komentarzbiblijny.pl

Strona współpracuje z popularnymi przeglądarkami. Jeśli nie wyświetla się poprawnie w wersji desktop, skorzystaj z wersji mobilnej.

jesteś tutaj: > > >


Trzy natury Jezusa Chrystusa

Streszczenie wykładu: przedmiotem wykładu jest omówienie natury Jezusa Chrystusa - rodzaju ciała, jakie posiadał on 1) w czasie przedludzkiej egzystencji, 2) podczas swojej ziemskiej służby, 3) po zmartwychwstaniu. Ponadto, wykład omawia Biblijne podstawy doktryny o preegzystencji Pana oraz znaczenie określenia "Bóg-człowiek" (które choć z punktu widzenia Biblii jest uzasadnione, to nie oznacza 'pomieszania' dwóch natur: Boskiej i ludzkiej w osobie Zbawiciela).

Spis treści:

  1. Preegzystencja
  2. Trzy natury Jezusa Chrystusa (duchowa - ludzka - Boska)
  3. Natura versus postać Pana po zmartwychwstaniu
  4. Bóg-człowiek

Pobieżne przejrzenie tekstów w wyszukiwarce internetowej pokazuje, że autorzy tekstów na temat natury Jezusa Chrystusa mówią raczej o dwóch naturach - Boskiej i ludzkiej, współistniejących w nim w czasie ziemskiej egzystencji. Ten wątek także będzie poruszony w wykładzie. Jeśli jednak w tytule jest mowa o trzech naturach, to raczej w ujęciu chronologicznym. Jezus istniał bowiem przed narodzeniem z Marii i istnieje po swojej śmierci i zmartwychwstaniu. W każdym z tych trzech okresów posiadał ciało o określonych cechach, tzn. istniał w określonej naturze. Są Biblijne przesłanki, aby sądzić, że w każdym okresie nie była to ta sama natura: ziemskie ciało Pana było inne niż jego ciało przed inkarnacją, a jego obecna natura wyższa jest od dwóch poprzednich. Dla pewnego ułatwienia sobie zadania będę używał imienia Jezus w odniesieniu do każdego z wcieleń, choć oczywistym jest, że nie posiadał on tego imienia przez cały czas. Liczę, że spostrzegawczy czytelnik przywiązany do szczegółu nie weźmie mi tego za złą monetę.

Preegzystencja

Na początek należałoby zapytać o Biblijne przesłanki wskazujące, że Pan rzeczywiście istniał w wyżej wspomnianych trzech okresach. Nie ma wątpliwości co do okresu drugiego i trzeciego. O tym, że Jezus istniał jako człowiek informują Ewangelie. Ewangelie zawierają także zapis dotyczący jego zmartwychwstania, a w Dziejach Apostolskich w 1. rozdziale przeczytamy o jego wniebowstąpieniu. Nie wszyscy wierzący natomiast zgadzają się co do tego, że Jezus istniał przed 2 rokiem przed naszą erą i temu tematowi chciałbym poświęcić nieco więcej uwagi. Argumenty przemawiające za przedludzką egzystencją Zbawiciela podzieliłbym na dwie kategorie. Kategoria 1) to bezpośrednie oświadczenia Słowa Bożego: 1) w Jn. 8:58 nasz Pan sam oświadcza, że istniał przed Abrahamem; 2) w Paweł pisze, że Pan istniał w postaci Bożej zanim przybrał postać sługi; 3) w czytamy o Jezusie, że jest pierworodnym wszystkich rzeczy stworzonych, przez którego zostało stworzone wszystko inne.

Kategoria 2) dotyczy natomiast logiki Boskiego procesu stwarzania. W Bóg zwraca się do kogoś słowem 'uczyńmy'. Wynikiem tegoż uczynienia miał być człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże, a jednak w Edenie Adam został stworzony tylko na podobieństwo. Stwarzania człowieka na obraz miał dokończyć ten, do którego Bóg mówi 'uczyńmy'. W Nowym Testamencie czytamy natomiast, że człowiek stwarzany jest na obraz Jezusa Chrystusa. W jest mowa o Bogu, który przejrzał, a następnie przeznaczył tych, którzy mają być przypodobani obrazowi Jego syna. Podobnie w 2 Kor. 3:18 Paweł pisze, że "my wszyscy, którzy z odkrytem obliczem na chwałę Pańską, jako w zwierciadło patrzymy, w toż wyobrażenie przemienieni bywamy z chwały w chwałę, jako od Ducha Pańskiego" (BG). Ta informacja wpisuje się także w treść wspomnianego wcześniej Kol. 1:15, który mówi o Jezusie jako o Boskim narzędziu stwarzania wszystkiego. Jeśli wszystkiego, to także i człowieka w jego dokończonym, doskonałym stanie.

