Prawo wolności

Przedmiot wykładu: podstawowa różnica między Starym i Nowym Testamentem dotyczy prawa. Każdy poddany Zakonu Mojżesza, który przyjmuje Chrystusa, staje się poddanym prawa Chrystusa, nazywanego także w Nowym Testamencie 'prawem wiary' i 'prawem wolności'. Czym jednak w praktyce jest prawo wolności? Wykład analizuje treść jego przykazań, podkreślając jednocześnie ich relację do prawa Mojżesza.

"Lecz kto wpatruje się w doskonałe prawo wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą dzieła, ten będzie błogosławiony w swoim działaniu" (Jak. 1:25)

Spis treści:

  1. Przepis i zasada
  2. Końcem bowiem prawa jest Chrystus
  3. Praktyczne zastosowanie zasady (studium przypadku)
  4. Trzy zasady prawa wolności
    1. Zasada miłości
    2. Zasada prawdy
    3. Zasada konsekwencji
  5. A teraz trwają wiara, nadzieja, miłość, te trzy

1. Przepis i zasada

Zgodnie z definicją podaną przez apostoła Jana, "grzech jest przekroczeniem prawa" (1 Jn. 3:4). Trzeba zatem niezbędnie zastanowić się, czym jest to prawo, którego złamanie oznaczać będzie grzech. Każde prawo zawiera zestaw przykazań, które mogą przyjąć jedną z dwóch postaci: przepisu lub zasady. Przepis jest szczegółowy; daje konkretną wytyczną postępowania do konkretnej sytuacji. Na przykład, kiedy nadejdzie siódmy dzień, odpoczniesz od pracy (Wj. 23:12); kiedy nadejdzie ósmy dzień po urodzeniu chłopca, zostanie obrzezany jego napletek (Kp. 12:3); ogień na ołtarzu Przybytku będzie płonął nieustannie (Kpł. 6:13); gdy ktoś zechce złożyć PANU ofiarę pokarmową, niech jego ofiara będzie z mąki pszennej (Kpł. 2:1); gdy zauważy na skórze nabrzmienie, wysypkę lub białą plamę i będzie to wyglądało na skórze jego ciała jak plaga trądu, ma się pokazać kapłanowi (Kpł. 13:2). Nie ma tutaj wiele miejsca na interpretację. Kiedy zostanie spełniony określony warunek (zajdzie określona okoliczność), masz podjąć określone działanie.

W przeciwieństwie do przepisu, zasada ma charakter ogólny. Może znaleźć zastosowanie w teoretycznie nieograniczonej liczbie sytuacji i w każdej z nich jej realizacja oznaczać będzie podjęcie innego rodzaju działania. Przykład tego znajdujemy w Zakonie Mojżesza. Kiedy Jezus zostaje zapytany, które przykazanie w prawie jest największe, podaje w odpowiedzi dwa przykazania, które mają postać zasady: "Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i całym swym umysłem. (38) To jest pierwsze i największe przykazanie. (39) A drugie jest do niego podobne: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie" (Mt. 22:36-39). "Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy," dodaje Pan (Mt. 22:40). To znaczy, każde inne przykazanie (czy to formie przepisu czy zasady) ma swoje źródło w tych dwóch wymienionych zasadach. Dobrą ilustrację tej prawidłowości znajdziemy w Dziesięciu przykazaniach.

Trzy pierwsze przykazania obrazują, co oznacza miłość do Boga. To oznacza, że 1) Bogu należna jest najwyższa cześć i posłuszeństwo; 2) nie wolno czynić podobizn i oddawać im czci (dosłownie upadać przed nimi i służyć im) oraz 3) nie wolno brać imienia Boga nadaremnie. Przykazania pierwsze i trzecie z jednej strony stanowią konkretyzację zasady miłości, ponieważ dotyczą węższego zakresu. Z drugiej strony, ich ogólny charakter nadal jednak lokuje je bardziej w obszarze zasad niż przepisów. Podobnie przykazanie czci rodziców. Jest to konkretyzacja przykazania miłości bliźniego, ponieważ odnosi się do wskazanych osób. Z drugiej strony owa cześć będzie realizowana w różny sposób i różnie rozumiana, za co Jezus wytoczy krytykę przeciw faryzeuszom (Mk. 7:9-13). Pozostałe przykazania mają postać przepisów, które ilustrują, czym jest miłość bliźniego w konkretnych okolicznościach (nie będziesz: wykonywał żadnej pracy w sabat, zabijał, cudzołożył, kradł, składał fałszywego świadectwa, pożądał żadnej rzeczy należącej do bliźniego).

