komentarzbiblijny.pl

"A jeśli ktoś uważa, że coś wie, to jeszcze nie wie tak, jak wiedzieć należy ... Po części bowiem poznajemy i po części prorokujemy" (1 Kor. 8:2, 13:9)

jesteś tutaj: > >


W ogrodzie Eden

Wykład analizuje historię stworzenia człowieka i grzechu pierworodnego, opisaną w pierwszych rozdziałach księgi Rodzaju, m.in. w jaki sposób Adam, stworzony na podobieństwo Boże, organizuje chaos świata materialnego w formę edenicznego systemu wartości, w jaki sposób go traci oraz na czym polega równoważność ceny odkupienia zapewnionej przez Jezusa Chrystusa za grzech Adama.

W wykładzie pisałem o tym, w jaki sposób element statyczny i element dynamiczny - porządek i chaos - kształtują kluczowe doktryny Biblii. Obecnie natomiast chciałbym skupić się na pierwszej opowieści Biblii - opowieści o stworzeniu człowieka, pierwotnym raju i jego utracie - aby pokazać te same żywioły w akcji w pierwszych trzech rozdziałach księgi Rodzaju. Historia stworzenia i upadku człowieka jest fundamentalna dla całości nauczania Biblii. Wszystko, co dzieje się po Edenie, jest rozwijającym się Planem Bożym zmierzającym "do czasu odnowienia wszystkich rzeczy", kiedy to 'nowe niebo' i 'nowa ziemia' zastąpią obecny porządek świata (Dzieje 3:19-21; Obj. 21:1-5). Zrozumienie, na czym polegał upadek, jest niezbędne, aby właściwie rozumieć, na czym polega zbawienie i czym jest cena odkupienia, którą zapłacił Jezus Chrystus. Ponieważ Jezus zapłacił antilytron - cenę równoważną, jego ofiara jest lekarstwem na kondycję ludzkości, która cierpi z powodu oryginalnego grzechu (Rzym. 5:12; ).

Wracając jednak do początku, pierwsze zdanie księgi Rodzaju oświadcza, że "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię"; drugie wyjaśnia, w jaki sposób się to stało: "A ziemia była bezkształtna i pusta i ciemność była nad głębią, a Duch Boży unosił się nad wodami" (Rdz. 1:1,2). Stworzony świat jest zatem wynikiem oddziaływania ducha, który 'unosił się' nad bezkształtem materii. Niezwykle ciekawa przy tym jest analiza językowa tego fragmentu. Hebrajskie tôû [H8414] oznacza chaos, brak formy; bôû [H0922] oznacza pustkę, próżnię. Zatem tam, gdzie nie ma formy, nie ma niczego; tym, co istnieje, jest forma ubrana w szatę materii. Kolejne ciekawe słowo - ciemność to hebrajskie ḥōšeḵ [H2822], które poza dosłownym znaczeniem ciemności może także oznaczać ignorancję lub zło. Domeną ciemności jest 'głębia' - hebrajskie tᵊhôm [H8415] oznaczające przepaść lub głębokość jako taką. W końcu duch, hebrajskie rûaḥ [H7307] może także oznaczać wiatr, tchnienie lub umysł. Z tego wynika stwierdzenie fundamentalne dla interpretacji dalszego opisu księgi Rodzaju: stworzony świat jest wynikiem interakcji ducha i chaosu materii.

Ta fundamentalna prawda rozegrała się w procesie stwarzania materialnego świata, który nas otacza, a także w procesie stworzenia człowieka. Czytamy: "Wtedy PAN Bóg ukształtował człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia. I człowiek stał się żywą duszą" (Rdz. 2:7). W tekście oryginału nie znajdziemy tutaj rûaḥ. Warte podkreślenia jednak jest, że owo 'tchnienie', które Bóg "tchnął w jego nozdrza", to hebrajskie nᵊšāmâ [H5397], które ma analogiczny zakres znaczeniowy: wiatr, tchnienie, duch, umysł. Stworzenie człowieka jest zatem szczególnym aktem; aktem, w którym stworzenie posiada ducha jako cząstkę siebie. "I człowiek stał się żywą duszą". Stąd pojęcie duszy, która nie tylko jest przedmiotem ujętym w formę działaniem ducha, ale sama także cząstkę tego ducha posiada. To kolejna kluczowa obserwacja: człowiek posiada ducha, który oddziałuje na świat materii tak, jak duch Boga - nadaje mu formę. To nadawanie formy odbywa się również w sferze materialnej: każdy przedmiot, który wytwarzamy, każdy przyszyty guzik - to wszystko jest powtarzaniem aktu stwarzania (choć na nieporównanie mniejszą skalę).

Dlatego stwarzając człowieka, Bóg wyraził zamiar stworzenia go "na nasz obraz według naszego podobieństwa" (Rdz. 1:26). W komentarzu do pisałem, że ten zamiar Boży nie został jeszcze w pełni zrealizowany. W Edenie Adam został stworzony jedynie na podobieństwo. Hebrajskie tselem [H6754] oznacza 'cień'. Kiedy czytamy, że "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz [tselem]" (Rdz. 1:27), znaczy to tyle, że Adam w swoich cechach i zdolnościach był ledwie cieniem Boga, a nie Jego obrazem - wiernym odbiciem. Obrazem Boga staniemy się w Jezusie Chrystusie, kiedy nasze przeobrażanie się "z chwały w chwałę" zostanie ukończone z sukcesem (; 2 Kor. 3:18). Owo podobieństwo Adama do Boga zaznaczone jest także językowo, o czym wcześniej pisałem: Adam otrzymuje nᵊšāmâ, które choć znaczeniowo pokrywa się z rûaḥ, nie jest jednak tym samym - jest podobne, tak jak Adam jest podobny do swojego Stworzyciela. Obraz Boży w człowieku jest dziełem siódmego dnia stwarzania, kiedy to Bóg 'udał się na spoczynek', a dokończenie dzieła powierzył swojemu pierworodnemu Synowi (Rdz. 2:2).