Trzy natury Jezusa Chrystusa (duchowa - ludzka - Boska)

Są zatem Biblijne podstawy dla poglądu, że Jezus istniał zanim pojawił się na ziemi jako człowiek. Uzasadnione więc staje się także omówienie trzech natur Pana. Za punkt wyjścia chciałbym przyjąć słowa apostoła Pawła z 1 Kor. 15:39-41 - "Nie każde ciało jest takim samym ciałem, ale inne jest ludzkie, a inne jest ciało bydląt, a inne ciało ptaków, a inne ryb. I są ciała niebieskie i ciała ziemskie; ale chwała ciał niebieskich jest odmienna i ciał ziemskich jest odmienna. Inna jest chwała słońca, a inna jest chwała księżyca, inna też chwała gwiazd; doprawdy, gwiazda od gwiazdy różni się chwałą" (NW). Innymi słowy, ciało jest dostosowane do warunków życia. Ryba posiada ciało dostosowane do życia w wodzie, ptak - do życia w powietrzu, człowiek - do życia na ziemi. Według tej samej logiki, istoty żyjące w sferze duchowej nie potrzebują ciał materialnych, tylko ciał duchowych. Podobnie nasz Pan: kiedy był na ziemi, posiadał ciało ziemskie; kiedy jest u Ojca, posiada ciało duchowe. W modlitwie zapisanej w Jn. 17:5 Jezus mówi: "Teraz więc ty, Ojcze, otocz mnie przy sobie tą chwałą, którą miałem przy tobie, zanim był świat" (NW). Stąd wnoszę nie tylko, że Pan posiadał ciało duchowe przed wcieleniem, ale również że było to ciało chwalebne, stosownie do statusu pierworodnego syna.

Podczas swojej ziemskiej służby Jezus był człowiekiem. Posiadał ziemskie ciało tak, jak je posiadają wszyscy ludzie. Wątpliwości co do tego nie pozostawia apostoł Jan, który pisze w 1 Jn. 4:2 - "Po tym poznajecie ducha Boga: wszelki duch, który wyznaje Jezusa Pomazańca w ciele przybyłego, od Boga jest" (GP). Trzeba podkreślić, że apostoł używa w tym miejscu greckiego sarks, które nie posiada metafizycznego znaczenia (jak ma to miejsce w przypadku soma), a jedynie znaczenie fizyczne; sarks to ciało materialne, mięso. Takie rzeczywiste ludzkie ciało należało do naszego Pana. Dodatkowym argumentem w tym temacie niech będzie także fakt, iż posiadał on ziemskich rodziców. Tego, że jego matką była Maria, nie trzeba szerzej omawiać. Ojcem Pana nie był jednak duch święty, jak się powszechnie sądzi, a Józef. Najwyraźniej potwierdza to ewangelista Mateusz, który prowadzi linię genealogiczną Jezusa do Dawida, Judy i dalej do Abrahama właśnie przez Józefa (Mt. 1:1-16). Stąd rozumiem, że biologicznym ojcem Jezusa był Józef; duch święty był natomiast cudownym Boskim narzędziem sprawiającym, że życie Jezusa zostało zapoczątkowane z tych dwojga rodziców bez odbycia stosunku płciowego (Mt. 1:20; Łk. 1:30-35).

