Ponieważ jednak w sposób oczywisty nie należeli do plemienia Lewiego, należy ich zaliczyć do ludu. Mamy zatem lud obejmujący wybranych (potomków Abrahama, wybrany naród izraelski) oraz niewybranych (poddanych Zakonu z pogan). Fakt ten pokazuje, że również w antytypie wśród wierzących można wyróżnić wybranych (Izrael duchowy) i niewybranych. W wykładzie pisałem, czym różnią się dwie klasy i czym jest oraz w jaki sposób manifestuje się Boży wybór. Wcześniej pisałem, że wartością ofiary Chrystusa jest prawda i wzór jej posłuszeństwa. Otóż wybrani otrzymują ducha prawdy, aby ją badać, pojmować i stosować.

Choć wszyscy wybrani otrzymują ducha miłości prawdy, kapłani i lewici różnią się jednak znacząco od ludu pod względem znajomości, co zostało typicznie pokazane pod postacią różnych zadań wykonywanych przy Przybytku. Szczególną grupą byli kapłani, którzy nie tylko sprawowali ofiary, ale także pełnili usługę w samym Przybytku. W jego pierwszej części, nazywanej Świątnicą, w zupełnych ciemnościach oświecanych tylko światłem świecznika, spożywali chleby pokładne i spalali kadzidło. Chleb reprezentuje w Biblii Słowo Boże. Spożywanie go przy świetle świecznika pokazuje, że kapłani w swojej pracy z Pismem św. są prowadzeni mocą ducha (Mt. 4:4, ). Spalanie kadzidła z kolei reprezentuje wydawanie świadectwa (2 Kor. 2:14-17). Wszystko to dzieje się w ukryciu, za zasłonami okrywającymi szczelnie Przybytek. To przypomina słowa Pawła, który mówi, że "Człowiek duchowy zaś rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony" ( UBG). Poziom poznania osiągnięty przez kapłanów daje możliwości badania Słowa Bożego w aspektach, które są niedostępne dla wierzących nie posiadających odpowiedniego fundamentu nauki. Wyraźnie pisze o tym apostoł Paweł do Żydów: "Wiele mamy o nim do powiedzenia, a trudno wam to wyjaśnić, ponieważ staliście się ociężali w słuchaniu. (12) Chociaż bowiem ze względu na czas powinniście być nauczycielami, znowu potrzebujecie, żeby was ktoś uczył początkowych zasad słów Bożych" (Hbr. 5:11-14 UBG).

Kapłani pod Nowym Przymierzem pełnią służbę w pozafiguralnej Świątnicy, karmiąc się chlebem Słowa Bożego bezpośrednio z kart Biblii w świetle ducha św.

Usługiwanie lewitów

Lewici nie sprawowali ofiar i nie usługiwali w Świątnicy, niemniej mieli swoje zadania przy obsłudze Przybytku. W 4. rozdziale księgi Liczb znajdujemy opis zadań trzech rodów lewickich. Ich wspólnym zadaniem był transport wyposażenia i elementów Przybytku w czasie wędrówki Izraela, co wydaje się podkreślać szczególne zadanie antytypicznych lewitów w postaci ewangelizacji i nauczania. Z drugiej strony, nie mogli oni widzieć ani dotykać świętych sprzętów, co z kolei symbolicznie pokazuje, że także antytypiczni lewici "nie widzą" rzeczy, które transportują. Spotkanie nauczyciela, który z wielką nawet gorliwością naucza, nie rozumiejąc jednak sensu przekazywanej przez siebie nauki, nie jest w sektach chrześcijaństwa widokiem rzadkim. Tacy nauczyciele identyfikują sami siebie jako lewitów. Typ pokazuje jednak, że także wśród lewitów są tacy, którzy mają bliższy dostęp do świętych sprzętów (nauk) od innych. I tak na przykład Gerszonitom powierzono transport płócień namiotowych, skór i zasłon (Lb. 4:24-28). Ponieważ te elementy służyły okrywaniu/ zasłanianiu wnętrza Przybytku przed widokiem z zewnątrz, antytypiczni Gerszonici zajmują się szczególnie podawaniem nauk, które nie dają ich odbiorcom możliwości oceny ich prawdziwości, a tym samym zniechęcają do dalszego badania Słowa Bożego. Meraryci odpowiedzialni byli za transport elementów konstrukcyjnych: ram Przybytku, słupów, poprzeczek (Lb. 4:29-33) i podobnie Meraryci pod Nowym Przymierzem nauczają podstaw nauki Biblijnej.

Najbliżej świętych sprzętów Przybytku byli Kehatyci. Przenosili oni wyposażenie Namiotu Spotkania (m.in. Arkę Przymierza, świecznik, ołtarz kadzielny, stół pod chleby) i choć go nie oglądali (przed transportem kapłani mieli obowiązek nakrycia sprzętów), mieli pozwolenie, aby się do niego zbliżać (Lb. 4:5-16). "Ale to im uczynicie, aby żyli i nie pomarli, gdy będą się zbliżać do rzeczy najświętszych" (Lb. 4:19 UBG). Kehatyci zatem, choć nie widzą - nie rozumieją - rzeczy (nauk), które przenoszą, to jednak "zbliżają się" do nich. Nie tylko pragną poznawać i rozumieć, ale także mają do tego zachętę ("Aaron i jego synowie przyjdą i wyznaczą każdemu z nich, co ma czynić i co ma nieść", Lb. 4:19 UBG). Zatem kapłani i trzy rody lewickie mają dostęp do świętych nauk pozaobrazowego Przybytku. W różnym stopniu je rozumieją. Począwszy od kapłanów, którzy samodzielnie wyrozumiewają nauczanie wprost z kart Pisma, a skończywszy na Gerszonitach, którzy nauczają "świętych tajemnic wiary" nieogarnionych ludzkim umysłem. Jednak wspólną cechą kapłanów i lewitów jest fakt, że nauka Pisma św. nie jest im obojętna. W różnym stopniu ją pojmują, ale wykazują zaangażowanie w kierunku jej rozumienia i ogłaszania. Inaczej rzecz się ma z przedstawicielami ludu, którzy - choć otrzymali ducha prawdy - całkowicie ją zaniedbują i w sensie duchowym pozostają niemowlętami.

Pozafiguralni lewici wykonują pracę transportowania elementów Przybytku (nauczania), w różnym stopniu rozumiejąc sens przekazywanych nauk (Kehatyci, Meraryci, Gerszonici)

Ofiara osobno za lud oraz za kapłanów i lewitów

To pokazuje, dlaczego osobna ofiara była składana za lud oraz za kapłanów i lewitów. Wartością ofiary Pana Jezusa było świadectwo o prawdzie i wzór jej posłuszeństwa. Przyswajanie jej w sercach i umysłach wierzących oznacza najpierw gotowość i pragnienie rozwijania zrozumienia Słowa Bożego, a następnie także wolę stosowania jego zasad oraz służby na jego rzecz. Taka charakterystyka opisuje postawę lewitów i kapłanów. Członkowie ludu nie wykazują podstawowego zainteresowania nabywaniem prawdy Słowa Bożego, a w związku z tym trudno mówić, aby ta prawda mogła w jakikolwiek substancjalny sposób kształtować ich myślenie. A jednak typ Dnia Pojednania pokazuje, że także za lud składana jest ofiara. Składają ją wierni kapłani i lewici. Gros wyznawców kościołów deklarujących wiarę w Chrystusa ogranicza swoją duchową aktywność do słuchania kazań na zebraniach lokalnych wspólnot i przestrzegania tradycji ustanowionych w danym kościele. W Izraelu lud słuchał nauk Zakonu przekazywanych przez kapłanów i lewitów, ale sam nie wykonywał żadnych prac przy Przybytku i podobnie antytypiczny lud samodzielnie nie wykonuje żadnej pracy związanej z badaniem lub nauczaniem Słowa Bożego, a karmi się jedynie nauczaniem i praktykami przekazywanymi przez ich wyznaniowych nauczycieli. Choć nie są to nauki Pańskie, to jednak bazują na słowach Ewangelii i w tym sensie zachowują swoje pozytywne duchowe oddziaływanie (por. Mt. 5:14-16).