Duch Adama zatem, w podobieństwie ducha Bożego, oddziałuje na materię świata zewnętrznego; 'unosi się' nad chaosem, aby nadać mu formę. Wiemy, że to się dzieje z codziennego doświadczenia (o czym wcześniej pisałem), ponieważ każdego dnia nasze funkcjonowanie w świecie fizycznie ten świat zmienia. Wynika to także bezpośrednio z polecenia danego Adamowi: "napełniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną" (Rdz. 1:28). Człowiek miał nie tylko być mieszkańcem świata, ale także miał ten świat zmieniać, kształtować - w podobieństwie tego, jak ukształtował go Bóg w pierwotnym akcie stwórczym. Jest jednak jeszcze coś więcej w tym kontakcie ducha z materią. Bóg przyprowadza bowiem do Adama stworzenie, aby ten je nazwał. "I Adam nadał nazwy wszelkiemu bydłu i ptactwu niebieskiemu, i wszelkim zwierzętom polnym" (Rdz. 2:20). Nazywanie jest nie tylko aktem semantycznym - przypisywaniem zjawiskom ich konkretnych nazw - ale także aktem twórczym związanym z nadawaniem znaczeń. Odtąd nie tylko każda rzecz ma swoją nazwę, ale również każda nazwa ma swoją rzecz - swoje znaczenie.

Widzimy to w rozwoju człowieka. Już noworodek posiada podstawowe odruchy, które umożliwiają mu kontakt z otoczeniem i odpowiednie nim manipulowanie (np. odruch ssania lub płacz, kiedy jest głodny). Około pierwszego roku życia rozpoczyna się realizacja drugiego polecenia Bożego, tj. posługiwanie się językiem w celu nadawania nazw. Rozwój językowy umożliwia z kolei rozwój umysłowy - duch ludzki w kontakcie z pierwotnym chaosem świata materialnego wyłania z niego porządek, nadając mu formę systemu pojęć. W ten sposób Adam zamieszkuje raj. Warto zauważyć przy tym, że hebrajskie gan [H1588] oznacza ogrodzony ogród; ogrodzony, a więc posiadający formę. W takim duchowym Edenie zamieszkujemy, kiedy praca ducha nad materią zostaje uwieńczona sukcesem w postaci 'ogrodzenia'/ zamknięcia w zrozumiałą formę świata, w którym mieszkamy; kiedy umysł ludzki doświadcza tej najszlachetniejszej przyjemności (Eden, hebr. przyjemność) płynącej z poczucia zrozumienia rzeczywistości.

Adam zostaje zatem umieszczony w Edenie, "aby go uprawiał i strzegł" (Rdz. 2:15). To polecenie Boże wypełnia się w zasadzie equilibrium poznawczego, a mianowicie człowiek zawsze dąży do stanu równowagi. Chcemy mieć poczucie, że to zrozumienie/ obraz świata, jaki posiadamy, jest tym właściwym i prawdziwym. No właśnie, z jednej strony Bóg nakazuje Adamowi nadawać nazwy istniejącym zjawiskom/ zwierzętom, zatem celem jest posiadanie takiego obrazu świata, który będzie odzwierciedlał rzeczywistość. Z drugiej strony, to Adam nadaje nazwy, a więc system ideologiczny - jakikolwiek by nie był - zawsze będzie produktem człowieka. Poruszamy się zatem w pewnej przestrzeni - zawsze bowiem produkt umysłu będzie tylko obrazem rzeczy, a nie rzeczą samą w sobie. Będzie nazwą, ponieważ to Bóg kazał zrobić Adamowi - nadać nazwy. I co się dalej dzieje, kiedy człowiek te nazwy ponadaje w takim stopniu, że wydaje mu się, że 'ogrodził' rzeczywistość - zaczyna swój ogród uprawiać i strzec.

Realizacją tej zasady jest np. istnienie w chrześcijaństwie setek wyznań i ich odłamów. Zgodnie z zasadą nadawania nazw, każde wyznanie wiary zawsze jest 'tylko' opisem rzeczywistości - i zawsze w pewnym stopniu niedoskonałym. Eden jest ogrodzony, a więc zawsze jest coś, co zostaje na zewnątrz, co nie zostało uwzględnione w granicach formy. Adam ma na podobieństwo Boże ten ogród uprawiać, przy czym hebrajskie ʿāḇaḏ [H5647] oznacza m.in. wykraczanie, wychodzenie poza margines. I to na przestrzeni wieków robili reformatorzy różnych wyznań - dostrzegali nieadekwatności różnych wyznaniowych doktryn i proponowali odpowiednie zmiany. Co natomiast robili pasterze tych wyznań - 'strzegli ogrodu'. Człowiek ma potrzebę poczucia, że porusza się w prawdzie. Potrzeba ta jest szczególnie silna w przypadku ruchów religijnych, które obiecują ich wyznawcom znajomość prawd prowadzących do ich osobistego zbawienia. Ta obietnica de facto betonuje wyznaniowe poglądy. Zmienić je to tak jakby przyznać, że dotąd składane obietnice były fałszywe.