2. Końcem bowiem prawa jest Chrystus

Miłość do Boga i bliźniego jest zatem źródłem prawa. Grecki nomos pochodzi od nemo oznaczającego rozdzielenie żywności lub karmy dla zwierząt. Analogicznie przykazania prawa 'rozdzielają' zasadę miłości; opisują jej zastosowanie do poszczególnych osób i sytuacji. W sensie obiektywnym przepis pochodzi od zasady. Ale subiektywnie uczymy się sensu zasad na podstawie przepisów. "Nie poznałem grzechu jak tylko przez prawo," pisze apostoł Paweł, "bo i o pożądliwości nie wiedziałbym, gdyby prawo nie mówiło: Nie będziesz pożądał" (Rzym. 7:7). Jeśli większa liczba przepisów opisuje działanie zasady miłości do bliźniego, osoba je stosująca indukcyjnie wytwarza w swojej świadomości obraz miłości bliźniego. Na jego podstawie będzie potrafiła postąpić w miłości również w sytuacji, której żaden przepis szczegółowo nie opisuje. W ten sposób "prawo było naszym pedagogiem do Chrystusa, abyśmy z wiary byli usprawiedliwieni" (Gal. 3:24).

Ponieważ usprawiedliwienie ostatecznie jest z wiary, przepis prawa spełnił zadanie na pośrednim etapie procesu edukacji człowieka. "Lecz gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod pedagogiem" (Gal. 3:25). "Końcem bowiem prawa jest Chrystus ku sprawiedliwości każdego, kto wierzy" (Rzym. 10:4). Chrystus nie przyszedł w dodatku do prawa, ale zamiast prawa. "Trwajcie więc w tej wolności, którą nas Chrystus wyzwolił, i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli. (2) Oto ja, Paweł, mówię wam, że jeśli dacie się obrzezać, Chrystus na nic wam się nie przyda. (3) A oświadczam raz jeszcze każdemu człowiekowi, który daje się obrzezać, że jest zobowiązany wypełnić całe prawo. (4) Pozbawiliście się Chrystusa wszyscy, którzy usprawiedliwiacie się przez prawo; wypadliście z łaski" (Gal. 5:1-4). Trudno o bardziej jasne stanowisko w tej sprawie. Zmienia się zatem w Nowym Testamencie metoda usprawiedliwienia. Działamy nie na podstawie zbioru przepisów, ale na podstawie wiary.

Na podstawie tych zapisów Słowa Bożego w niektórych społecznościach chrześcijańskich przyjęto doktrynę tzw. usprawiedliwienia przypisanego (poczytanego). Zgodnie z nią, jeśli usprawiedliwienie jest z wiary, wówczas wystarczy mieć wiarę, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem, a Bóg na tej podstawie uznaje człowieka za sprawiedliwego (przypisuje mu sprawiedliwość), choć faktycznie on takim nie jest. W tym ujęciu pojęcie wiary ogranicza się tylko do przekonania. Jednak greckie pistis [G4102] oznacza zarówno przekonanie, jak i zaufanie. Przekonaniu musi zatem towarzyszyć gotowość działania - zaufanie, że pogląd, który posiadam, jest właściwą podstawą do funkcjonowania w świecie. "Bądźcie więc wykonawcami słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie," pisze Jakub. "Kto wpatruje się w doskonałe prawo wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą dzieła. Ten będzie błogosławiony w swoim działaniu" (Jak. 1:22-25).

Innymi słowy, ten będzie błogosławiony w swoim działaniu, tzn. osiągnie efekt rzeczywistego usprawiedliwienia, kto jest wykonawcą, tzn. rzeczywiście działa na fundamencie wiary. W apostoł Paweł definiuje wiarę jako emanację/ manifestację 'spraw argumentem nie widzianych' (duchowego porządku) w umysłach wierzących. Mówimy zatem o całokształcie naszego zrozumienia duchowej rzeczywistości; prawidłowościach, które ukryte są za zasłoną świata materialnego, ale o których można na tej podstawie wnioskować. "To bowiem, co niewidzialne, to znaczy jego [Boga] wieczna moc i bóstwo, są widzialne od stworzenia świata przez to, co stworzone" (Rzym. 1:20). Stąd pojęcie wiary łączy się nierozerwalnie z pojęciem prawdy. Apostoł Paweł napisze do Tesaloniczan, że zbawienie jest "przez uświęcenie Ducha i wiarę w prawdę" (2 Tes. 2:13). Z jednej strony potrzebne jest zrozumienie tego świata, w jakim żyjemy; z drugiej strony potrzebne jest uświęcenie, a więc odtworzenie sposobu myślenia i działania zgodnie z prawdą.