Ofiara za grzech vs. ofiara całopalna

W opisie ceremonii Dnia Pojednania znajdujemy informację o ofiarach, które były składane: 1) za siebie i swój dom arcykapłan składał cielca jako ofiarę za grzech i barana na całopalenie; 2) ofiarę za lud stanowił baran składany jako całopalenie oraz dwa kozły, z czego jeden z nich będzie ofiarą krwawą, a drugi jako tzw. kozioł dla Azazela zostanie wypuszczony na pustynię (Kpł. 16:3,5,15,21). Ofiara ciała zwierzęcia reprezentuje ofiarę ciała człowieka wierzącego. W pierwszej części wykładu pisałem, że Ewangelia takich ofiar wymaga, właśnie z dwóch przyczyn odpowiadających ofierze za grzech i ofierze całopalnej. Po pierwsze, Ewangelia wymaga ogłaszania, a więc kogoś, kto wykorzysta (ofiaruje) swoje zasoby w tym celu (całopalenie). Nieprzypadkowo w obrazie nocy paschalnej mamy ofiarę baranka, który poświęcił swoje życie dla zbawienia narodu wybranego, a teraz ten naród za chwilę podejmie swoje poświęcenie na drodze do ziemi obiecanej (zobacz wykład ). Po drugie, Ewangelia wymaga także ofiary za grzech, ponieważ nasze "ciało grzechu" (skrypty zachowań zapisane w układzie nerwowym) prowadzi do przekroczeń prawa Bożego. Pokuta rozpoczyna w człowieku wierzącym proces ofiarowania (uśmiercenia) ciała grzechu, jednocześnie przeobrażając nas w Ciało Chrystusa. O tym także wcześniej pisałem, tutaj natomiast trzeba podkreślić, że ofiara podejmowana w ten sposób jest dosłownie 'ofiarą za grzech', tzn. ofiarą wymuszoną faktem grzeszności ciała (charakteru).

Chrystus arcykapłanem składającym ofiary

Ofiary w każdym przypadku składa arcykapłan, który obmywa swoje ciało w wodzie i zakłada święte lniane szaty (Kpł. 16:4). W antytypie Pan Jezus zgłasza się do Jana, gdzie zostaje obmyty w akcie chrztu w Jordanie i otrzymuje ducha 'bez miary', dzięki któremu doskonale wykonuje swoją misję (Mt. 3:13-17; Jn. 3:34). Wcześniej pisałem, że szata jest symbolem sprawiedliwości. Arcykapłan wykonujący ofiarę (poświęcenie) w szacie sprawiedliwości nie tylko zapewnia doskonałą wartość ofiary, ale także staje się odpowiednim wzorem dla naśladujących go kapłanów i lewitów (Mt. 11:28-30; Hbr. 12:1-3). Zgodnie z zasadą podaną w 2 Kor. 5:14,15. Kozły na ofiarę za grzech i baranek całopalny wzięte są "od zgromadzenia synów Izraela", tak jak antytypowi kapłani i lewici pochodzą ze zgromadzenia wszystkich wierzących (Kpł. 16:5). Ale ich ofiarę ciała sprawuje arcykapłan. "Miłość Chrystusa bowiem przymusza nas ... aby ci, którzy żyją, już więcej nie żyli dla siebie, lecz dla tego, który za nich umarł i został wskrzeszony" (UBG). Duch Pański zawsze jest przyczyną podjęcia ofiary przez człowieka wierzącego. Sami z siebie tego nie czynimy, ponieważ "miłość Boga jest rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego, który został nam dany" ( UBG). Ponadto, zawsze wzorem poświęcenia jest Chrystus. Postępujemy w tej sprawie śladami Pana, stąd adekwatna reprezentacja arcykapłana, który w każdym przypadku składa ofiarę ciała - własnego i swojego kościoła.

Cielec jest ofiarą sprawowaną przez arcykapłana za siebie i swój dom (kapłanów i lewitów). Kozły reprezentują ofiarę, jaką na rzecz pozostałego domu wiary sprawuje Chrystus, używając do tego celu kapłanów i lewitów

Ofiara za arcykapłana

W Kpł. 16:6 czytamy, że arcykapłan "złoży swego cielca na ofiarę za grzech za siebie samego, i dokona przebłagania za siebie i swój dom" (UBG). Fakt, że arcykapłan składa ofiarę za grzech "za siebie samego" oznacza wprost, że on sam także jest tym grzechem obciążony. Było to niewątpliwie prawdą w przypadku Aarona, niemniej typiczny charakter ceremonii sugeruje, że jest to także prawdą w odniesieniu do Jezusa. Trzeba zdać sobie sprawę, że nasz Pan nie był ani Bogiem-człowiekiem, jak naucza kościół katolicki, ani nawet człowiekiem doskonałym, jak naucza wiele kościołów protestanckich. Był człowiekiem takim, jak my, odczuwającym strach, głód, niewygody, ból, etc. Słowem, wszystko to, co mogło doprowadzić do nieposłuszeństwa misji, której się podjął. Od swoich narodzin podlegał takiemu samemu cyklowi rozwojowemu, jak wszyscy. W proroctwie czytamy, że sprawiedliwości musiał się nauczyć (Iz. 7:14,15). Musiał także nauczyć się posłuszeństwa, aby dokończyć proces doskonalenia charakteru. Pisze Paweł: "On za dni swego ciała zanosił z głośnym wołaniem i ze łzami modlitwy i usilne prośby do tego, który mógł go wybawić od śmierci, i został wysłuchany z powodu swojej bogobojności. (8) Chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. (9) A uczyniony doskonałym, stał się sprawcą wiecznego zbawienia dla wszystkich, którzy są mu posłuszni" (Hbr. 5:7-9 UBG). Również fakt, że był kuszony, pokazuje, że takim pokusom podlegał i mógł im ulec (Mt. 4:1-11).

Zasługą Jezusa było właśnie to, że będąc niedoskonałym, obciążonym potencjałem w kierunku grzechu, on grzechu nie popełnił. Mając w swoim ciele grzeszność taką, jak każdy człowiek, poddał ją pełnej kontroli ducha dla wypełnienia swojego zadania. W tym może być dla wierzących rzeczywistym wzorem do naśladowania. "Do tego bowiem jesteście powołani, bo i Chrystus cierpiał za nas, zostawiając nam przykład, abyście szli w jego ślady; (22) Który grzechu nie popełnił, a w jego ustach nie znaleziono podstępu; (23) Który, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, ale powierzył sprawę temu, który sądzi sprawiedliwie. (24) On nasze grzechy [takie, jak nasze] na swoim ciele poniósł na drzewo, abyśmy obumarłszy grzechom, żyli dla sprawiedliwości; przez jego rany zostaliście uzdrowieni. (25) Byliście bowiem jak zbłąkane owce, lecz teraz nawróciliście się do Pasterza i Biskupa waszych dusz" ( UBG). Ofiara Jezusa może być wykorzystana przez grzesznego człowieka właśnie dlatego, że pokazuje, w jaki sposób duch może poddać kontroli/ uśmiercić ciało grzechu. Gdyby nasz Pan był doskonały lub co więcej, był Bogiem-człowiekiem, taki przykład byłby dla nas bezużyteczny. Ponieważ jednak on, posiadając pełnię ducha, mógł wypełnić 'wszelką sprawiedliwość', taki też cel staje się realny dla jego Kościoła przez rozwijanie udzielonego nam zadatku ducha (Mt. 3:15, 5:48, ; ).