Dlatego reformatorzy nie są chętnie przyjmowani w swoich wyznaniach, a na przestrzeni historii najczęściej byli z nich usuwani i zakładali własne grupy wyznaniowe. Ponieważ jednak ich poprawione wyznaniowe kredo również nie było doskonałe, za jakiś czas pojawiał się nowy reformator, który z kolei tutaj nie był przyjmowany z otwartymi ramionami. Tendencja do strzeżenia ogrodu raczej niż jego uprawiania jest zdecydowanie silniejsza. Dlatego Bóg daje Adamowi 'pomoc' w postaci kobiety. Ciekawostką jest fakt, że Bóg formuje Ewę z żebra Adama (Rdz. 2:20-22). Żebra natomiast tworzą strukturę klatki piersiowej, której podstawowym zadaniem jest ochrona miękkich wnętrzności, które inaczej łatwo mogłyby ulec uszkodzeniu. Żebro jest zatem elementem ochrony ('strzeżenia') ogrodu, a jednocześnie elementem klatki/ więzienia, w którym znajdujemy się, jeśli tracimy zdolność ewaluacji i zmiany swoich poglądów i postaw. Co zatem robi Bóg - wyjmuje z tej klatki żebro, aby ułatwić człowiekowi wyjście; pomaga Adamowi (ponieważ tym ma być dla niego kobieta - pomocą) podjąć zadanie uprawiania ogrodu, szczególnie poprzez wychodzenie poza jego ograniczenia.

Podejmując decyzję o stworzeniu Ewy, Bóg stwierdza, że "Niedobrze, by człowiek był sam" (Rdz. 2:18). Bez Ewy, Adam zamknąłby się w Edenie i pilnie go strzegł. Tymczasem życie jest ruchem/ wzrostem/ zmianą. Zmiana poza jakimikolwiek granicami jest chaosem, powrotem do pierwotnej otchłani. Ale zupełne jej wyeliminowanie jest bezruchem i ciszą, które towarzyszą śmierci. Dlatego te dwa elementy - dynamiczny i statyczny - muszą współistnieć. Adam musi mieć swoją Ewę. Jest scena w Biblii, kiedy Jezus rozmawia z Piłatem. W pewnym momencie Piłat pyta: "Cóż to jest prawda?" I nigdy nie pada odpowiedź. "A to powiedziawszy, wyszedł [Piłat] znowu do Żydów" (Jn. 18:38). Ona nie pada, ponieważ jakakolwiek by nie była, stworzyłaby ogrodzony ogród, zostawiając poza jego murami cały świat zdarzeń i faktów. Jezus jednak mówi w : "A to jest życie wieczne, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa".

Ciekawostką jest, że choć znaczna większość przekładów Biblii używa formy dokonanej "aby poznali" - tak jakby w tym ogrodzonym ogrodzie dało się zamknąć poznanie Boga - w oryginale Jezus używa formy ciągłej "aby poznawali". Prawda jest zatem bardziej procesem niż stanem. A to dlatego, że Eden - jakkolwiek pojemny by nie był - zawsze coś zostawia za swoimi murami. Znajdujemy w Piśmie św. obietnicę, że w przyszłym wieku Królestwa to egzystencjalne położenie człowieka się zmieni. "Po części bowiem poznajemy i po części prorokujemy. (10) Ale gdy przyjdzie to, co doskonałe, wtedy przeminie to, co jest cząstkowe ... Teraz bowiem widzimy w zwierciadle, niewyraźnie, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznaję cząstkowo, ale wtedy poznam tak, jak jestem poznany" (1 Kor. 13:9,10,12). Opowieść edeniczna nie jest jednak sceną dla przyszłej chwały, ale dla obecnej dyspensacji, w której ciągle jeszcze jesteśmy i w której ten edeniczny dramat ciągle się rozgrywa i powtarza w życiu każdego człowieka.

Historia ogrodu Eden dotąd opowiedziana mówi, że każdy zdrowy system myśli podlega zmianie - weryfikacji i rozszerzaniu. Z drugiej jednak strony, każde działanie musi być podejmowane w ramach aktualnie wytyczonych granic ogrodu. O tym właśnie mówi historia grzechu pierworodnego. Myśl i działanie to dwie strony tej samej monety. Światopogląd i system wartości w oczywisty sposób przekłada się na działanie. Z kolei na podstawie uczynków można wnioskować o systemie wartości, nawet jeśli jego właściciel nie wyraża go słowami. To właśnie ma na myśli Jakub, pisząc, że "wiara bez uczynków jest martwa" (Jak. 2:20). Wiara, czyli system przekonań i wartości, musi znajdować odzwierciedlenie w działaniu - w przeciwnym wypadku, pisze Jakub, de facto jej nie ma. Adam przebywa w raju dopóki postępuje zgodnie z reprezentowaną przezeń wizją Boskiego porządku świata. Oczywiście, to Adam jest jej autorem, ponieważ to on nadaje nazwy. Ale to Bóg stworzył świat, który Adam nazywa. "PAN Bóg zasadził też ogród w Edenie" (Rdz. 2:8), a więc cała struktura rzeczywistości, w której żyje Adam, jest dziełem Boga.