W Ef. 2:15 apostoł Paweł napisze, że Chrystus 'zniósł przez swoje ciało nieprzyjaźń, prawo przykazań wyrażone w przepisach'. Różnica między Starym i Nowym Testamentem nie polega na tym, że jeden zestaw przepisów został zastąpiony innym zestawem przepisów. Jeśli pierwszy zestaw wyrażał uniwersalne prawo miłości, trudno dostrzec sens i potrzebę zastępowania go czymkolwiek innym. Prawdziwa różnica polega na tym, że został usunięty zestaw przepisów, ale w jego miejsce nie wprowadzono nowego zestawu. Czy to oznacza, że Nowy Testament pozbawiony jest prawa? Nie. W cytowanym wcześniej fragmencie Jakub pisał, że podlegamy 'prawu wolności'. Apostoł Paweł pisze o 'prawie wiary' i 'prawie Chrystusa' (Rzym. 3:27; Gal. 6:2). Zakon zawierał przepisy wyprowadzone z naczelnej zasady miłości Boga i bliźniego. Ta zasada jest uniwersalna i ciągle aktualna. Wolność, o której pisze Jakub, polega na tym, że to wierzący musi podjąć decyzję, jaka będzie najlepsza forma jej realizacji w konkretnym kontekście.

3. Praktyczne zastosowanie zasady (studium przypadku)

Przykładem powyższego jest problem jedzenia mięsa sprzedawanego w jatkach przyświątynnych. Ponieważ było to mięso ze zwierząt składanych w ofierze pogańskim bóstwom, niektórzy w zborze uważali, że chrześcijanin takiego mięsa spożywać nie powinien. Apostoł Paweł podejmuje ten temat w 1 liście do Koryntian. Finalnie nie udziela jednak apostoł odpowiedzi, która mogłaby zostać zinterpretowana jako przepis do przestrzegania, ale raczej 'ogląda' temat z różnych punktów widzenia, aby pomóc czytelnikowi wyciągnąć dla siebie właściwe wnioski. Zaczyna apostoł od argumentów wskazujących na możliwość spożywania, bo przecież "wiemy, że bożek na świecie jest niczym i że nie ma żadnego innego Boga oprócz jednego" (1 Kor. 8:4). Ponadto, "Pokarm ... nie zbliża nas do Boga. Jeśli bowiem jemy, nic nie zyskujemy, a jeśli nie jemy, nic nie tracimy" (1 Kor. 8:8). Zatem "Wszystko, co sprzedają w jatkach, jedzcie, o nic nie pytając ze względu na sumienie. Pańska bowiem jest ziemia i wszystko, co ją napełnia" (1 Kor. 10:25,26).

Stąd wniosek: mięso ofiarowane w jatkach jeść można. Jednak to nie koniec procesu 'oglądania' sprawy, ponieważ "nie wszyscy mają tę wiedzę. Niektórzy bowiem aż do tej pory, mając sumienie co do bożka, spożywają pokarm jako ofiarowany bożkom, a ich sumienie, będąc słabe, kala się" (1 Kor. 8:7). Jeśli są słabi, może należałoby pomóc im stać się mocnymi? Celem wiary jest przecież osiągnięcie "miary dojrzałości pełni Chrystusa" (Ef. 4:13). To się jednak nie dzieje i argument Pawła przyjmuje nagle inny obrót. "Jednak uważajcie, aby przypadkiem wasza wolność nie stała się dla słabych powodem do zgorszenia. (10) Gdyby bowiem ktoś zobaczył ciebie, który masz wiedzę, siedzącego za stołem w świątyni bożka, to czy sumienie tego, kto jest słaby, nie skłoni go do jedzenia pokarmów ofiarowanych bożkom? (11) I w ten sposób twoja wiedza zgubi słabego brata, za którego umarł Chrystus. (12) Grzesząc tak przeciwko braciom i raniąc ich słabe sumienie, grzeszycie przeciwko Chrystusowi" (1 Kor. 8:9-12).