Na trzeci dzień po swojej śmierci Jezus zmartwychwstał, ale już nie jako człowiek, ale istota duchowa w Boskiej naturze. Tutaj także zastosowanie ma zasada podana w 1 Kor. 1 Kor. 15:39-41. Ludzkie ciało potrzebne jest ludziom; istotom duchowym zamieszkującym duchową chwałę potrzebne jest ciało duchowe. "Jeśli jest ciało zmysłowe, jest i duchowe" (1 Kor. 15:44 GP). W związku z tym, kontynuuje Paweł, "stał się pierwszy człowiek, Adam ku duszy żyjącej; ostatni Adam ku duchowi ożywiającemu. Ale nie pierwsze (to) duchowe, lecz (to) zmysłowe, następnie to duchowe ... I jak zaczęliśmy nosić obraz (tego) glinianego, zaczniemy nosić i obraz (Tego) Niebieskiego" (1 Kor. 15:45,46,49 GP). Adam stał się "ku duszy żyjącej", ponieważ został stworzony z przeznaczeniem, aby być człowiekiem. I ten zamysł Boży wypełni się w przyszłym Królestwie, kiedy będzie wzbudzony wśród ziemskich poddanych Chrystusa. O Jezusie z kolei apostoł pisze dosłownie, że "ostatni Adam [stał się] ku duchowi ożywiającemu". Zatem przeznaczeniem naszego Pana było zmartwychwstanie do chwały duchowej, co też się wypełniło po zwycięskim wykonaniu jego misji.

Dlatego również w przypadku Jezusa "Nie to, co duchowe, było najpierw, ale to, co zmysłowe" - najpierw był człowiekiem z krwi i kości, potem powstał jako istota duchowa. Na tej zasadzie odbywa się także zmartwychwstanie Kościoła, który obecnie jest w ciele (będąc obrazem pierwszego Adama), ale po zmartwychwstaniu będzie "nosić w sobie obraz Tego z nieba". W związku z tym apostoł Jan pisze, że "jeszcze nie stało się widoczne, czym będziemy. Wiemy, że jeśli stanie się widocznym, podobni Jemu będziemy, bo ujrzymy go jakim jest" (1 Jn. 3:2 GP). Gdyby nasz Pan nadal po zmartwychwstaniu posiadał ludzkie ciało, te słowa Pawła i Jana byłyby co najmniej niezrozumiałe. Nadzieją Kościoła jest zmartwychwstanie do nieśmiertelnej Boskiej natury (1 Pt. 1:3,4) i takie też chwalebne ciało posiada Jezus. Czytamy najwyraźniej, że "oczyszczanie (z) grzechów uczyniwszy, zasiadł po prawicy Wielkości na wysokościach ... będąc odblaskiem chwały i wizerunkiem istoty" samego Boga (Hbr. 1:3 GP).

Natura versus postać Pana po zmartwychwstaniu

Nie jest to jednak coś, co Zbawiciel posiadał zawsze. Apostoł Paweł naucza, że wywyższenie Pana miało związek z pomyślnym wykonaniem jego misji: "uniżył siebie samego, stawszy się posłuszny aż do śmierci, śmierci zaś krzyża. Dlatego i Bóg Go wielce wywyższył" (Flp. 2:8,9 GP). Trzeba jednak w tym kontekście odnieść się do licznych przypadków objawiania się Pana po jego zmartwychwstaniu. Wydarzenia te wielu prowadzą do wniosku, że Jezus zmartwychwstał w tym samym ciele, które trzy dni wcześniej zostało umęczone, a ciało chwały otrzymał po wniebowstąpieniu. Z tym poglądem nie sympatyzuję. Jak wcześniej wspomniałem, uważam, że Jezus zmartwychwstał w chwalebnym, duchowym ciele. Przypadki objawień Pańskich wyjaśniam odwołaniem się do różnicy między naturą i postacią. Nowy Testament wyraźnie rozróżnia te znaczenia. Greckie fysis opisuje naturę, a zatem przyrodzone właściwości ciała i tak jest użyte m.in. w Rzym. 2:14, 11:24; Gal. 2:15; 2 Pt. 1:4. Morfe oznacza postać i określa sposób, w jaki fysis manifestuje się na zewnątrz.

Apostoł Paweł używa morfe, opisując przedludzką egzystencję Jezusa w . Nasz Pan istniał wówczas w postaci Bożej, a więc innym stworzeniom manifestował się tak, jak sam Bóg. Nie posiadał jednak Boskiej natury, którą otrzymał przy zmartwychwstaniu. I jak podkreśla Paweł, nie poczytał sobie równości z Bogiem za rzecz, którą chciałby przywłaszczyć, ale wręcz przeciwnie, przybrał postać (morfe) sługi. Oczywiście, nie istnieje coś takiego jak natura sługi. Zarówno określenia Pana, jak i sługi, opisują raczej spełnianą rolę społeczną, a więc sposób, w jaki widzą nas inni. Choć zatem Pan widziany był jak Bóg, w pokorze przedstawił się jako sługa. Po swoim zmartwychwstaniu przedstawiał się natomiast w różnych postaciach, o czym najwyraźniej informuje Mk. 16:12. W związku z tym nie był rozpoznawany przez najbliższe sobie osoby. Uczniowie, którym towarzyszył w drodze do Emaus, rozpoznali go nie z postaci, ale po sposobie łamania chleba (Ł. 24:35). Nagle się pojawiał, choć drzwi były zamknięte, i nagle znikał (Łk. 24:31; Jn. 20:19,26).