Apostoł Paweł pisze, że "Bóg bowiem nie jest Bogiem nieładu, lecz pokoju" (1 Kor. 14:33). Postępowanie w ramach ładu wyznaczonego granicami Edenu przynosi Adamowi pokój. Wewnątrz ogrodu są jednak dwa elementy, które ten pokój mogą łatwo zniszczyć. Pierwszym jest drzewo poznania dobra i zła. Takie drzewo istnieje w każdym indywidualnym ogrodzie, ponieważ każdy człowiek posiada system wartości, w którym pewnego rodzaju działania określamy jako moralnie dobre, inne jako moralnie złe. Istotą sprawy jest, aby z tego drzewa nie jeść - nie podejmować działań, które w naszym systemie są moralnie złe. Ponieważ Eden reprezentuje wizję świata wraz z obowiązującymi w nim zasadami, który stworzył Bóg, to Bóg zabrania spożywania z drzewa poznania. W każdym Edenie jest również wąż, którego nasz Pan utożsamia z kłamstwem (Jn. 8:44). Zupełnie logicznie, bowiem każdy system ideologiczny nie tylko jest ze swej natury ograniczony (mur okalający Eden), ale zawiera też element nieprawdy - stwierdzenia o rzeczywistości, które w gruncie rzeczy nie mają w niej pokrycia.

Prawidłowa, tzn. zapewniająca utrzymanie harmonii i pokoju, kolejność pracy w Edenie jest następująca: najpierw rozszerzenie granic ogrodu (duchem/ myślą), a następnie praca/ działanie w ramach poszerzonych granic. Grzech pierworodny polega na odwróceniu tej kolejności: zostaje podjęte działanie, o którym Adam wie, że nie mieści się w granicach ogrodu (a więc jest moralnie złe). Warto w tym miejscu uczynić dwie obserwacje. Po pierwsze, apostoł Paweł podkreśla, że choć to Ewa sięgnęła pierwsza po owoc, nie uczyniła tego świadomie, ale została 'zwiedziona' (Rzym. 5:12-14; 1 Tm. 2:14). Po drugie, Ewa jest jednym ciałem z Adamem (Rdz. 2:24). Wcześniej pisałem, że Ewa jest pomocą dla Adama w rozszerzaniu granic ogrodu/ żebrem wyjętym z klatki niedoskonałej wizji świata. Można zatem w tym pierwotnym ciele człowieka dostrzec te dwa fundamentalne elementy: Ewa - chaos - działanie poza granicami; Adam - porządek - działanie w granicach. Innymi słowy, Ewa reprezentuje podświadomość, działającą na podstawie impulsów, bez względu na wytyczone granice; Adam - świadomość, dostosowującą działanie do przyjętych norm/ granic Edenu.

Jeśli przyjąć taką interpretację, wówczas rozmowa Ewy z wężem nie mogła się odbyć w sensie dosłownym. Jednak to, co mówi wąż, jest symptomatyczne odnośnie natury Ewy: "Czy Bóg rzeczywiście powiedział: Nie wolno wam jeść ze wszystkich drzew tego ogrodu?" (Rdz. 3:1). Mury ogrodu istnieją dla świadomej myśli. Podświadomość działa na zasadzie akcja-reakcja. Kiedy pojawia się bodziec, pojawia się odpowiadająca mu reakcja zapisana w ciele, w układzie nerwowym. Dlatego wąż w rozmowie z Ewą kwestionuje istnienie Bożego zakazu (istnienie murów ogrodu). Trzy obietnice, które wąż składa Ewie, także są właściwym opisem podświadomości: 1) na pewno nie umrzecie - pojęcie śmierci jest właściwe analizie umysłowej, ciało reaguje tylko na to, co "tu i teraz"; 2) tego dnia, gdy z niego zjecie, otworzą się wasze oczy - ciało często prowadzi do uczynków, które wykraczają poza mury Edenu (ograniczenia prawa moralnego; por. Gal. 5:19-21), co wymusza na umyśle ich 'dostrzeżenie' (otwarcie oczu) i właściwą reakcję; 3) będziecie jak bogowie znający dobro i zło - ponieważ ciało nie zna ograniczeń prawa moralnego.

W 1 Tm. 2:14 apostoł Paweł pisze, że "kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w przestępstwo". Uczynek, nawet jeśli popełniony w całości z motywacji i pod wpływem ciała, nadal podlega ocenie moralnej, tzn. czy mieści się w obecnych granicach ogrodu, czy nie. Później w rozmowie z Bogiem Adam podniesie, że "Kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, ona dała mi z tego drzewa i zjadłem" (Rdz. 3:12). Innymi słowy, ja nie chciałem, ale nie oparłem się ciału, które jest takie, jakie mi Boże stworzyłeś. Wskutek grzechu Adam i Ewa rozpoznają, że są nadzy i ukrywają się przed Bogiem. Nagi znaczy pozbawiony ochrony, ale także obnażony. Grzech jest dla Adama oczywisty - został przekroczony Boży zakaz (mury Edenu). W takich sytuacjach nie chcemy się konfrontować z własną winą i odpowiedzialnością, zwłaszcza jeśli przewinienie jest poważne. Pewnym rozwiązaniem mogą być przepaski z liści figowych, które sporządzają Adam z Ewą dla przykrycia swojej nagości, ale naprędce sporządzone okrycia niewiele dają, podobnie jak naprędce konstruowane argumenty i uzasadnienia.