Jakie rozwiązanie tego problemu wynika z takich dwóch zestawów argumentów? Jeść, kiedy nikt nie widzi, ewentualnie dopóki nikt nie pyta. "Jeśli zaprosi was ktoś z niewierzących, a chcecie iść, jedzcie wszystko, co przed wami postawią, o nic nie pytając ze względu na sumienie. (28) Lecz jeśli ktoś wam powie: To jest ofiarowane bożkom, nie jedzcie ze względu na tego, który to powiedział, i ze względu na sumienie" (1 Kor. 10:27,28). Wydaje się więc, że po analizie problemu z różnych punktów widzenia mamy rozwiązanie sprawy, które mogłoby posłużyć za przepis. Wówczas apostoł mówi, że rozwiązanie to jest w gruncie rzeczy wynikiem jego osobistej strategii pozyskiwania uczniów dla Chrystusa. "Będąc bowiem wolny wobec wszystkich, samego siebie uczyniłem niewolnikiem wszystkich, abym więcej ludzi pozyskał. (20) I stałem się dla Żydów jak Żyd, aby Żydów pozyskać ... Dla słabych stałem się jak słaby, aby słabych pozyskać. Stałem się wszystkim dla wszystkich, aby wszelkim sposobem niektórych zbawić" (1 Kor. 9:19-22).

Wiemy, że taką strategię apostoł rzeczywiście realizował. Ten, który głosił, "że jeśli dacie się obrzezać, Chrystus na nic wam się nie przyda" (Gal. 5:2), obrzezał Tymoteusza "ze względu na Żydów, którzy mieszkali w tamtych stronach" (Dzieje 16:1-3). Kiedy Paweł pojawia się w Jerozolimie, starsi zauważają, że Żydzi "słyszeli, że odwodzisz od Mojżesza wszystkich Żydów, którzy są wśród pogan, mówiąc, że nie mają obrzezywać dzieci ani żyć według swoich zwyczajów". Jaka zatem rada? Przekonać Żydów, że to nie prawda. "Zrób zatem to, co ci mówimy. Mamy tu czterech mężczyzn, którzy złożyli ślub. (24) Weź ich ze sobą, poddaj się wraz z nimi oczyszczeniu i pokryj za nich koszty, aby mogli ostrzyc głowy. Wtedy wszyscy poznają, że w tym, co o tobie słyszeli, nie ma nic z prawdy, ale że i ty sam postępujesz porządnie, przestrzegając prawa" (Dzieje 21:17-26). I Paweł tak czyni. Poddaje się rytualnemu oczyszczeniu, żeby przekonać Żydów, że jest wiernym wykonawcą Zakonu, choć oczywiście nim nie jest.

Rzeczywiście 'stał się Paweł dla Żydów jak Żyd, aby Żydów pozyskać'. Podobnie 'Dla słabych stał się jak słaby, aby słabych pozyskać', czego najlepszym dowodem jest rezygnacja z mięsa, "aby nie gorszyć mego brata" (1 Kor. 8:13). W tym wszystkim czytelnik Biblii powinien mieć w pamięci, że jest to osobista strategia postępowania apostoła, poprzedzona analizą argumentów w kontekście nadrzędnego celu, któremu poświęcił swoje życie. On sam zachęca: "Bądźcie moimi naśladowcami, jak i ja jestem naśladowcą Chrystusa" (1 Kor. 11:1). Czy jednak miał na myśli apostoł bycie Żydem dla Żydów? On sam obrzezał Greka, choć Zakon w żadnym wypadku tego nie oczekiwał. Jezus, z drugiej strony, potrafił wejść w konflikt z faryzeuszami w sprawie tak błahej jak zrywanie kłosów w sabat (). Uzdrawiał w sabat, choć wiedział, że spowoduje kolejny konflikt z Żydami na tym tle (Mt. 12:9-14). W oczywisty sposób Jezus i Paweł nie mieli w tej sprawie zbieżnego podejścia.

Dlaczego go nie mieli? Ponieważ mieli inny cel. Celem Jezusa było uwolnienie Żyda od setek przepisów tradycji i zwrócenie uwagi na zasadę miłości stojącą za przykazaniem (). Celem Pawła, wcześniej zaznaczonym, było pozyskanie jak najwięcej wyznawców dla Chrystusa. Oba cele są konstruktywne i zgodne z zasadą miłości (dobrej woli) bliźniego. W praktyce prowadzą nie tylko do innych, ale wręcz przeciwnych zachowań. Dlatego zasada góruje nad przepisem, a rozumna służba - nad mechanicznym wykonywaniem (). W tym możemy być naśladowcami Jezusa i Pawła jednocześnie. Nie jesteśmy wszyscy tacy sami. , choć jest jednym organizmem, zawiera w sobie różne członki, które spełniają różne zadania. 'Różne są dary, różne też są posługi i różne są działania, lecz ten sam Duch, ten sam Pan i ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich' (1 Kor. 12:4-6). Istotne jest, na ile w tych swoich różnych celach i procesach pozostajemy zbudowani na tym jednym, wspólnym fundamencie.

