Zrozumienie sytuacji opisanej w Mt. 12:1-8 wymaga kilku niezbędnych słów komentarza na temat instytucji sabatu. Po raz pierwszy przeczytamy o sabacie w Wj. 23:12 w zaledwie jednozdaniowym poleceniu: "Przez sześć dni będziesz wykonywać swoją pracę, ale siódmego dnia odpoczniesz, aby odpoczął twój wół i twój osioł i żeby odetchnął syn twojej niewolnicy i przybysz". O wadze tego święta może świadczyć nie tylko fakt, że nakaz ten jest później w Torze wielokrotnie powtarzany, ale zostaje także obłożony sankcją kary śmierci. "Przestrzegajcie więc szabatu, gdyż jest on dla was święty. Kto by go naruszył, poniesie śmierć. Każdy bowiem, kto wykonuje pracę w tym dniu, zostanie wytracony spośród swego ludu" (Wj. 31;14). Zarzut łamania sabatu jest zatem dyskredytujący dla kogoś, kto stawia się w pozycji nauczyciela w Izraelu. I nie tylko to, ale oznacza postawienie na szali życia przestępcy prawa. Jezus nie może nie odpowiedzieć faryzeuszom i czyni to skutecznie, o czym dowiadujemy się w kolejnych wersetach Ewangelii Mateusza.
Nakaz dany Mojżeszowi jest bardzo krótki i jednak dość ogólny: siódmego dnia nie będziesz wykonywał pracy. Zarówno w księdze Wyjścia, jak i Kapłańskiej, gdzie przepis ten jest powtórzony, nie dowiadujemy się niczego więcej. Które czynności konkretnie oznaczają wykonywanie pracy, a które nie, pozostawało kwestią interpretacji. W księdze Liczb jest opisana sytuacja, kiedy to z polecenia Bożego zostaje ukamienowany człowiek przyłapany na zbieraniu drewna na pustyni (Lb. 15:32-35). Prawo spisane było zatem bardzo oszczędne w swojej definicji, a jednocześnie sankcja za złamanie zakazu była na tyle poważna, że naturalną potrzebą stało się doprecyzowanie katalogu aktywności zakazanych w sabat. W judaizmie jednak obok prawa spisanego (Tory) funkcjonowało także prawo przekazywane ustnie, które według wierzeń Żydów, także zostało przez Boga przekazane Mojżeszowi. Jego przepisy były traktowane na równi z prawem spisanym. Przepisy prawa ustnego zostały uporządkowane i spisane w II-III wieku n.e. w postaci zbioru, tzw. Miszny.
Choć Miszna jako spisany kodeks nie istniała w czasach Jezusa, to funkcjonowały przepisy przekazywane w tradycji ustnej, które później znalazły się w Misznie. W kontekście ogólnikowego charakteru przepisu dotyczącego sabatowego odpoczynku oraz surowości sankcji za jego złamanie, nie dziwi fakt, że w Misznie znajdziemy znacznie więcej szczegółów na ten temat. A mianowicie w traktacie Sabat zdefiniowano 39 rodzajów prac, które są w sabat zakazane (7:2). Wśród nich są prace związane z rolnictwem: żęcie i młócenie. W interpretacji faryzeuszy apostołowie dopuścili się żęcia, zrywając kłosy, oraz młócenia, pocierając kłosy w dłoniach, aby wydobyć ziarno (rozdzielanie ziarna od plew). Jezus udziela odpowiedzi, która z kilku punktów widzenia obala rozumowanie faryzeuszy.
Po pierwsze, nie narusza sabatu zasada miłości bliźniego. Apostołowie nie zrywali kłosów dla zysku, ale dla zaspokojenia bieżącego głodu. Prawo pozwalało zrywać kłosy na cudzym polu ręką, o ile nie używa się w tym celu narzędzi (Pwt. 23:25). Jezus ponadto odwołuje się do przypadku Dawida, który "wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie wolno było jeść jemu ani tym, którzy z nim byli, tylko samym kapłanom" (Mt. 12:3,4). Wydarzenie opisane jest w 1 Sm. 21:1-6. Dawid przychodzi do kapłana Achimeleka i prosi o chleb dla swoich ludzi. Achimelek 'nie ma pod ręką zwykłego chleba, tylko chleb poświęcony'. "Kapłan dał mu więc poświęcony chleb, gdyż nie było tam innego chleba oprócz chleba pokładnego, który zabrano sprzed oblicza PANA, aby w dniu jego usunięcia położyć świeży chleb". Zadziała zatem ta sama zasada, która ma zastosowanie podczas zrywania kłosów w sabat: priorytetyzacja podstawowych potrzeb życiowych względem przepisów prawa.