Innym rozwiązaniem jest ucieczka od oskarżających myśli. Ten sposób działania także Adam i Ewa podejmują. To się w dłuższej perspektywie nie udaje, daje się bowiem słyszeć "głos PANA Boga chodzącego po ogrodzie w powiewie dziennym" (Rdz. 3:8). To przechadzanie się Boga po ogrodzie i nawoływanie jest przypomnieniem dla Adama, że jego system wartości, który właśnie został poważnie naruszony, ma swoje źródło w Boskim porządku świata, o przestrzeganie którego upomina się sam Bóg. Dochodzi zatem do rozmowy Adama z Bogiem, której wynikiem jest wyrok śmierci i wygnanie z raju. Ogłaszając swój wyrok, Bóg podkreśla, że człowiek pochodzi z ziemi: "z niej zostałeś wzięty. Bo jesteś prochem" (Rdz. 3:19). Ważne jest to podkreślenie, ponieważ tym, co bezpośrednio doprowadziło do grzechu, jest ciało. Ideą Boskiego porządku stwarzania było od początku kształtowanie ciała przez ducha; Adam pozwolił, aby to ciało wzięło górę nad duchem. Dlatego, mówi Bóg, "przeklęta będzie ziemia z twego powodu" (Rdz. 3:17). Dalsze radzenie sobie człowieka z ciałem miało odbywać się "w trudzie" i miało być 'usłane' cierniami bolesnych niepowodzeń.

Zmaganie się człowieka z ciałem miało być nieodzownym elementem naszej egzystencji. Podkreśla to fakt nadania żonie Adama imienia Ewa, czyli matka wszystkich żyjących (Rdz. 3:20). Z drugiej strony, miała pojawić się inna niewiasta, której potomstwo miało 'zranić' głowę węża i w ten sposób zakończyć dramat zapoczątkowany w Edenie. W komentarzu do pisałem, że niewiastą jest , na mocy którego Bóg udziela ducha posłuszeństwa prawdzie - w obecnym wieku wierzącym w Chrystusa, a w przyszłym wieku całej ludzkości. Podstawową nauką Nowego Testamentu jest nowe zrodzenie. Ewa rodzi dzieci poddane niewoli ciała - 'synów nieposłuszeństwa' (Ef. 2:2). Tymczasem nasz Pan w rozmowie z Nikodemem oświadcza, że warunkiem wejścia do królestwa Bożego jest nowe narodzenie się z ducha, który jest wolą Boga - wolą posłuszeństwa prawdzie (Jn. 3:3-5; 1 Jn. 5:1-3). Odnowienie umysłu duchem prawdy, a przez jej praktykowanie także ciała charakteru, czyni wierzących nowym stworzeniem - dziećmi Bożymi, "Wszyscy bowiem ci, którzy są prowadzeni przez Ducha Bożego, są synami Bożymi" (; ).

To jedno określenie - posłuszeństwo prawdzie - zawiera w sobie definicję środka zbawienia, a pośrednio także wskazanie, co w rzeczywistości było przyczyną grzechu. Słowa węża skierowane do Ewy zgodnie z prawdą opisują jej bieżącą kondycję jako zapisane w ciele instynkty i wzorce zachowań, które funkcjonują "tu i teraz", bez świadomości przyszłości i nadchodzącej z każdym dniem śmierci, a także bez świadomości istnienia murów Edenu, których przekroczenie jest złem w definicji umysłu, który w tym miejscu je wyznaczył/ nazwał (jako odzwierciedlenie Boskiego prawa). Jezus jednak nie bez powodu nawiązując do tej edenicznej sceny, nazywa węża-szatana kłamcą (Jn. 8:44). W istocie bowiem jako obietnica dla ludzkości oświadczenie węża bardzo boleśnie zawiodło. Ciekawostką godną uwagi jest fakt, że pierwotne kłamstwo jest tak często powtarzane przez różne systemy religijne. Również największe wyznania chrześcijaństwa, nauczając doktryny duszy nieśmiertelnej, mówią to, co wąż Ewie: "Na pewno nie umrzecie". Tymczasem jasny przekaz Boga dla ludzkości był inny: "dnia, kiedy zjesz z niego, na pewno umrzesz".

Brak zrozumienia prawdy mógł w jeszcze inny sposób przyczynić się do grzechu. Zastanawia bowiem, dlaczego Adam przyłącza się do Ewy, wiedząc, że grzeszy. Nie zrobił tego, ponieważ chciał; potem będzie miał pretensje do Boga i do Ewy w domyśle za to, że został postawiony w sytuacji, z której nie miał już żadnego wyjścia. Dlaczego Adam uważał, że był bez wyjścia - ponieważ wcześniej Bóg zakomunikował mu, że on i jego żona stanowią jedno ciało. Skoro więc Ewa sięgnęła po owoc i podpadła pod wyrok śmierci, ten sam wyrok oczekuje na Adama. Nasz praojciec zatem działa pod wpływem błędu i boi się śmierci - dlatego sięga po owoc, który podaje mu Ewa - niejako w nadziei, ponieważ wąż wcześniej obiecał, że owoc da im obojgu życie bez końca. Rozważając na płaszczyźnie bardziej dosłownej, niektórzy badacze Biblii doszli do wniosku, że zakazanym owocem było życie zwierzęcia - prawdopodobnie baranka. Jezusa Nowy Testament przedstawia jako 'baranka zabitego od założenia świata' (Obj. 13:8).