4. Trzy zasady prawa wolności

4.1. Zasada miłości

Wcześniej pisałem, że Nowy Testament nie wprowadza zestawu przepisów na wzór Zakonu Mojżesza. Mówi jednak o prawie Chrystusa, któremu mamy być poddani. Celem wykładu dotychczas było m.in. wykazanie, że nie jest to prawo przepisów. Przeciwnie do Zakonu, jest to prawo zasad, którymi możemy pokierować się w każdych życiowych okolicznościach. Z Nowego Testamentu można wyprowadzić trzy zasady: miłości, prawdy i konsekwencji. Zasada miłości odpowiada dwóm przykazaniom, na których było oparte prawo i prorocy: miłości Boga i miłości bliźniego (Mt. 22:36-40). Zasada miłości Boga góruje nad wszystkimi pozostałymi przykazaniami i poniekąd zawiera je w sobie. "Na tym bowiem polega miłość Boga, że zachowujemy jego przykazania" (1 Jn. 5:3). Tę samą myśl wyraził Pan w przypowieści o dwóch synach (Mt. 21:28-32). Wolę ojca wypełnił ten syn, który poszedł do pracy w winnicy, choć na początku odmówił; nie ten, który się zgodził, ale nie poszedł.

W tym sensie nauka Biblii jest bardzo pragmatyczna. Słowo jest znakiem. Można wypowiedzieć wiele słów o tym, jak wielki jest Bóg, jak ważna jest wiara, jak kocham Chrystusa. Ale prawdziwą treścią będą czyny. Wracając do dwóch synów, lepiej jest nie mówić i stosować, niż mówić i nie stosować, ponieważ wówczas treść słów pozostaje pusta. Ten pragmatyczny wymiar miłości podkreśla nasz Pan również w definicji miłości bliźniego. "Wszystko więc, co chcecie, aby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. To bowiem jest Prawo i Prorocy" (Mt. 7:12). W Mt. 22:40 Jezus mówił, że prawo i prorocy wypełniają się w przykazaniu "Będziesz miłował swego bliźniego". W Mt. 7:12 mówi, że wypełnieniem prawa i proroków jest czynienie ludziom, "co chcecie, aby wam ludzie czynili". Miłość jest synonimem 'czynienia', a więc działania. Podobnie jak miłość Boga, nie jest deklaracją bądź obietnicą. A przy tym jest łatwa do zdefiniowania, jeśli wyznacznikiem moich działań ma być to, co sam chciałbym otrzymać.

"Dzieci, niech was nikt nie zwodzi", pisze do odbiorców swojego listu apostoł Jan. "Kto czyni sprawiedliwość, jest sprawiedliwy, tak jak i on jest sprawiedliwy. (8) Kto popełnia grzech, jest z diabła, gdyż diabeł od początku grzeszy. Po to objawił się Syn Boży, aby zniszczyć dzieła diabła. (9) Każdy, kto się narodził z Boga, nie popełnia grzechu, bo jego nasienie w nim pozostaje i nie może grzeszyć, gdyż narodził się z Boga. (10) Po tym poznaje się dzieci Boże i dzieci diabła: Każdy, kto nie czyni sprawiedliwości, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłuje swego brata" (1 Jn. 3:7-10). Miłość brata jest konkretnym działaniem. "Gdyby brat albo siostra nie mieli się w co ubrać i brakowałoby im codziennego pożywienia; (16) A ktoś z was powiedziałby im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie, a nie dalibyście im tego, czego potrzebuje ciało, jaki z tego pożytek?" (Jak. 2:15,16). Dlatego "nie miłujmy słowem ani językiem, ale uczynkiem i prawdą" (1 Jn. 3:18).

4.2. Zasada prawdy

Trzeba jeszcze wspomnieć o aspekcie, który wydaje się oczywisty. A mianowicie, Bóg obwarował obecny świat obiektywnie istniejącymi prawami, tak fizycznymi, jak i etycznymi. Ich łamanie niesie ze sobą obiektywne konsekwencje niezależnie od świadomości lub jej braku. Dziecko, które pierwszy raz dotknie gorącej kuchenki, oparzy się. Nie z własnej winy. Nie miało wiedzy o tym, że takie działanie przyniesie taki skutek. Niezależnie od tego, ten skutek przychodzi. Co zatem jest potrzebne dziecku w miarę dorastania - nabycie jak najbogatszej i sprawdzonej wiedzy o otaczającym świecie. Nie inaczej jest w przypadku . Aby wzrastać w Chrystusie potrzebujemy wiedzy. Dlatego "Jak nowo narodzone niemowlęta pragnijcie czystego mleka słowa Bożego, abyście dzięki niemu rośli" (2 Pt. 2:2). Stąd druga podstawowa zasada Nowego Testamentu: zasada prawdy, którą najpełniej wyraził nasz Pan: "A to jest życie wieczne, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa" ().