Postać, w jakiej pojawiał się Jezus, nie była iluzją czy hologramem. Była to rzeczywista fizyczna postać. Zbawiciel pozwalał się dotykać i jadł w towarzystwie uczniów, aby przekonać ich, że mają do czynienia ze zmartwychwstałym sobą (Łk. 24:36-42; Jn. 20:24-29). To jednak ciągle była morfe Pana, a nie jego fysis. Oczywistym jest, że zdolności, takie jak choćby nagłe pojawianie się i znikanie, nie przynależą do natury ziemskiej, ale duchowej. Najlepszy przykład tego znajdujemy w księdze Rodzaju, kiedy to aniołowie odwiedzają najpierw Abrahama, a potem Lota. Postać, w jakiej się pojawili, była postacią ludzką (Rdz. 18:1,2, 19:1). Podobnie jak Jezus z uczniami, także i oni spożyli przygotowany przez Abrahama posiłek (Rdz. 18:8). To nie znaczy, że aniołowie Pańscy posiadali ciała ludzkie "na stałe" i w tych ciałach egzystowali również w sferze duchowej. Najwyraźniej jednak oznacza to, że istoty duchowe są w stanie manifestować się w różnych postaciach w zależności od okoliczności.

Bóg-człowiek

Choć mocno trzymam się stwierdzenia, że Jezus był człowiekiem podczas swojej ziemskiej służby, to jednak także nie odrzucam określenia "Bóg-człowiek", jakim tytułują go trynitarni chrześcijanie. Aby odpowiedzieć na pytanie "dlaczego?", chciałbym odnieść się do treści wykładu , w którym omawiałem ww. pojęcia w ich Biblijnych znaczeniach. Podałem tam m.in. następujący quasi-matematyczny wzór: dusza = duch + ciało. Innymi słowy, istota (materialna i duchowa) obejmuje ducha (świadomość/ umysł) i ciało. Duch jest konstytutywnym pierwiastkiem istoty (duszy): "Wtedy PAN Bóg ukształtował człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia. I człowiek stał się żywą duszą" (Rdz. 2:7 UBG; Hiob 33:4). Bez ducha nie ma życia: "gdy ukrywasz swe oblicze, trwożą się; gdy odbierasz im ducha, giną i obracają się w proch. (30) Gdy wysyłasz twego ducha, zostają stworzone i odnawiasz oblicze ziemi" (Ps. 104:29,30 UBG).

Dla zupełności istoty duch potrzebuje jednak ciała; potrzebuje ukształtowanej formy ("PAN Bóg ukształtował człowieka z prochu ziemi"). Duch bez formy jest ruchem; aktywnością, która domaga się ukierunkowania; potencjałem, który bez ciała nie zostanie zrealizowany. Stąd jednym ze znaczeń hebrajskiego ruach jest wiatr lub tchnienie. Stąd także Jezus opisuje ducha jako wiatr: "Wiatr wieje, gdzie chce, i słyszysz jego głos, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd zmierza. Tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha" (Jn. 3:8 UBG). Wiatr jest ruchem powietrza. Nie posiada swojej materialnej formy, ale manifestuje się w skutkach, jakie wywołuje. Podobnie duch - sam w sobie nie jest materialny, ale w zetknięciu z materią porusza ją, ożywia. Stąd związek ducha ze świadomością. Świadomość jest tam, gdzie jest zdolność odbierania informacji, a jeśli odbierania, to także reagowania (sam fakt odbioru informacji jest tożsamy z reakcją). Reakcja jest zatem ruchem wywołanym informacją. Dlatego te wszystkie znaczenia - wiatr, ruch, świadomość, umysł - nakładają się.