W takim ujęciu baranek, którego zabili Adam i Ewa, zapowiadał proroczo śmierć naszego Baranka wielkanocnego, który odkupił ludzkość z niewoli grzechu, tak jak śmierć pierwszego baranka ten grzech przypieczętowała. Interpretacja ta z jednej strony wyjaśnia, dlaczego Adam przyłączył się do Ewy - we wnętrznościach zwierzęcia pierwszy człowiek szukał tajemnicy życia. Z drugiej strony śmierć baranka uzmysłowiła Adamowi i Ewie ich nagość - ich własną słabość i kruchość życia, które można tak łatwo odebrać. Mając na uwadze powyższe, łatwiej dostrzec sens ofiary odkupienia, którą złożył Zbawiciel. W apostoł Paweł używa dla jej opisania słowa anti-lytron, które oznacza cenę równoważną. Jezus potrzebował zatem zapłacić cenę, która 'prostowała' to, co się stało w Edenie. A stały się dwie rzeczy. Podsumowując dotychczasowe rozważania, po pierwsze stało się kłamstwo, które wypowiedział Boży przeciwnik. Po drugie, strach przed śmiercią spowodował, że Adam zszedł z kursu posłuszeństwa Bożemu prawu.

Jezus w dwojaki sposób płaci cenę za . Skoro przyczyną grzechu było kłamstwo, nasz Pan przychodzi, aby powiedzieć, jaka jest prawda. "Ja po to się narodziłem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie" (Jn. 18:37). Najkrócej rzecz ujmując, prawdą objawioną przez Pana było powołanie wieku Ewangelii. Wąż powiedział Ewie, że 'przenigdy nie umrą', będą jak bogowie i będą znali dobro i zło (Rdz. 3:4,5). Powołanie ewangeliczne istotnie jest obietnicą Boskiej natury i nieśmiertelności - ale nie dla wszystkich. Bóg przewidział bowiem, aby został wykonany przez Jezusa Chrystusa oraz pewną liczbę spośród ludzi - tych, których sam Bóg do tego celu przeznaczył i wybrał, a którzy w obecnym wieku Ewangelii podjęli swoje poświęcenie i zostali uznani za godnych wystawionej przed nimi nagrody. Zatem w każdym z elementów kłamstwa węża było ziarno prawdy - a jednak dopiero służba Zbawiciela mogła rzucić właściwe światło na to, co zostało powiedziane w Edenie. To on "życie i nieśmiertelność wydobył na jaw przez ewangelię" (2 Tm. 1:10).

Nawet trzeci element kłamstwa szatańskiego jest tylko po części prawdą. Jeśli bowiem mówimy o tych, dla których rzeczywiście wypełni się obietnica Boskiej natury i nieśmiertelności, doświadczą oni dobrego i złego - ale w odwrotnej kolejności. Najpierw przychodzi złe we wszystkich przeciwnych warunkach obecnego życia. Dobre - chwała i nieśmiertelność - przyjdzie po zwycięskim zakończeniu poświęcenia. A więc słowa węża, choć nosiły podobieństwo do prawdy, w każdym aspekcie były kłamstwem i wymagały sprostowania, które nadeszło wraz z rozpoczęciem służby przez naszego Pana Jezusa. Pozostaje drugi aspekt grzechu - strach przed śmiercią, który powoduje, że Adam opuszcza drogę posłuszeństwa. Zbawiciel zostaje poddany dokładnie takiego rodzaju próbie, kiedy zawieszony na krzyżu, doznaje utraty społeczności z Bogiem. Logicznym wnioskiem było, że skoro Bóg się od niego odwrócił, coś w jego misji zawiodło, pojawił się grzech. W ostatnich chwilach życia Jezus woła "Boże mój, Boże mój, czemu mnie opuściłeś?", ale nie otrzymuje odpowiedzi ().

Nasz Pan staje zatem przed próbą taką, jaka spotkała Adama - zrobiłem coś, wskutek czego za chwilę dosięgnie mnie kara wiecznej i nieodwracalnej śmierci. Ale mogę jeszcze spróbować się ratować. Adam oczywiście taką próbę podjął. Jezus także był mocno w tym kierunku kuszony. Żydzi stojący pod krzyżem, a nawet bandyci zawieszeni obok, wołają, aby się ratował. "A ci, którzy przechodzili obok, bluźnili mu, kiwając głowami; (40) I mówiąc: Ty, który burzysz świątynię i w trzy dni ją odbudowujesz, ratuj samego siebie. Jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża. (41) Podobnie naczelni kapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, naśmiewając się, mówili: (42) Innych ratował, a samego siebie uratować nie może. Jeśli jest królem Izraela, niech teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy mu. (43) Ufał Bogu, niech go teraz wybawi, jeśli go sobie upodobał. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym" (Mt. 27:39-43). Jezus jednak, w przeciwieństwie do Adama, nie burzy murów swojego Edenu nawet w obliczu śmierci; nie weryfikuje całego sensu swojego myślenia i działania pod wpływem impulsu i trzyma kurs posłuszeństwa swojej misji do końca.

Warto zwrócić uwagę, że w opowieści edenicznej pojęcie życia związane jest z przebywaniem w ogrodzie; wyjście poza Eden oznacza śmierć. Dlaczego jest to ważna obserwacja - ponieważ Adam pomimo popełnionego przestępstwa może pozostać w ogrodzie. To jest okoliczność rzadko podnoszona w analizach grzechu pierworodnego, tak jakby jedynym możliwym skutkiem było wypędzenie Adama i Ewy z raju. Tymczasem czytamy: "Wtedy PAN Bóg powiedział: Oto człowiek stał się jak jeden z nas, znający dobro i zło. Wygnajmy go więc, aby nie wyciągnął swej ręki i nie wziął z drzewa życia, by jeść i żyć na wieki" (Rdz. 3:22). Próba wiązała się z dwoma scenariuszami wydarzeń: 1) zjeść z drzewa życia i zachować dotychczasowe stanowisko oraz 2) opuścić Eden i popaść w stan śmierci. W przypadku Adama zachodzi scenariusz drugi; w przypadku Jezusa zachodzi scenariusz pierwszy. Choć nasz Pan umiera fizycznie, to jednak po trzech dniach zostaje wskrzeszony do nieśmiertelnej chwały jako ten, "Który grzechu nie popełnił, a w jego ustach nie znaleziono podstępu" ().