Pojęcie prawdy określa stan faktyczny. Kiedy jednak Piłat pyta Jezusa, czym jest prawda, ten nie odpowiada (). Z jednej strony, problem prawdy polega na tym, że nie mamy do niej bezpośredniego dostępu - stąd konieczność wiary dla zrozumienia otaczającego świata. Z drugiej strony, ludzkie życie jest procesem poznawania; zaczyna się w momencie narodzin, kiedy nie mamy nic poza wrodzonymi instynktami i trwa do śmierci. Zawsze zatem jesteśmy 'w trakcie'. Dlatego napisze apostoł Paweł, że teraz widzimy "w zwierciadle, niewyraźnie, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznaję cząstkowo, ale wtedy poznam tak, jak jestem poznany" (1 Kor. 13:12). W tej sytuacji akcent pada na proces poznawania. W cytowanym wcześniej Jn. 17:3 Jezus mówi dosłownie, że życie wieczne to jest poznawanie. Nie poznanie (czyli stan, forma dokonana), ale proces (forma niedokonana). Ważne jednak jest, aby na jego końcu osiągnąć pewien niezbędny standard, ponieważ od tego będzie zależeć zakres odpowiedzialności, jaki otrzymamy w królestwie.

Myśl tę ilustruje nasz Pan w (Łk. 19:11-27). Każdy sługa otrzymuje jedną minę, którą ma obracać, aby wypracować zysk przed powrotem Pana. Mina przedstawia , który otrzymują wybrani. Tym zadatkiem w postaci miłości prawdy obracamy, aby wypracować duchowy kapitał, "który by wzrastał na wasze konto" (). Każdy otrzymuje na początek tyle samo - jedną minę - ale wynik jest różny. Jeden niewolnik zyskuje dziesięć min, drugi zyskuje pięć, a trzeci oddaje minę, którą otrzymał. W zależności od wyniku, Pan powierza sługom różny zakres odpowiedzialności. Ten, który zarobił dziesięć min, będzie zarządzał dziesięcioma miastami. Odpowiednio pięć min przełoży się na pięć miast. Poziom duchowego rozwoju, który wypracujemy, uczyni nas mniej lub bardziej zdatnymi do odpowiedzialnych zadań w królestwie Chrystusa. Człowiek, który oddaje otrzymaną minę, nie rozwinął żadnych duchowych kwalifikacji. Żadnych zatem odpowiedzialnych zadań otrzymać nie może.

W zakresie rozwoju w prawdzie Pan oczekuje od swoich sług dwojakiego rodzaju poznania. W wykładzie pisałem o umyśle (gr. nous), który pracuje na bazie wiedzy opisanej słowem (gr. gnosis). Aby jednak stać się na obraz Chrystusa, potrzebujemy rozwinąć dianoia, czyli duchową intuicję pozwalającą odróżniać dobro od zła bez analizy i argumentów. Takie poznanie 'bez słowa' Nowy Testament opisuje jako epignosis. Co jednak trzeba podkreślić, dianoia rozwijamy na bazie nous. Słowo staje się tym samym niezbędnym środkiem do tego celu. Podobnie jak Żyd za pomocą litery (przepisu) prawa miał dotrzeć do sensu zasady, my dzięki literze słowa uczymy się rozumieć ducha. "Dlatego też, dokładając wszelkich starań, dodajcie do waszej wiary ... poznanie [gnosis] ... Gdy bowiem będą one w was, i to w obfitości, to nie uczynią was bezczynnymi ani bezowocnymi w poznawaniu [epignosis] naszego Pana Jezusa Chrystusa" (2 Pt. 1:5-8).

4.3. Zasada konsekwencji

Trzecia zasada chrystusowego prawa wolności to zasada konsekwencji. Przede wszystkim jest nam potrzebne konsekwentne podążanie drogą wiary. Pisze apostoł Paweł: "Nie odrzucajcie więc waszej ufności, która ma wielką zapłatę. (36) Potrzeba wam bowiem cierpliwości, abyście wypełniając wolę Boga, dostąpili spełnienia obietnicy. (37) Bo jeszcze tylko bardzo krótka chwila, a przyjdzie ten, który ma przyjść, i nie będzie zwlekał. (38) A sprawiedliwy będzie żył z wiary, lecz jeśli się ktoś cofnie, moja dusza nie będzie miała w nim upodobania. (39) My zaś nie jesteśmy z tych, którzy się wycofują ku zatraceniu, ale z tych, którzy wierzą ku zbawieniu duszy" (Hbr. 10:35-39). Ci, którzy się wycofują ku zatraceniu, wycofują się zgodnie z tekstem greckim ku apoleia. Powołanie ewangeliczne wiąże się z możliwością utraty dwóch rzeczy. Po pierwsze, jest to czas szczególnego zaproszenia dla wybranych, aby mogli ubiegać się o stanowiska w chwale z Chrystusem. Ci, którzy się wycofują, marnują swoją wielką szansę.