Również apostoł Paweł, który bezpośrednio odnosi się do tego elementu ceremonii Dnia Pojednania, nie podejmuje polemiki z faktem, że arcykapłańska ofiara Jezusa jest "za siebie samego". Tym, co różni jego ofiarę od ofiary Aarona, jest częstotliwość. On "nie musi codziennie, jak tamci najwyżsi kapłani, składać ofiar najpierw za własne grzechy, a potem za grzechy ludu. Uczynił to bowiem raz, ofiarując samego siebie" (Hbr. 7:27 UBG). Warto to przeczytać jeszcze raz: Jezus "nie musi codziennie, jak tamci najwyżsi kapłani, składać ofiar najpierw za własne grzechy ... Uczynił to bowiem raz, ofiarując samego siebie". Paweł zatem nie tylko nie zaprzecza, ale wręcz potwierdza w tym fragmencie, że Zbawiciel także za siebie złożył jedną skuteczną ofiarę. Natomiast w Rzym. 6:1-6 apostoł mówi o ofierze Kościoła przez pryzmat zanurzenia w śmierć ciała grzechu. Chrzest, wyjaśnia apostoł, w elemencie zanurzenia ciała obrazuje zanurzenie w śmierć ciała metafizycznego (zapisanych w ciele skryptów) i jako taki jest symbolem pokuty, która oznacza zmianę myślenia odwracającą nas od dawnych uczynków. Celem jest "żebyśmy i my postępowali w nowości życia ... aby ciało grzechu zostało zniszczone, żebyśmy już więcej nie służyli grzechowi" (UBG). Co jednak ważne w obecnym kontekście, "w jego śmierci zostaliśmy ochrzczeni ... pogrzebani z nim przez chrzest" (UBG). Umieramy zatem dla grzechu "z nim", poddając się śmierci na kształt jego śmierci.

Arcykapłan (Chrystus w ciele) składa ofiarę za grzech (cielec) również za siebie

OFIARA CIELCA

Ofiara za grzech - zarys procedury/ kropienie krwią nad ołtarzem i Ubłagalnią

Arcykapłan dokonuje z cielcem kilku czynności. Ze sprawozdania księgi Kapłańskiej dowiadujemy się, że zwierzę jest zabijane, ale tylko jego tłuszcz jest spalany na ołtarzu. Reszta wynoszona jest poza obóz i tam spalana ogniem. Krew cielca natomiast bierze arcykapłan, wnosi ją do Świątnicy Najświętszej i kropi nad Arką Przymierza najpierw "ku wschodowi", a następnie "Przed przebłagalnią będzie kropić tą krwią siedem razy swym palcem", czyniąc w ten sposób znak krzyża (Kpł. 16:14 UBG). Podobną procedurę wykonuje Aaron z krwią cielca nad ołtarzem: "pomaże rogi ołtarza dokoła. (19) Pokropi go z wierzchu tą krwią swym palcem siedem razy, oczyści go i poświęci go od nieczystości synów Izraela" (Kpł. 16:18,19 UBG). W ten sam sposób przy Arce i ołtarzu postępuje arcykapłan z krwią kozła ofiarnego (Kpł. 16:15,18,19). Podobnie jak w przypadku ofiary cielca, tłuszcz kozła jest spalany na ołtarzu, a jego pozostałość zostaje spalona poza obozem (Kpł. 16:25-27). Znaczenie całej powyżej opisanej procedury wypływa ze znaczenia ciała, które jest ofiarowane. Wcześniej w wykładzie pisałem, że ciałem, które jest ofiarowane ze względu na grzech, jest ciało metafizyczne - zapisane w układzie nerwowym materialnego ciała skrypty zachowań, które uruchamiają się automatycznie, często zupełnie podświadomie, w odpowiedzi na określony bodziec. Charakter tak inicjowanych zachowań często nie jest zgodny z zasadami prawa Bożego, czyniąc nas winnymi grzechu.

Powrót do społeczności z Bogiem wymaga zatem dwóch rzeczy: 1) poddania ciała grzechu pod kontrolę ducha, a więc jego uśmiercenia/ dezaktywacji oraz 2) kształtowania w nas w zamian Ciała Chrystusa przez rozwój w znajomości prawdy. Te dwie rzeczy dzieją się w pewnym sensie równolegle, niemniej ich początkiem musi być pokuta - zmiana myślenia polegająca na świadomym odrzuceniu dotychczasowych uczynków. O tym mówi Piotr do Żydów w Dzień Pięćdziesiątnicy: "Pokutujcie i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na przebaczenie grzechów, a otrzymacie dar Ducha Świętego" ( UBG). Pokutujcie, a otrzymacie dar ducha, nie odwrotnie. Kropienie krwią zwierzęcia ofiarnego nad ołtarzem obrazuje ten zarys wiary. Ołtarz wyobraża cel, dla którego składana jest ofiara, a celem jest ukształtowanie Ciała Chrystusa (charakteru opartego o znajomość prawdy) zamiast ciała grzechu. Kropienie krwią zwierzęcia ofiarnego pokazuje uśmiercenie przez pokutę dawnych uczynków dla osiągnięcia celu reprezentowanego przez ołtarz. Siedmiokrotne kropienie nad ołtarzem podkreśla potrzebę ustawicznego poświęcenia na wiary. Pokuta ma 'oczyścić go i poświęcić go od nieczystości synów Izraela' (Kpł. 16:19 UBG), aby otworzyć ofiarnikom wejście do chwały po ukończeniu obecnego biegu. Tę myśl wyraża kropienie krwią nad Ubłagalnią - nagroda duchowej natury dostępna będzie bowiem dla tych, którzy z powodzeniem wykonają swoją ofiarę (znak krzyża).

Znaczenie ofiary za grzech wynika ze znaczenia ciała, które jest ofiarowane ze względu na grzech - metafizycznego ciała podświadomych instrukcji, które działając poza świadomą kontrolą ducha, prowadzą do przekroczenia prawa Bożego (grzechu)

Ofiara tłusta

Obraz Dnia Pojednania nie rysuje jednak tak jednoznacznie negatywnego obrazu ciała. Problem z ciałem polega na tym, że działa bezmyślnie/ na ślepo, realizując automatyczne reakcje w określonych sytuacjach. Ciało nie jest zatem antagonistą ducha w sensie absolutnym. Funkcjonuje poniekąd obok ducha, nie starając się spełniać jego woli, ale też nie mając na celu działania na przekór. Mogą zatem zdarzyć się - i się zdarzają - cechy lub naturalne zdolności pożądane jako element sprawiedliwego charakteru. Ten wątek zdaje się być odzwierciedlony w ofierze tłustej, a mianowicie tłuszcz ofiary za grzech (cielca i kozła) jako jedyna część ciała miał być spalony na ołtarzu. "Cielca zaś ofiary za grzech i kozła ofiary za grzech, których krew została wniesiona do Miejsca Świętego dla przebłagania, wyniosą poza obóz i spalą w ogniu ich skóry, ich mięso i ich gnój ... A tłuszcz ofiary za grzech spali na ołtarzu" (Kpł. 16:25,27 UBG). Tłuszcz symbolizuje dobrobyt, pełnię, dobrą jakość. 'Tłusty' znaczy 'obfity'. Kiedy na przykład czytamy o uczcie, którą w Mesjańskim Królestwie wystawi Pan wszystkim narodom, dowiadujemy się, że będzie to uczta "z tłustych potraw, z wystałego wina, z tłustych potraw ze szpikiem, z wina wystałego i czystego" (Iz. 25:6 UBG). Podobnie poganie, do których przyszła wiara, stali się uczestnikami "tłustości oliwnego drzewa", a więc wszelkich łask dotąd zarezerwowanych dla narodu wybranego (Rzym. 11:17).