Jezus zatem nie opuścił swojego Edenu, tak jak Adam opuścił swój, ale sięgnął po owoc z drzewa życia. Życie oznacza trwanie, istnienie; śmierć oznacza koniec, nieistnienie. Jeśli Eden oznacza system myśli/ ideologię definiującą nasze zrozumienie świata, cele i wartości, wówczas Jezus swojego Edenu nie opuścił. Choć mógł mieć podstawy do obaw, czy w każdym słowie i uczynku postąpił właściwie, potwierdził niezmienność swojej pozycji względem prawa Bożego i nie zmienił kursu nawet za cenę życia. A więc owoc z symbolicznego drzewa życia pozwolił Zbawicielowi pozostać w Edenie - owoc w postaci afirmacji/ potwierdzenia ważności istniejącego systemu wartości. Jezus według oświadczenia Bożego grzechu faktycznie nie popełnił. Okoliczności mogły mu to sugerować, ale faktycznie nie miało to miejsca. Wszystkim innym upadki się zdarzają. Nasze miejsce w Edenie jest zagrożone z każdym wyjściem poza jego ograniczenia. To nie musi oznaczać, że nasz system wartości wali się za każdym razem, kiedy go przekraczamy. Ale wówczas niezbędny jest żal z powodu przestępstwa i pragnienie poprawy.

Są jednak takie przestępstwa, które nie pozwalają człowiekowi pozostać we własnym ogrodzie. Reprezentatywnym Biblijnym przykładem takiej sytuacji jest Judasz. Człowiek, który zdradził Jezusa, później tego żałował, wyrzucił nawet pieniądze, które otrzymał za zdradę. Ale nie mógł się dłużej uważać za ucznia Zbawiciela - ten 'status' Judasz bezpowrotnie utracił, a jego dalsza historia pokazuje, że w ogóle nie był w stanie odbudować czegokolwiek w swoim życiu. Pochłonął go chaos i wkrótce także śmierć. Grzech popełniany świadomie stanowi szczególne zagrożenie dla naszego przebywania w Edenie. Apostoł Paweł pisze w i , że świadome przestępowanie murów ogrodu doprowadzi do braku możliwości pokuty, a tym samym do śmierci/ wypędzenia z Edenu. Grzech Adama jest świadomy. Groźba śmierci powoduje, że nasz praojciec podejmuje szybką ewaluację swojego systemu wartości i go odrzuca, opuszcza zatem Eden. Opuszcza go z wyroku Bożego, ponieważ takie są zasady Boskiego porządku świata - nie można jednocześnie wyznawać poglądów w mowie i jednocześnie podważać ich w uczynku.

Wracam jednak do uprawiania ogrodu. Zadaniem Adama było również rozszerzanie jego granic. Nie mamy być w naszych poglądach niewzruszeni jak skała. Omówiłem wcześniej słowa naszego Pana zapisane w Jn. 17:3 - życie wieczne jest poznawaniem (nie: poznaniem), a więc procesem. Uprawianie ogrodu, a tym samym jego rozszerzanie, jest poleceniem Bożym. Lekcja, która płynie z 3. rozdziału księgi Rodzaju, mówi natomiast o tym, aby nie przesuwać granic ogrodu przestępstwem. Najpierw obserwacja rzeczywistości, następnie świadoma nad nią refleksja i ewentualne dostosowanie granic ogrodu. Potem działanie w ramach zmienionych granic. Działanie przed refleksją bardziej przypomina wysadzanie murów niż ich przesuwanie. Trudno mieć wówczas pewność, czy zmieniam swoje poglądy, bo jest to słuszne i zgodne z prawdą, czy dlatego, że w jakiś sposób odpowiada to doraźnemu interesowi. Działając w taki sposób, ryzykujemy wypędzeniem z Edenu. Tacy bowiem "Twierdzą, że znają Boga, ale swymi uczynkami temu przeczą" (Tyt. 1:16).

Oczywiście, ważne jest działanie w granicach tego, co nazywamy prawdą. Greckie aletheia [G0225] występuje w Nowym Testamencie 110 razy. Choć z jednej strony Bóg każe Adamowi nazywać rzeczywistość, to nie jest wszystko jedno, jak ją nazwiemy i jak w konsekwencji wyznaczymy mury Edenu. Celem bowiem jest nazwanie tego, co stworzył Bóg; odkrycie i zrozumienie zasad naturalnego porządku świata. Postępowanie w oparciu o kłamstwo, nawet jeśli mieści się w granicach ogrodu, może mieć równie złe konsekwencje, co ich przekraczanie. Adam sięga po owoc m.in. dlatego, że źle nazwał - niezgodnie z prawdą zrozumiał - sens swojej relacji z Ewą i jej konsekwencje. Dlatego Nowy Testament kładzie tak duży nacisk nie tylko na prawdę rozumianą jako stan - znajomość obiektywnie istniejącej rzeczywistości - ale także jako proces ciągłego poznawania i dostosowywania granic Edenu. Nie tylko dlatego, że 'po części poznajemy i po części prorokujemy', jak pisze apostoł Paweł (1 Kor. 13:9), ale również dlatego, że w ogrodzie cały czas znajduje się wąż.