Po drugie, wiek Ewangelii jest pierwszym z dwóch okresów Boskiego Planu, w którym realizowany jest w pełni proces sądu, tzn. podnoszenia ludzkości do stanu doskonałego/ stworzenie człowieka na obraz Boga objawiony w Chrystusie (zobacz wykład ). Wydarzeniem, do którego w związku z tym zmierzamy przez wiarę, jest , tj. osiągnięcie poziomu duchowego rozwoju, w którym zarówno umysł, jak i charakter zostały odrodzone w prawdzie na obraz Chrystusa. Życie rozpoczyna w ten sposób nowy, duchowy człowiek (; Ef. 4:20-24). Wycofanie się w tym stanie oznaczać będzie nie tylko utratę nadziei chwały, ale utratę życia. "Bo jeśli uciekli oni od plugastw świata przez poznanie Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, a potem znowu się w nie wikłają i zostają pokonani, to ich ostateczny stan jest gorszy niż pierwszy. (21) Lepiej bowiem byłoby dla nich nie poznać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją, odwrócić się od przekazanego im świętego przykazania" (2 Pt. 2:20,21).

Dlaczego ich ostateczny stan jest gorszy - ponieważ świadomy grzech w stanie zrodzenia z ducha blokuje możliwość pokuty. "Niemożliwe jest bowiem, żeby tych, którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebieskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego; (5) Zakosztowali też dobrego słowa Bożego i mocy przyszłego wieku; (6) A odpadli – ponownie odnowić ku pokucie" (). Brak możliwości pokuty 'zamraża' człowieka w stanie grzechu i ostatecznie spowoduje śmierć wieczną - taką, z której nie ma powrotu i nie ma zbawienia. Musimy mieć bowiem świadomość, że istotą ofiary odkupienia było świadectwo o prawdzie wydane przez naszego Pana Jezusa (Jn. 18:37; ). Jeśli osoba poznała to świadectwo i przeciw niemu grzeszy, nie pozostaje już żadna ofiara, ponieważ nie ma żadnej innej prawdy, przez którą moglibyśmy być zbawieni. Dlatego "jeśli ... dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu poznania prawdy, to nie pozostaje już ofiara za grzechy" ().

Stąd tak ważna jest zasada konsekwencji. Kiedy już weszliśmy przez wiarę w relację z Bogiem, trzeba na tej drodze konsekwentnie postępować naprzód. W przeciwnym wypadku spotka nas apoleia: utrata przywileju chwały z Chrystusem, a możliwie także utrata życia. Nasz Pan mówi w Kazaniu na Górze: "wasza mowa niech będzie: Tak – tak, nie – nie. A co jest ponadto, pochodzi od złego" (Mt. 5:37). Pokutując i nawracając się w imieniu Jezusa Chrystusa, powiedzieliśmy Bogu 'tak' i zgodnie z tą zasadą powinniśmy w tym postanowieniu postępować. Jeśli natomiast postępujemy inaczej niż deklarujemy, zastosowanie znajdzie inna zasada podana przez Pana: "żadne miasto albo dom podzielony wewnętrznie nie przetrwa" (Mt. 12:25). Tak też nie przetrwa stary i nowy człowiek w jednym. Ostatecznie bowiem albo przewagę uzyska nowy człowiek i osiągniemy cel usprawiedliwienia, albo stary człowiek i wówczas naszym udziałem stanie się apoleia w każdym znaczeniu tego słowa.