Jesteśmy więc wyposażeni w pewien zestaw cech, z których przynajmniej część może de facto dopomóc w celu, który chcemy osiągnąć - celu przeobrażenia się w Ciało Chrystusa. Posiadamy je jednak w różnym stopniu, o czym najlepiej może świadczyć . Talenty symbolizują wszystko to, co posiadamy dla realizacji celów Bożej służby (pomnażania majątku Pana). Najwyraźniej jednak czytamy, że Pan "Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, a trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności" (Mt. 25:15 UBG). Problemem nie było to, że ten, który miał mniej, mniej uzyskał. Problemem było zlekceważenie i zaniechanie majątku przez niewolnika, który otrzymał najmniej. W kontekście Dnia Pojednania takie zaniechanie oznacza niewykonanie ofiary za grzech w elemencie spalenia na ołtarzu tłuszczu, a zatem także zaniechanie pracy w kierunku przynoszenia owocu ducha - rozwoju Ciała Chrystusa w nas (). Jednocześnie wszystko poza tłuszczem miało zostać spalone, co zdaje się pokazywać, że wszelkie elementy nie współpracujące w duchowym rozwoju mają zostać zniszczone. Symbolika ofiary za grzech zdaje się tym samym podwójnie podkreślać potrzebę anihilacji ciała grzechu, zarówno poprzez śmierć zwierzęcia ofiarnego, jak i późniejsze spalenie jego pozostałości. Także chrzest ogniem, który zapowiada Jan Chrzciciel (Łk. 3:16), będzie dotyczył naśladowców Jezusa (kozioł) tak, jak dotyczył jego samego (cielec).

Ofiara tłusta przedstawia wykorzystywanie naszych najlepszych cech i zdolności w służbie Bożej

Ciało cielca spalane za bramą

Znaczący jest fakt spalenia ciała poza obozem. Na symboliczne znaczenie tego obrazu powołuje się apostoł Paweł. "Ciała bowiem tych zwierząt, których krew najwyższy kapłan wnosi do Najświętszego Miejsca za grzech, są spalane za obozem. (12) Dlatego i Jezus, aby uświęcić lud własną krwią, cierpiał poza bramą. (13) Wyjdźmy więc do niego poza obóz, biorąc na siebie jego pohańbienie" (Hbr. 13:11-13 UBG). Paweł pisze, że poza bramą dzieją się dwie rzeczy: cierpienie Zbawiciela opłacone jego własną krwią i znoszenie hańby przez jego Kościół. W typie poza obozem także dzieją się dwie rzeczy: spalenie ofiary za grzech i wygnanie na pustkowie kozła wypuszczalnego (dla Azazela). Do drugiego wątku wrócę w dalszej części wykładu przy omawianiu dwóch kozłów. Tutaj natomiast chciałbym skupić się na wątku pierwszym, a mianowicie w jaki sposób lud zostaje uświęcony okupionym krwią cierpieniem Pana. Element dotyczący miejsca ('poza bramą') jest bardzo znaczący, ale nie dla samej lokalizacji, a raczej tego, co się w niej dzieje. Mianowicie, na krzyżu Jezus musi pokonać strach przed śmiercią. Już w Getsemane modli się do Ojca, aby ten kielich był mu oszczędzony (). Kiedy jednak jest już na krzyżu, traci kontakt z Bogiem i obawia się, czy właściwie wykonał swoją misję (). Negatywna odpowiedź na to pytanie oznaczałaby śmierć jego samego i całego rodzaju ludzkiego, którego cena odkupienia pozostałaby niezapłacona.

Żeby zrozumieć wagę i miejsce tej próby dla zbawienia człowieka, trzeba odnieść się do istoty ofiary Pana. Dla jej określenia Biblia używa słowa odkupienie, co sugeruje zapłatę odpowiedniej wartości. Co więcej, wartość odkupienia była bardzo precyzyjnie ustalona. Pojęcie 'ceny zamiast/ ceny odpowiadającej' (gr. anti-lytron), o której czytamy w 1 Tm. 2:5-6, wskazuje, że cena, którą zapłacił Jezus, była wartością równoważną wobec grzechu, który popełnił Adam, zgodnie z zasadą: posłuszeństwo za nieposłuszeństwo, czyn sprawiedliwy za czyn niesprawiedliwy (Rzym. 5:18,19). Jezus zatem przychodzi, aby pokazać, w jaki sposób powinien postąpić Adam, aby nie zgrzeszyć. Oczywiście, Jezus nie został wypróbowany w warunkach odpowiadających Edenowi 1:1, ale jego próba, żeby była próbą równoważną, musiała dotyczyć takiego samego elementu w analogicznych okolicznościach. W artykule pisałem, że nasz praojciec zgrzeszył z dwóch powodów. Po pierwsze, z braku znajomości prawdy. Kiedy ujrzał Ewę z owocem, przyjął, że także on sam podpadł pod wyrok śmierci (ponieważ był ze swoją żoną jednym ciałem). Po drugie, Adam bał się śmierci. Świadomość, że już znalazł się pod wyrokiem, uruchomiła w nim instynkt samozachowawczy, który nakazywał przedłożyć ratowanie życia ponad zachowanie prawa Bożego.

Ofiara Jezusa Chrystusa była odpowiedzią na problem grzechu. W elemencie deficytu prawdy, nasz Pan przyszedł wydać jej świadectwo, o czym pisałem w pierwszych słowach wykładu. Ten aspekt odkupienia odpowiada w symbolach Dnia Pojednania ofierze całopalnej. Natomiast problem zachowania posłuszeństwa w obliczu śmierci został podniesiony właśnie 'poza bramą'. Jezus jest w takiej samej sytuacji, jak Adam: jest przekonany, że zgrzeszył, dlatego Bóg już się do niego nie odzywa. Została mu tylko chwila życia, a Żydzi skupieni wokół krzyczą 'jeśli jesteś Mesjaszem, ratuj się i zejdź z krzyża' (Łk. 23:35,37). Adam w takiej sytuacji poddał się instynktowi: najpierw sam zjadł owoc, a kiedy to nie pomogło, ukrył się przed Bogiem, a następnie całą odpowiedzialność zrzucił na Ewę (Rdz. 3:7,8,12). Nasz Pan natomiast w analogicznej sytuacji pokazał, że wartością nadrzędną nie jest życie, a posłuszeństwo Bogu. Jego ostatnie słowa "Ojcze, w twoje ręce powierzam mego ducha" (Łk. 23:46 UBG) były wyrazem zaufania do Boga i całkowitego poddania się Jego woli. Dlatego próba Jezusa została wykonana pomyślnie, a jego cena odkupienia człowieka w momencie śmierci stała się kompletna. Stąd w Hbr. 13:12 Paweł pisze, że "Jezus, aby uświęcić lud własną krwią, cierpiał poza bramą" (UBG). Ponieważ musiał pokonać strach przed śmiercią, jego ofiara została zakończona w momencie śmierci, a przykład zaufania do Boga 'uświęca lud', który postępuje za przykładem Pana.