W tym kontekście padają słowa Jezusa: "A gdybyście wiedzieli, co to znaczy: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary, nie potępialibyście niewinnych". Ofiara jest kategorią kodeksową. Składanie ofiar nakazywały konkretne przepisy prawa. Miłosierdzie jest kategorią pozakodeksową. Można wprowadzić szereg przepisów, które będą realizowały zasadę miłosierdzia. Ale żaden przepis nie realizuje jej w pełni. Podobnie, żadna liczba przepisów nie wypełni istoty miłosierdzia. W komentarzu do Kpl. 19:9,10 pisałem, że rzeczywistość ma komponent 'stały' (algorytmiczny/ policzalny) i zmienny (niealgorytmiczny/ nieobliczalny), przy czym komponent zmienny leży u podstaw komponentu stałego, nie odwrotnie. Dlatego najważniejszy przepis prawa - przykazanie miłości Boga i bliźniego (Mt. 22:36-40) - ma w swojej istocie postać niealgorytmicznej zasady, z której zostają wyprowadzone i z którą muszą się zgadzać wszystkie przepisy prawa. Zawsze jednak przepis będzie zastosowaniem zasady do konkretnych okoliczności.
Apostoł Paweł pisze, że "prawo było naszym pedagogiem do Chrystusa" (Gal. 3:24). Bóg przewidział bowiem, aby proces edukacji człowieka - proces stwarzania człowieka doskonałego na Boży obraz w Chrystusie - przebiegał od przepisu do zasady, tj. dzięki stosowaniu przepisów prawa opartych na zasadzie miłości Żyd powinien odkryć/ zrozumieć sens niealgorytmicznej zasady, która stoi za przepisem. Gdyby tę lekcję odrobił, przyjąłby Chrystusa. Dlatego woła Micheasz: "Z czym mam się stawić przed PANEM i pokłonić się Bogu najwyższemu? Czy mam stawić się przed nim z ofiarami całopalnymi i jednorocznymi cielcami? (7) Czy PAN ma upodobanie w tysiącach baranów i w dziesiątkach tysięcy strumieni oliwy? Czy mam mu dać swego pierworodnego za mój występek, owoc mego łona za grzech mojej duszy? (8) On ci oznajmił, człowieku, co jest dobre i czego PAN żąda od ciebie: jedynie tego, byś czynił sprawiedliwie, kochał miłosierdzie i pokornie chodził z twoim Bogiem" (Mi. 6:6-8).
Zasada stoi zatem przed przepisem; w tym przypadku przed przepisem dotyczącym sabatu. Nie jest to jednak jedyny wyjątek od reguły. Pierwszeństwo przed przepisem sabatowego zakazu pracy mają także inne przepisy Zakonu. "Albo czy nie czytaliście w prawie, że w szabat kapłani w świątyni naruszają szabat, a są bez winy?" (Mt. 12:5). Kapłani wykonywali w sabat szereg czynności, które normalnie były zakazane. Dla przykładu, w Lb. 28:9,10 Bóg nakazuje składanie w sabat dodatkowej ofiary całopalnej. To oznaczało wykonywanie pracy. Również w zakresie takich czynności jak zarzynanie zwierząt i ich opatrywanie, które były explicite zakazane w tradycji ustnej i potem ujęte w Misznie. Innym przykładem jest polecenie zapisane w Kpł. 24:5-9, aby w każdy sabat wymieniać chleby pokładne w świątyni. To także wymagało pracy: pieczenia chleba, ustawiania go na stole, zdejmowania poprzednich chlebów. Kapłani wykonywali w sabat również inne czynności związane z utrzymaniem świątyni, np. podtrzymywanie ognia na ołtarzu (Kpł. 6:12,13) lub obsługa świecznika (Wj. 27:20,21).