Wąż znajdował się w ogrodzie zanim 'porozmawiał' z Ewą. I warto zauważyć, nie został z ogrodu wypędzony. W obecnym egzystencjalnym położeniu, błędy, a nawet intencjonalnie wypowiadane kłamstwa, towarzyszą nam od narodzin po samą śmierć. I wcale nie łatwo jest odróżnić je od prawdy. Nieprzypadkowo księga Rodzaju zwraca uwagę, że "wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta polne, które PAN Bóg uczynił" (Rdz. 3:1). Po upadku człowieka Bóg wydaje wyrok na węża: "Na brzuchu będziesz się czołgać i proch będziesz jeść po wszystkie dni swego życia" (Rdz. 3:14). Czołganie się nie zostawia mierzalnego śladu, często nie zostawia żadnego. Szczególnie ta zasada widoczna jest w chrześcijaństwie, gdzie setki wyznań różnią niemal w każdym możliwym punkcie doktryny, ale wykazanie ich wyznawcom błędu najczęściej jest niewykonalne - tak dalece jest on ukryty dla ich oczu. Jednocześnie żywienie się przez węża prochem podkreśla fakt, iż błąd co do zasady żywi się 'myśleniem ciała'. Nie rozumie znaczeń ukrytych, niebezpośrednich, symboli, metafor, proroctw - a więc nie rozumie duchowego przekazu Biblii ().

Czy jest możliwy powrót do Edenu? W Rdz. 3:24 czytamy, że Bóg "postawił na wschód od ogrodu Eden cherubinów i płomienisty miecz obracający się we wszystkie strony, aby strzegły drogi do drzewa życia". Miecz kojarzy się ze śmiercią. W domyśle, ten, kto chciałby dotrzeć do drzewa życia, najpierw spotka się z wirującym mieczem i zginie. Z drugiej strony, miecz w Biblii reprezentuje Słowo Boże, "przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha". W komentarzu do pisałem, że wynikiem rozdzielenia duszy i ducha jest ciało. Ewa, która przynosi Adamowi zakazany owoc, także reprezentuje ciało/ podświadomość jako inicjatora działań 'nieoglądających się' na mury Edenu. Osoba, która pragnie wejść do Biblijnego Edenu, musi zatem doświadczyć śmierci ciała - nie ciała fizycznego, ale ciała charakteru we wszystkich uczynkach, które sprzeciwiają się duchowi Boga. Pokuta jest tym aktem, który prowadzi do zmiany myślenia, a następnie działania. W jej wyniku 'umiera' stary człowiek - osobowość rozwinięta poza prawami Edenu - a rodzi się człowiek nowy, "stworzony według Boga w sprawiedliwości i w prawdziwej świętości" (Ef. 4:20-24).

Zmianę osobowości Nowy Testament przedstawia w obrazie śmierci i zmartwychwstania (Rzym. 6:1-6). Ten podwójny element znajdujemy w symbolice , gdzie zanurzenie w wodę symbolizuje złożenie do grobu 'ciała grzechu' (charakteru prowadzącego do przestępstwa prawa Bożego), a wynurzenie symbolizuje nawrócenie - przyjęcie zasad sprawiedliwości jako własne/ powstanie z martwych nowej osobowości stworzonej na obraz Chrystusa. Także w obrazie Edenu znajdujemy ten obraz duchowej przemiany. Spotkanie z wirującym mieczem jest poddaniem się śmierci przez pokutę/ zanurzeniem w wodę podczas chrztu. Kiedy to się wydarzy, możliwa jest praca w kierunku nawrócenia - spożycie z drzewa życia (przyjęcie zasad wyznaczających mury Edenu). Historia opowiedziana w 3. rozdziale księgi Rodzaju nie jest zatem wyrazem beznadziei ludzkiego położenia po upadku. Wręcz przeciwnie, w swojej bogatej symbolice (niewiasta, która miażdży głowę węża, miecz, drzewo życia) nie tylko zapowiada możliwość powrotu, ale także pokazuje środki, za pomocą których powrót ten będzie możliwy.

Opowieść o Adamie i Ewie jest fundamentalna dla zrozumienia całej Biblii. Adam stawia swoją egzystencję ponad prawdę, a w konsekwencji traci jedno i drugie. Abel, przeciwnie do swojego ojca, składa ofiarę życia i zostaje przyjęty. Jezus powie później, że "kto chce zachować swoje życie, straci je" (Łk. 17:33). On sam traci swoje ludzkie życie na ołtarzu prawdy, aby w nagrodę otrzymać życie nieprzemijające w chwale - takie, jakie szatan obiecał Ewie. Biblia uczy od samego początku, że życie nierozerwalnie związane jest z warunkami Edenu - człowiek może żyć wyłącznie w granicach Boskiego prawa. Paradoksalnie natomiast, życie w tych granicach może kosztować wartość życia. Przykładem tego jest nasz Pan, który za wierność Ewangelii dosłownie zapłacił życiem, ale i życie zyskał. Apostoł Paweł napisze później, że "z powodu przygotowanej mu radości wycierpiał krzyż, nie zważając na hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga" (Hbr. 12:2). Wierzący, którzy wstępują w ślady Pana, podobnie składają swoje życie na ołtarzu prawdy. Cenę tę jednak płacą, aby pójść w ślady Pana do końca i stać się współuczestnikami jego chwały.


Słowa kluczowe: wykład Biblijny, Eden, Biblijny raj, Adam i Ewa
 
Wszystkie cytaty za przekładem Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.
 
Data publikacji:
Ostatnia aktualizacja: 23-06-2024


komentarzbiblijny.pl