Jezus swoją ofiarą pokazał, jak powinien postąpić Adam, aby nie zgrzeszyć

O tym właśnie czytamy w Hbr. 2:14-15 - "Ponieważ zaś dzieci są uczestnikami ciała i krwi, i on także stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła; (15) I aby wyzwolić tych, którzy z powodu lęku przed śmiercią przez całe życie podlegali niewoli" (UBG). Paradoksem zbawienia jest to, że żeby zachować życie, trzeba mieć gotowość je stracić; trzeba ufać, że Bóg Wszechmocny może człowiekowi to życie przywrócić. Dlatego Abraham stał się ojcem wiary. "On to wbrew nadziei, mając nadzieję, uwierzył, że stanie się ojcem wielu narodów według tego, co mu powiedziano: Takie będzie twoje potomstwo. (19) A nie będąc słabym w wierze, nie zważał na swoje już obumarłe ciało – bo miał około stu lat – ani na obumarłe łono Sary. (20) I nie zachwiał się z powodu niewiary w obietnicę Boga, ale umocnił się wiarą i oddał chwałę Bogu; (21) Będąc też pewien tego, że to, co on obiecał, ma moc też uczynić" (Rzym. 4:18-21 UBG). Zaufanie Abrahama do Boga było takie, że tego jedynego obiecanego syna był gotów złożyć w ofierze. "On, któremu powiedziano: W Izaaku będzie nazwane twoje potomstwo; (19) Uważał, że Bóg może nawet wskrzesić z martwych, skąd go też otrzymał na podobieństwo zmartwychwstania" (Hbr. 11:17-19 UBG). Nie dziwi zatem fakt, że wierzący przy końcu wieku Ewangelii także będą poddani takiej właśnie próbie. "Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto je straci, zachowa je" (Łk. 17:33 UBG).

W ten sposób, pisząc w Hbr. 13:12 o cierpieniu Jezusa, które uświęca lud, przez krew poza bramą, apostoł Paweł wyjaśnia sens spalenia ofiary za grzech poza obozem. Spalenie ciała jest adekwatnym symbolem tego, co musi się stać dla zbawienia. Instynkt samozachowawczy, stanowiący jeden z najbardziej podstawowych i najsilniejszych odruchów, jest bowiem w bezpośredniej kontrze do pełnej zaufania do Boga zgody na własną śmierć. Pisałem wcześniej, że ciałem spalanym jako ofiara za grzech jest ciało metafizyczne (zapisane w nim skrypty). Oczywistym jest, że postawa zaufania i posłuszeństwa wobec Boga wielu wiernych doprowadziła do fizycznej zagłady i to także jest elementem symboliki Dnia Pojednania. Sednem zbawienia nie jest jednak pozbycie się ciała materialnego jako takiego. Paweł pisze najwyraźniej w swoim słynnym Hymnie o miłości: "choćbym wydał swoje ciało na spalenie, a miłości bym nie miał, nic nie zyskam" (1 Kor. 13:3 UBG). Wydanie ciała na spalenie w postawie miłości do Boga jest tą ofiarą, która jest przyjemna Bogu i może być przyjęta. Samobójstwo jest co prawda pozbyciem się ciała, ale samo w sobie z punktu widzenia zbawienia nie ma wartości. Dlatego także ofiara Jezusa nie mogła sprowadzić się tylko do oddania życia. Gdyby tak było, samobójstwo byłoby równie dobrym środkiem zapewnienia odkupienia człowieka, bez potrzeba całego tego cierpienia i hańby, które towarzyszyły śmierci krzyżowej.

Spalenie ciała poza obozem reprezentuje pełne zaufanie do Boga człowieka w obliczu śmierci

KOZIOŁ OFIARNY

Ofiara Chrystusa wzorem do naśladowania przez jego Kościół

Śmierć/ zniszczenie ciała materialnego było zwieńczeniem służby Chrystusa, ale nie jej sednem. Istotą zbawienia człowieka jest posłuszeństwo Bogu i zaufanie do niego. Stąd także symbolika ofiar Dnia Pojednania nie ogranicza się wyłącznie do zniszczenia ciała i nie wyłącznie do ofiary cielca. Tej samej ofiarniczej procedurze poddany jest bowiem także kozioł. Wcześniej w wykładzie podałem myśl, że ofiara kozła reprezentuje ofiarę Kościoła. Wielu badaczy Biblii sprzeciwia się takiemu poglądowi, argumentując, że przecież jest tylko jedna zupełna i skuteczna ofiara za grzech, którą złożył Jezus i nikt niczego nie musi do jej wartości dodawać. To prawda. Pisałem jednak wcześniej, na czym polega ofiara za grzech - to ofiara, którą każdy musi złożyć dla 'pozbycia się' ciała grzechu. Ofiara Jezusa w tym sensie była zupełna i skuteczna jako wzór do naśladowania przez jego Kościół. Wierzący, którzy podejmują poświęcenie na wzór Pana, wykonują ofiarę zarówno w elemencie ofiary za grzech, jak i ofiary całopalnej. Jeśli całopalenie oznacza poświęcenie życia dla celów służby dla Ewangelii, wielu wierzących w Chrystusa taką ofiarą złożyło i nadal składa. Jeśli ofiara za grzech oznacza podbicie ciała pod kontrolę ducha, tym bardziej dotyczy ona nas, którzy w różnym stopniu zbrukania grzechem przychodzimy do Chrystusa przez wiarę. Istotą ofiary Jezusa było właśnie to, aby mogła być naśladowana przez jego Kościół jako środek pojednania z Bogiem.

Ofiara Kościoła

Nowy Testament najwyraźniej naucza o ofierze Kościoła. Przede wszystkim należy przywołać w tym kontekście . 'Składajcie wasze ciała jako ofiarę żywą, świętą, przyjemną Bogu' to wezwanie skierowane do wierzących dotyczące bezpośrednio podejmowania ich własnej ofiary. Co ważne, Paweł wyjaśnia w tym samym wersecie, że tą ofiarą jest "rozumna służba" - bez względu bowiem na to, czy głosimy/ nauczamy Słowo Boże (całopalenie) czy pracujemy nad kształtowaniem Ciała Chrystusa w nas (ofiara za grzech), centrum tych aktywności jest prawda, która jest zarazem treścią przekazywanych nauk, jak i wzorem, który pieczętuje charakter (). W liście do Hebrajczyków apostoł Paweł nawiązuje do obu rodzajów ofiary. Jako całopalenie składamy Bogu "ofiarę chwały, to jest owoc warg, które wyznają jego imię" (Hbr. 13:15 UBG). Natomiast kiedy pisze apostoł w , że pod Nowym Przymierzem "same zaś rzeczy niebiańskie [są oczyszczone] lepszymi ofiarami od tamtych [składanych pod Zakonem]", najwyraźniej nawiązuje do ofiar za grzech, których figuralnym celem było właśnie oczyszczenie z grzechu 'rzeczy niebiańskich': "Tak dokona przebłagania nad Miejscem Świętym za nieczystości synów Izraela, za ich przestępstwa i za wszystkie ich grzechy. Tak też uczyni z Namiotem Zgromadzenia... Potem wyjdzie do ołtarza, który jest przed PANEM, i dokona za niego przebłagania" (Kpł. 16:16,18 UBG).