Trzecia grupa argumentów dotyczy stanowiska naszego Pana względem prawa: "Ale mówię wam, że tu jest ktoś większy niż świątynia ... Syn Człowieczy bowiem jest też Panem szabatu" (Mt. 12:6,8). Jezus mówi zatem faryzeuszom, że może podjąć decyzję w sprawie stosowania bądź nie prawa Mojżesza, ponieważ jest "większy niż świątynia"; ponieważ ma władzę ponad przykazaniami Zakonu. Druga część wypowiedzi Pana wyraża tę samą myśl. Być Panem sabatu znaczy tyle, co być ponad sabatem. To znaczy, że sabat 'wykonuje zadania', które wyznacza mu Jezus. Rzeczywiście, w kilku miejscach Jezus oświadcza, że otrzymał pełnię władzy, np. w Mt. 11:27 ("Wszystko zostało mi dane od mego Ojca"), Jn. 3:35 ("Ojciec miłuje Syna i wszystko dał w jego ręce") oraz bardzo wyraźnie w Jn. 17:1,2 - "Ojcze, nadeszła godzina. Uwielbij swego Syna, aby też twój Syn uwielbił ciebie; (2) Jak mu dałeś władzę nad wszelkim ciałem, aby dał życie wieczne tym wszystkim, których mu dałeś".
Pytanie, czy owa pełnia władzy oznaczała, że Jezus mógłby zadekretować odwrót od Zakonu? Tak. To się w istocie rzeczy stało. Apostoł Paweł będzie wielokrotnie w swoich listach nauczał, że obowiązek przestrzegania Zakonu nie obejmuje wierzących w Chrystusa (zobacz wykład Czy chrześcijanin powinien przestrzegać Prawa Mojżeszowego?). Do judaizujących chrześcijan w Galacji napisze wprost: "Pozbawiliście się Chrystusa wszyscy, którzy usprawiedliwiacie się przez prawo; wypadliście z łaski" (Gal. 5:4). Jest tutaj pewna trudność, ponieważ jeśli uznajemy, że Zakon był prawem Boga dla Izraela jako "wieczna ustawa", wówczas kto mógłby ją unieważnić? Są co prawda takie poglądy w chrześcijaństwie, że Jezus usunął tylko ceremonialną część prawa, a część etyczną pozostawił nietkniętą, nie zawsze jednak ten podział musi być taki oczywisty. Paweł ostrzega, że próby dokonywania takich rozróżnień prowadzą do "religijności według własnego upodobania" i w gruncie rzeczy "nie mają żadnej wartości" (Kol. 2:23).
W Gal. 3:19 apostoł napisze, że prawo zostało "ustanowione przez aniołów ręką pośrednika". Pośrednikiem był Mojżesz; źródłem prawa byli aniołowie. Występujące tutaj greckie diatassō [G1299] oznacza ustanowić, nakazać, przepisać. Zakon nie był zatem prawem Boskim, tylko anielskim. Podobnie czytamy w Hbr. 2:1-5 - "Bo jeśli słowo wypowiedziane przez aniołów było niewzruszone, a wszelkie wykroczenie i nieposłuszeństwo otrzymało sprawiedliwą odpłatę ... Jakże my ujdziemy, jeśli zaniedbamy tak wielkie zbawienie ... Nie aniołom bowiem poddał przyszły świat, o którym mówimy". 'Przeszły świat' poddany był aniołom, dlatego mieli oni władzę nadania prawa ludowi wybranemu. 'Przyszły świat' poddany będzie Chrystusowi, który jest ponad aniołów. "Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek: Ty jesteś moim Synem, ja ciebie dziś zrodziłem? I znowu: Ja będę mu Ojcem, a on będzie mi Synem? (6) I znowu, gdy wprowadza pierworodnego na świat, mówi: Niech mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boga" (Hbr. 1:5,6).
Dlatego Jezus oznajmia faryzeuszom w badanym fragmencie Mt. 12:1-8, że "tu jest ktoś większy niż świątynia". W Boskim porządku świata większy ma władzę nad mniejszym. Jezus, będąc większym od aniołów, ma także władzę nad prawem przez nich stanowionym. Jest Panem aniołów, jest zatem "Panem sabatu". Aniołowie mieli Boską autoryzację, aby Zakon wprowadzić i był on w pełni zgodny z nadrzędnymi zasadami (Rzym. 7:12). Ale ani tych zasad w pełni nie wyrażał, ani nie mógł być stosowany w oderwaniu od nich. Uczeni w Piśmie mieli słuszną intuicję, że przepisy Zakonu to nie wszystko. Jednak zamiast poszukiwać zrozumienia zasad za zasłoną przepisu, postanowili dodać do przepisu "kilka" kolejnych przepisów, aby w ten sposób wypełnić ten intuicyjnie wyczuwany brak. Kierunek myślenia był błędny i to nasz Pan na różne sposoby starał się wykazać: odwołując się do przykładów historycznych, wskazując na inne przepisy Zakonu i najważniejsze, podkreślając swoje stanowisko jako przyszłego króla nad Izraelem.