Nasz Pan urodził się człowiekiem w duchu i w ciele. Niemniej podczas jego chrztu w Jordanie stało się coś, co tę postać rzeczy radykalnie zmieniło: "A gdy Jezus został ochrzczony, zaraz wyszedł z wody, a oto otworzyły mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego na niego. (17) I rozległ się głos z nieba: To jest mój umiłowany Syn, w którym mam upodobanie" (Mt. 3:16,17 UBG). Widzimy zatem Pana, na którego zstępuje duch Boga. Co więcej, Jan Chrzciciel, który był świadkiem zdarzenia, mówi o Jezusie, iż otrzymał on ducha "bez miary" (Jn. 3:34). Izajasz z kolei prorokuje, czym miał być ów duch: "I spocznie na nim Duch PANA, duch mądrości i rozumu, duch rady i mocy, duch poznania i bojaźni PANA" (Iz. 11:2 UBG). W związku z tym stosowny jest symbol otwartych niebios, o którym mówi Mateusz w swojej relacji, a który najwyraźniej wskazuje na udostępnienie Panu Jezusowi zrozumienia spraw duchowych, które nie są dostępne człowiekowi; spraw, które swoim zakresem i zasięgiem wykraczają poza materialną egzystencję.

Chrzest w Jordanie zawiera zatem w sobie klucz do zrozumienia sensu określenia zawartego w śródtytule: Bóg-człowiek. Ciałem nasz Pan pozostał człowiekiem po chrzcie, tak jak nim był przed. Duchem natomiast został przeniesiony na inny poziom: na poziom istoty Boskiej. Jego umysł otrzymał zdolności, jakich nie posiada żaden człowiek. W tym sensie Boskość została zapoczątkowana w Jezusie Chrystusie, choć Boską naturę otrzymał on po zmartwychwstaniu. Nowy Testament mówi o tym jako o spłodzeniu z ducha. Narodzenie oznacza bowiem przyjście na świat kompletnej istoty (duszy): ducha i ciała. Zapoczątkowanie nowego życia bez jeszcze rozwiniętego ciała odbywa się w akcie spłodzenia. Egzystencja Pana na poziomie Boskim rozpoczęłą się zatem na poziomie świadomości, kiedy to otrzymał on dostęp do rzeczy duchowych, reprezentowanych przez otwarte niebiosa. Jako istota Boska nasz Pan został spłodzony z ducha prawdy przy swoim chrzcie w Jordanie i w tym stanie spłodzenia prowadził swoją działalność, jak pisze o tym apostoł Jan w : "Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył" (BT). Boskie ciało otrzymał po skutecznym wykonaniu swojej misji.

---

Obecnie zatem nasz Pan posiada pełnię Boskości, zarówno pod względem cech umysłowych, jak i natury. Tak wysokie stanowisko nie jest jednak wynikiem jego równości z Ojcem bądź istnienia jako osoba Trójcy; raczej jest wynikiem pomyślnego wykonania swojej misji w najcięższych doświadczeniach. W Hbr. 12:2 Paweł pisze o 'obiecanej mu radości', zamiast której "przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga" (BT). Gdyby Pan był częścią Trójcy (i to pod względem natury, jak głosi doktryna), trudno mi sobie wyobrazić, kto mógłby mu coś obiecać. Ponieważ jednak był spłodzonym z ducha Bożym synem, wiele mógł się spodziewać; wiele mógł zyskać, zarówno pod względem natury, jak i urzędu. A jednak prosił Ojca, aby ten przywrócił go do chwały, jaką posiadał przed wcieleniem (Jn. 17:5). Zainteresowaniem Pana było wykonanie pracy na swoim odcinku; obdarzanie życiem, chwałą i urzędem jest odcinkiem Ojca. W tym nastawieniu Paweł stawia Jezusa jako wzór dla Kościoła: "Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala", pewni tego, że i nas Bóg obdarzy chwałą po zakończeniu tego życia stosownie do swojej łaski (Hbr. 12:1 BT).


Słowa kluczowe: trzy natury Jezusa Chrystusa
 
Przekłady wykorzystane w wykładzie:
BT - Biblia Tysiąclecia
NW - Przekład Nowego Świata
UBG - Uwspółcześniona Biblia Gdańska (2017)
GP - Grecko-Polski Nowy Testament, wyd. interlinearne
 
Data publikacji:
Ostatnia aktualizacja: 19-03-2020


komentarzbiblijny.pl