Czym są 'rzeczy niebiańskie' i w jaki sposób je oczyszczamy, wyjaśnia Paweł w Rzym. 12:2 - "A nie dostosowujcie się do tego świata, ale przemieńcie się przez odnowienie waszego umysłu, abyście mogli rozeznać, co jest dobrą, przyjemną i doskonałą wolą Boga" (UBG). Przybytek przedstawia sferę prawdy. Apostoł pokazuje jednak w cytowanym fragmencie, że rozwój w jej znajomości odbywa się na podbudowie rozwoju charakteru. Z jednej strony przemieniamy się w charakterze "przez odnowienie waszego umysłu", tzn. przez rozwój w pojmowaniu prawdy, ale z kolei sam rozwój w charakterze służy temu, abyśmy "mogli rozeznać, co jest dobrą, przyjemną i doskonałą wolą Boga". Rozwój w prawdzie jest zatem procesem symultanicznym: Bóg objawia nam rozumowo pewne aspekty swojego Słowa, ale oczekuje niejako w zamian postępów w dostosowaniu charakteru do posiadanego zrozumienia. Brak wykorzystania tego zrozumienia, które posiadamy, zamyka uszy na jej dalsze przyjmowanie. Dlatego pierwszym orędziem Jezusa do Izraela było "Pokutujcie, przybliżyło się bowiem królestwo niebieskie" (Mt. 4:17 UBG). Dlatego też sfera prawdy wierzących oczyszczana jest ofiarą za grzech. Kończąc ten wątek, warto jeszcze wspomnieć o dwóch fragmentach nauczających o ofierze Kościoła: Flp. 2:17, gdzie Paweł mówi sam o sobie, iż 'jest złożony w ofierze ku posłudze wiary' oraz Rzym. 15:16, gdzie z kolei czytamy, że głoszenie Ewangelii narodom ma uczynić z nich dar ofiarny.

Wierzący w Chrystusa podejmują swoje indywidualne ofiary w elemencie ofiary całopalnej i ofiary za grzech, wzorem ofiary Pana

Ciało kozła spalane za bramą

Wcześniej pisałem o ofierze cielca, którego pozostałości były spalane poza bramą. Ten element ofiary najwyraźniej odnosi się szczególnie do doświadczenia, które spotkało Pana na krzyżu - doświadczenia przezwyciężenia strachu przed śmiercią. W Kpł. 16:27 czytamy, że w ten sam sposób czyniono także z ofiarą kozła: "Cielca zaś ofiary za grzech i kozła ofiary za grzech, których krew została wniesiona do Miejsca Świętego dla przebłagania, wyniosą poza obóz i spalą w ogniu ich skóry, ich mięso i ich gnój" (UBG). To pokazuje, że także naśladowcy Pana mieli być poddawani takiej próbie. Tysiące chrześcijan na przestrzeni wieków nie tylko było próbowanych w ten sposób na punkcie wierności Chrystusowi, ale faktycznie ofiarę życia poniosło. Ten fakt nie wymaga szczególnego dowodu. Faktem jednak również jest, że wielu takiej próbie poddanych nie było. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy w krajach cywilizacji zachodniej nikt już nie płaci życiem za przekonania, ani nikt takiej ofiary nie wymaga. Jeśli zatem uczynić kryterium podziału próbę wierności w obliczu śmierci, z pewnością Kościół można podzielić na dwie grupy: tych, którzy taką próbę przeszli i tych, którzy jej nie doświadczyli. W typie ceremonii Dnia Pojednania ten element został pokazany w dwóch kozłach. Czytamy, że "od zgromadzenia synów Izraela weźmie [Aaron] dwa kozły na ofiarę za grzech i jednego baranka na całopalenie" (Kpł. 16:5 UBG).

KOZIOŁ DLA AZAZELA

Kim był Azazel?

Nad kozłami jednak ciągnie Aaron losy i tylko jeden z nich będzie odtąd nazywany ofiarą za grzech. Ten kozioł będzie ofiarowany w sposób analogiczny do ofiary cielca. O drugim koźle natomiast nieprawidłowo czytamy w przekładzie Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej, że miał być kozłem ofiarnym. Cytuję Kpł. 16:10 za przekładem Biblii Gdańskiej (edycja 1632): "Ale kozła, na którego padł los Azazela, postawi żywego przed Panem, aby oczyszczenie uczynił przezeń, a wypuścił go do Azazela na puszczą". Podobnie Biblia Tysiąclecia, wyd. II: "Kozła wylosowanego dla Azazela postawi żywego przed Jahwe, aby dokonać na nim przebłagania, a potem wypędzić go dla Azazela na pustynię". Drugi kozioł staje się zatem kozłem 'wypuszczalnym', który zostaje wygnamy na pustynię "dla Azazela". Dla zrozumienia, dlaczego kozioł wypuszczalny jest "dla Azazela", trzeba przede wszystkim wiedzieć, kim był Azazel. Wielu badaczy przypuszcza, że to inne imię szatana. W połączeniu z faktem, że nad głową kozła są wyznawane grzechy ludu, upatrują w nim niewiernych członków Kościoła, utracjuszy koron. Uważam ten pogląd za błędny m.in. z powodu błędnej identyfikacji Azazela. Kanoniczne księgi Biblii nic jednak na jego temat nie mówią. Z pomocą badaczom Biblii w tej sprawie przychodzi pozakanoniczna księga Henocha, która relacjonuje całą historię związaną z postacią Azazela, a także wyjaśnia jego związek z pustkowiem.

W interesującym nas fragmencie, księga Henocha relacjonuje wydarzenia ery przedpotopowej. Tej samej, o której lakonicznie wypowiada się księga Rodzaju informacją, że "Synowie Boży, widząc, że córki ludzkie były piękne, brali sobie za żony wszystkie, które sobie upodobali" (Rdz. 6:2 UBG). Biblia milczy jednak na temat tego, kim byli owi synowie Boży i jaką rolę odegrali w ówczesnym społeczeństwie (poza tym, że płodzili olbrzymów, Rdz. 6:4). Azazel był jednym z owych aniołów, którzy zeszli na ziemię. Księga Henocha nie wymienia go wśród przywódców, nie wydaje się zatem, że utożsamianie go z Lucyferem (arcywrogiem Bożym) jest prawidłowe (Hen. 6:3,6). Z drugiej jednak strony, stał się Azazel postacią znaczącą. Czytamy, że "nauczył ludzi wyrabiać miecze, sztylety, tarcze i napierśniki. Pokazał im metale i sposób ich obróbki: bransolety i ozdoby, sztukę malowania oczu i upiększania powiek, bardzo cenne i wyszukane kamienie i wszelki [rodzaj] kolorowych barwników. I świat uległ zmianie" (Hen. 8:1). Był więc jednym z architektów zepsucia, które wówczas nastąpiło. "Nastała wielka niegodziwość i wielki nierząd. Pobłądzili, a wszystkie ich drogi stały się zepsute" (Hen. 8:1). Choć inni aniołowie także są wymienieni jako nauczyciele zła (8:3), podczas ogłaszania wyroku na ówczesny świat właśnie Azazelowi zostaje przypisana główna odpowiedzialność: "Cała ziemia została zrujnowana nauką dzieł Azazela i jemu przypisz cały grzech!" (Hen. 10:8).