5. A teraz trwają wiara, nadzieja, miłość, te trzy

Podsumowując, zasadnicza różnica między Starym i Nowym Testamentem jest różnicą w prawie. Zakon Mojżesza jest prawem przepisów regulujących postępowanie w konkretnych, często drobiazgowo określonych okolicznościach życia. Zakon Chrystusa jest prawem zasad, które wskazują bardziej kierunek niż sposób realizacji. Dlatego jest 'prawem wolności'. W Nowym Testamencie Ciało Chrystusa jest jedno, ale różne są jego członki, różne są ich cele i różne z tym związane sposoby funkcjonowania. O tym pisze wyraźnie apostoł Paweł w 12. rozdziale 1 listu do Koryntian. Wszystkie członki jednak w całej ich różnorodności mają się kierować jedną 'drogą jeszcze doskonalszą' - drogą miłości, którą tak pięknie opisze Paweł w kolejnym, 13. rozdziale. To pierwsza i podstawowa zasada chrystusowego prawa wolności: posłuszeństwo Bogu i dobra wola wobec bliźniego. Apostoł oświadcza, że "największa jest miłość", jednak razem z nią 'trwają' jeszcze wiara i nadzieja (1 Kor. 13:13).

Pojęcie wiary odpowiada powyżej opisanej zasadzie prawdy, ponieważ wiara jest manifestacją prawdy w umysłach wierzących. Nadzieja odpowiada zasadzie konsekwencji, ponieważ nasza nadzieja (oczekiwanie na spełnienie obietnicy nieśmiertelności w chwale) trwa tak długo, jak długo trwa konsekwencja w wykonywaniu poświęcenia. Dlatego "Trzymajmy wyznanie nadziei niechwiejące się, bo wierny jest ten, który obiecał" (); wyznanie słowem, ale także i uczynkiem, jeśli nasz wewnętrzny dom wiary ma pozostać niepodzielony. Te trzy elementy: wiara, nadzieja i miłość, mają kierować całym naszym postępowaniem. Są naszą konstytucją, którą mamy nauczyć się stosować bezpośrednio. Żyd nie stosował jej bezpośrednio, ponieważ otrzymał do stosowania ustawę - akt niższego rzędu, który choć zgodny był z konstytucją, to przesłaniał nieraz jej sens. Zmiana, która się dokonała w Chrystusie, nie polega na tym, że niektóre przepisy pozostawiono, ale na tym, że usunięto całą ustawę.

Usprawiedliwienie z wiary nie jest licencją na popełnianie zła. Usprawiedliwienie jest z wiary, ponieważ obrazem Boga w Chrystusie są ludzie myślący. Ludzie, którzy nie wykonują mechanicznie przepisów - wówczas wystarczyłoby Bogu stworzyć roboty, które nawet ludzkość już dzisiaj budować potrafi - ale ludzie, którzy potrafią kierować się wyższymi zasadami w ocenie postępowania i nadawać priorytet określonym potrzebom. Tak jak to się dzieje w przypowieści o miłosiernym samarytaninie (Łk. 10:25-37). Kapłan i lewita mijają pobitego niekoniecznie dlatego, że są złymi ludźmi. Na pewno natomiast są ludźmi bezmyślnymi, którzy mechanicznie wypełniają przepisy. Wypadła ich zmiana na służbę w świątyni, więc idą, nie oglądając się na nic. Gdyby natomiast poświęcili chwilę na przemyślenie, co w tej chwili jest ważne i co na prawdę będzie wykonaniem Boskich przykazań, postąpiliby tak jak Samarytanin. Mechaniczne wykonywanie przepisu spowodowało jednak, że opuścili miłosierdzie, czyli "to, co ważniejsze w prawie" (Mt. 23:23).

Czy stosując chrystusowe prawo wolności, nie stosujemy jednocześnie Zakonu Mojżesza? Często taki będzie wynik, jakbyśmy po prostu wykonali przepis. Jednak ja przepisu nie stosowałem; stosowałem zasady miłości, prawdy i konsekwencji. Ponieważ Zakon w tych zasadach miał swoje źródło, wynik mojego postępowania w danej sytuacji może być identyczny jak mówi o tym przepis. "Czy więc obalamy prawo przez wiarę? Nie daj Boże! Przeciwnie, utwierdzamy prawo" (Rzym. 3:31). A mimo to nie stosujemy prawa Mojżesza, ale prawo wiary (Rzym. 3:27). Jeśli Nowy Testament miałby zachować część przepisów Zakonu Mojżeszowego - tę część, która zawiera przykazania moralne - to znaczy, że nie zmieniła się metoda usprawiedliwienia. Nadal usprawiedliwiamy się przez prawo. Tę podstawową naukę potrzebują przyswoić sobie proponenci wykonywania przepisów prawa. Pozbawiają się bowiem Chrystusa wszyscy, którzy usprawiedliwiają się przez prawo (Gal. 5:4).


Wszystkie cytaty za przekładem Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej.
 
Data publikacji:
Ostatnia aktualizacja: 15-03-2026


komentarzbiblijny.pl