Azazel był jednym z nieposłusznych aniołów, którzy w erze przedpotopowej materializowali się, brali kobiety za żony i prowadzili ludzkość do złego. Wskutek wyroku Bożego został uwięziony na pustkowiu, gdzie miał oczekiwać na sąd

Co zatem ma się stać z Azazelem - Bóg ogłasza swój wyrok: "Zwiąż Azazela za ręce i nogi i wrzuć go do ciemności. Otwórz pustynię, która jest w Dudael, i wrzuć go tam. (5) I rzuć na niego chropowate i ostre kamienie i przykryj go ciemnością. Niech tam przebywa na zawsze! Przykryj jego oblicze, żeby nie mógł widzieć światła (6) I żeby w wielki dzień sądu mógł być wrzucony do ognia" (Hen. 10:4-6). Azazel został więc uwięziony na pustkowiu w czasach Noego. Ponieważ miał tam oczekiwać na "wielki dzień sądu", Żydzi w czasach Mojżesza wierzyli, że nadal tam jest. Dlatego kozioł, który był wypędzany na pustkowie, był kozłem "dla Azazela". Określenie to nawiązuje zatem do zupełnie innej historii niż ta opowiadana w 16. rozdziale księgi Kapłańskiej. Jeśli już miałby istnieć związek Azazela z losem kozła wypuszczalnego, bardziej upatrywałbym go w fakcie uwięzienia anioła, który nauczył ludzkość wyrabiać broń. Kozioł ofiarny ponosi ofiarę krwawą - traci życie wskutek użycia broni. Życie kozła wypuszczalnego jest darowane, a on sam jest wypędzony do ziemi, w której wytwórca broni jest uwięziony, 'przykryty ciemnością pod ostrymi kamieniami'. Przeznaczenie kozła dla Azazela nie oznacza zatem, że ma on zginąć, tylko w inny sposób (rozszarpany przez demona pustyni?...) Elementem typu nie jest jego śmierć, ale właśnie stan izolacji poza obozem. Tym samym kluczem do interpretacji symboliki kozła wypuszczalnego nie jest Azazel, ale obóz jako miejsce przebywania ludu Bożego.

Wypędzenie kozła przez człowieka wyznaczonego z powodu grzechów ludu

Jeśli Izrael według ciała obrazuje Izraela według ducha (zgromadzenie wierzących), wypędzenie kozła musi oznaczać stan duchowej izolacji klasy kozła wypuszczalnego. Co ważne, nie jest on spowodowany ich własnymi grzechami. Czytamy w Kpł. 16:21,22 - "I Aaron położy obie ręce na głowie żywego kozła, wyznawać będzie nad nim wszystkie nieprawości synów Izraela i wszystkie ich przestępstwa ze wszystkimi ich grzechami i złoży je na głowę tego kozła, i wypuści go przez wyznaczonego człowieka na pustynię. (22) Tak poniesie ten kozioł na sobie wszystkie ich nieprawości do ziemi pustej. I wypuści tego kozła na pustynię" (UBG). Kozioł zostaje zatem wypędzony z powodu grzechów ludu. Grzech jest przestępstwem przeciwko prawdzie. Wcześniej w wykładzie pisałem, że ofiara, która ma wartość pojednania z Bogiem, jest ofiarą poniesioną przez naszego Pana, a potem także jego wierny Kościół, dla prawdy: ofiarą ciała metafizycznego poniesioną dla rozwoju Ciała Chrystusa w nas (ofiara za grzech) oraz ofiarą ciała materialnego, które staje się narzędziem ogłaszania Ewangelii. Kozioł ofiarny, podobnie jak cielec, reprezentuje ofiarę za grzech. Baranek składany jako całopalenie reprezentuje ofiarę w służbie Ewangelii. Baranek i kozioł ofiarny są ofiarami krwawymi, a więc ich podstawowe znaczenie nawiązuje do ich własnego poświęcenia, ofiar i trudów znoszonych ze względu na prawdę.

Kozioł wypuszczalny stanowi inną ofiarę w tym sensie, że tutaj nie arcykapłan składa ofiarę - nie Chrystus, nie jego duch poświęcenia działający w wierzących - ale 'wyznaczony człowiek'. Zatem ów wyznaczony człowiek z powodu grzechów ludu wypędza klasę kozła dla Azazela poza obóz, a następnie sam musi dokonać oczyszczenia ("wypierze swoje szaty i obmyje swoje ciało", Kpł. 16:26). Zatem nie tylko lud jest w grzechu, ale także człowiek wyznaczony do wypędzenia kozła, który musi się oczyścić po wykonaniu swojego zadania. Aksjologiczna ocena jest zatem jednoznaczna: błądzi lud i wyznaczony człowiek, kozioł jest ich ofiarą - nie ofiarą krwawą, ale ofiarą wygnania. W ten sposób opis zawarty w księdze Kapłańskiej nie tylko nie wspiera poglądu, że kozioł symbolizuje utracjuszy koron (niewierny Kościół), ale wręcz lokuje grzech po drugiej stronie, tj. w obozie. Nietrudno dostrzec analogię tego obrazu z tym, co dzieje się w sektach chrześcijaństwa - wypędzanie/ wykluczanie osób, które w poszukiwaniu zrozumienia Słowa Bożego odkrywają błędy w doktrynie i praktyce członków tych wyznań. Historia chrześcijaństwa pokazuje, że każde wyznanie tworzą ludzie wyrzuceni poza nawias systemu, którego dotąd byli częścią. Jednocześnie jednak bardzo szybko sami przyjmują, że to, co posiedli poprzez zrozumienie kilku nowych zarysów Słowa Bożego, to już jest całość. W ten sposób ustala się 'nieomylna' doktryna, której podważenie musi równać się podważeniu samego Słowa Bożego.

Kozioł dla Azazela podlega wygnaniu z obozu ze względu na grzech ludu. Człowiek wyznaczony do wypędzenia go na pustkowie musi po dokonanej czynności dokonać oczyszczenia

Ludzie, którzy za pewien czas wskażą kolejne błędy w tak ustalonym wyznaniu, podzielą los jego założycieli - zostaną wykluczeni. Ten proces zachodzi, ponieważ każde wyznanie dąży do ustalenia stabilnej doktryny - tak jak każdy człowiek dąży do określenia poglądów, którymi będzie się kierował. Poglądów zmieniać nie lubimy, ponieważ są one zawsze częścią większej ideologicznej całości. Ich podważenie kosztuje: utratę pewności działania, potrzebę wypracowania nowego poglądu i takie jego umiejscowienie w systemie, żeby cała konstrukcja była bardziej odporna na kolejne wstrząsy. To samo dzieje się na poziomie grupy/ wyznania. Ludzie, którzy kwestionują zwłaszcza te bardziej podstawowe nauki danego kościoła, destabilizują całość, a zatem są zagrożeniem. Dla dobra ogółu należy ich uciszyć, a można to zrobić na dwa sposoby: uciszyć fizycznie i wówczas mamy wypełnienie symboliki kozła ofiarnego, lub uciszyć przez wykluczenie z danej społeczności i wówczas wypełnia się obraz kozła wypuszczalnego. Aktu tego dokonuje 'człowiek wyznaczony' - biskup, pastor bądź inne gremium kościelne. Ale co do zasady ludzie, którzy w danym kościele dysponują odpowiednią, daną im przez organizację władzą, aby takiego aktu dokonać. Ponieważ jednak działają przeciw duchowi Chrystusa (stając w obronie błędów/ grzechów danej społeczności), muszą poddać się oczyszczeniu po wykonaniu powierzonej im czynności.

Kozioł natomiast znajduje się na pustkowiu, a więc nie tylko poza określonym plemieniem (wyznaniem), ale poza obozem w ogóle. Jest to spowodowane tą inherentną różnicą w charakterze prawdy i doktryny kościelnej, o której wspomniałem kilka zdań wcześniej. Można rozsądnie przyjąć, że istnieje pewien obiektywnie istniejący stan rzeczy. Formułując swoje wyznania wiary, kościoły ogłaszają, że oto uzyskały dostęp do tego właściwego obrazu rzeczywistości - właściwego, czyli nie podlegającego już więcej korektom. Problem jednak w tym, że on istnieje poza człowiekiem, a więc nasza relacja z nim zawsze jest tylko zbliżaniem się. Najwyraźniej pisze o tym apostoł Paweł: "A jeśli ktoś uważa, że coś wie, to jeszcze nie wie tak, jak wiedzieć należy ... Po części bowiem poznajemy i po części prorokujemy" (1 Kor. 8:2, 13:9 UBG). Zwłaszcza pierwsza część zdania pokazuje, że ustalaniem nieomylnych wyznań jedynie wprowadzamy siebie w błąd. Tymczasem nasz Pan pokazuje, że właściwa wobec prawdy jest postawa ustawicznego poszukiwania i weryfikacji: "To znaczy życie wieczne; ich poznawanie ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa" ( PNŚ). Greckie ginosko występuje tutaj w formie ciągłej ("poznawanie"), ponieważ ciągła jest droga poświęconych na drodze poznawania prawdy; "jest jak jasne światło, które świeci coraz jaśniej aż do dnia doskonałego" (Prz. 4:18 UBG).

Pohańbienie na pustkowiu

Klasa kozła wypuszczalnego znajduje się na pustkowiu nie dlatego, że z powodu swojej otwartej postawy wobec poznawania Słowa Bożego znajduje się poza nawiasem tego czy innego wyznania, ale dlatego, że przestaje pasować do chrześcijaństwa wyznaniowego jako takiego. Jednocześnie jednak wierni Chrystusowi są także poza światem i jego systemem wartości. Zgodnie ze słowami apostoła Jana, 'nie miłują świata ani tego, co jest na świecie' (1 Jn. 2:15-17 UBG). Skutkiem tego jest stan faktycznego wyizolowania/ nienależenia gdziekolwiek, zarówno do wyznaniowego świata wiary, jak i świata niewiary. W sensie duchowym, kozioł dla Azazela trafia na pustkowie. Nie zaznaje tam jednak bynajmniej ciszy i spokoju. W Hbr. 13:1-3 apostoł opisuje dwojakie doświadczenia wiary poza obozem. Wcześniej w wykładzie skupiłem się na wersecie 12 mówiącym o doświadczeniu cierpienia. W przypadku ofiary cielca (a tym samym kozła ofiarnego) cierpienie poza obozem jest próbą wierności w obliczu śmierci. Jednak Paweł pisze tam również o innym doświadczeniu wiary: "Wyjdźmy więc do niego poza obóz, biorąc na siebie jego pohańbienie" (UBG). Ten element dotyczy naszego Pana ("jego pohańbienie") i jego wiernych naśladowców z klasy kozła ofiarnego, którzy za walkę o prawdę kładą własne życie. Kozioł wypuszczalny tego nie czyni - to odróżnia go od kozła ofiarnego - ale także podlega doświadczeniu 'pohańbienia' poza obozem.

Wierzący z klasy kozła dla Azazela doznają hańby poza obozem zarówno ze strony świata, do którego nie pasują, jak i ze strony dawnych wyznaniowych 'braci', którzy oskarżają ich o zdradę wiary

I Aaron rzuci losy o dwa kozły

Dla wiernych członków swoich wyznań, wierzący z klasy kozła dla Azazela są zdrajcami wiary. Dla świata natomiast są głupcami wierzącymi w bajki i zabobony. Z każdej strony cierpią hańbę i odrzucenie, które skutkują faktyczną eliminacją/ usunięciem z danej społeczności. Wcześniej pisałem o tym, że kościoły wyznaniowe eliminują ze swoich szeregów przedstawicieli klasy kozła: badź fizycznie i wówczas mamy wypełnienie symboliki kozła ofiarnego, bądź przez wykluczenie z danej społeczności i wówczas wypełnia się obraz kozła wypuszczalnego. Nie mamy w gruncie rzeczy wpływu na to, jakiego rodzaju doświadczenie przypadnie nam w udziale. W Europie XXI wieku za posiadanie odmiennych poglądów nikt nikogo nie pali na stosie. Ale już na przykład w XVI czy XVII wieku możliwość utraty życia była zupełnie realna. Ta sama osoba, która dzisiaj może w najgorszym wypadku zostać wykluczona, 400 lat temu mogła stracić życie. W pewnym sensie zatem to, czy należymy do klasy kozła ofiarnego czy wypuszczalnego, jest kwestią losową. Wydaje się, że ten właśnie element został pokazany w Kpł. 16:7-10 - "Weźmie też [Aaron] dwa kozły i postawi je przed PANEM ... I Aaron rzuci losy o dwa kozły, jeden los dla PANA, a drugi los dla kozła ofiarnego. (9) I przyprowadzi Aaron tego kozła, na którego padł los dla PANA, i złoży go w ofierze za grzech. (10) Ale kozła, na którego padł los dla kozła ofiarnego, postawi żywego przed PANEM, aby nim dokonać przebłagania i wypuścić go na pustynię" (UBG).

Rzucanie losów nic nie mówi czytelnikowi księgi Kapłańskiej o stopniu rozwoju w Chrystusie członków którejkolwiek z klas przedstawionych w kozłach. Losy natomiast decydowały o tym, co dalej miało się dziać ze zwierzętami. Podobnie w antytypie, sposób, w jaki wypróbowywana jest wiara Kościoła, nie jest wprost proporcjonalny do stopnia duchowego rozwoju, ale raczej zależy od otoczenia: od głębokości otaczającej głupoty, fanatyzmu, nienawiści... Nasz Pan powiedział jednak uczniom: "Sługa nie jest większy od swego pana. Jeśli mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeśli moje słowa zachowywali, to i wasze będą zachowywać. (21) Ale będą wam to wszystko czynić z powodu mego imienia, bo nie znają tego, który mnie posłał" (Jn. 15:20,21 UBG). Wstępowanie w ślady ofiary Jezusa miało dla wierzących mieć podobny efekt: z jednej strony mieli być prześladowani przez tych, którzy "nie znają tego, który mnie posłał"; z drugiej strony, mieli także znaleźć się tacy, którzy będą słuchać i wykorzystają ofiarę Kościoła do przybliżenia się do Boga przez Ewangelię o Chrystusie. I to jest dzisiaj, i zawsze było pociechą Kościoła. Nawet jeśli dziewięćdziesięciu dziewięciu nie posłucha, setny usłyszy i pojedna się z Bogiem. W tej pracy jednania jesteśmy Bożymi współpracownikami (2 Kor. 5:20). "A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał ze sobą przez Jezusa Chrystusa i dał nam służbę pojednania" (2 Kor. 5:18 UBG). Tę służbę pojednania pełnimy śladem Chrystusa według wzoru pokazanego w 16. rozdziale księgi Kapłańskiej.


Słowa kluczowe: Dzień Pojednania, Kpł. 16, ofiara Kościoła, kozioł dla Azazela
 
Przekłady wykorzystane w wykładzie:
UBG - Uwspółcześniona Biblia Gdańska
PNŚ - Przekład Nowego Świata
 
Data publikacji:
Ostatnia aktualizacja: 26-11-2021


komentarzbiblijny.pl