Komentarz Biblijny do 1 Tm. 3:16

"A bez wątpienia wielka jest tajemnica pobożności. Ten, który objawił się w ciele, usprawiedliwiony został w Duchu, ukazał się aniołom, ogłoszony został poganom, znalazł wiarę w świecie, wzięty został w chwale" (BT)

Streszczenie komentarza: 1 Tm. 3:16 zawiera sześć odrębnych charakterystyk Jezusa Chrystusa, które w niniejszym komentarzu rozpatruję oddzielnie w kolejnych śródtytułach. W kolejności opisu podanego przez apostoła, Jezus przyszedł jako człowiek ("objawił się w ciele"), otrzymał przy chrzcie pełną miarę ducha ("usprawiedliwiony został w Duchu"), po swoim zmartwychwstaniu już jako duch ukazał się aniołom więzionym od czasu potopu w Tatarze ("ukazał się aniołom"), w zmartwychwstaniu został podniesiony do Boskiej natury ("wzięty został w chwale"). Powołanie do Ciała Chrystusowego zostało rozszerzone na pogan ("ogłoszony został poganom"), z których wielu nawróciło się do Boga ("znalazł wiarę w świecie").

"Tajemnica pobożności", o której mówi apostoł Paweł w 1 Tm. 3:16, dotyczy w całości naszego Pana i różnych aspektów jego służby, począwszy od rozpoczęcia jego ziemskiej misji. Trzeba, aby wszyscy powołani zgodnie z Bożym zamierzeniem mieli pełny i właściwy obraz 'Wodza swojego zbawienia', abyśmy mogli rzeczywiście oddawać cześć w prawdzie i przemieniać się na obraz tego, który za nas oddał swoje życie (Rzym. 8:29,30; Hbr. 12:2). W związku z tym potrzebujemy mieć możliwie najbardziej pełny, Biblijny obraz wszystkich wymienionych przez apostoła elementów.

Objawił się w ciele

Pierwsza charakterystyka Chrystusa dotyczy jego natury po narodzeniu z Marii. Paweł stwierdza tutaj bezpośrednio, że Jezus zostało objawiony - w oryginale mamy stronę bierną w czasie przeszłym - w ciele. Sarks w języku greckim oznacza ciało, cielesność lub po prostu mięso. Nie ma więc wątpliwości, kim był nasz Pan w czasie swojej ziemskiej służby. Nie był Bogiem, który tylko przybrał pozór złowieczeństwa, czy też nie posiadał dwóch natur - ludzkiej i Boskiej - jednocześnie. Jezus urodził się z Marii jako człowiek, w cielesnej naturze.

Mówi na ten temat także apostoł Jan: "Przez to poznawajcie Ducha Bożego: Wszelki duch [doktryna], który wyznaje, iż Jezus Chrystus w ciele [sarks] przyszedł, z Boga jest" (1 Jn. 4:2 BG). Podobnie w Jn. 1:14 przeczytamy, że "Słowo ciałem się stało" (BG). Także tutaj nie ma mowy o przybraniu natury ludzkiej niejako w dodatku do duchowej. Greckie ginomai przetłumaczone tutaj na "stać się" oznacza także "urodzić się", i tak właśnie urodził się nasz Pan - nie mniej i nie więcej tylko jako człowiek. Z kolei w 2 Jn. 7 czytamy, że "wiele zwodzicieli wyszło na świat, którzy nie wyznawają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele; ten jest zwodzicielem i antychrystem" (BG).

Narodzenie się naszego Pana w naturze ludzkiej było wymagane warunkami jego ofiary. Apostoł Paweł pisze, że Jezus "dał samego siebie na odpowiedni okup za wszystkich" (1 Tm. 2:6 NW). "Odpowiedni okup" jest tutaj tłumaczeniem anti-lytron, które oznacza "cena odpowiadająca" lub "cena zamiast". Ceną, którą zapłacił nasz Pan, była według oświadczenia apostoła Pawła ceną posłuszeństwa, i to posłuszeństwa aż do samej śmierci (Rzym. 5:18,19). Ponieważ jednak swoim posłuszeństwem Jezus usługiwał człowiekowi, wydając świadectwo niezbędne dla naszego zbawienia, także i on sam musiał stać się człowiekiem (Jn. 18:37).

Apostoł Paweł wyjaśnia w Hbr. 2:14-18 - "Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w ciele, więc i On również miał w nich udział, aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby wyzwolić wszystkich tych, którzy z powodu lęku przed śmiercią przez całe życie byli w niewoli. Bo przecież ujmuje się On nie za aniołami, lecz ujmuje się za potomstwem Abrahama. Dlatego musiał we wszystkim upodobnić się do braci, aby mógł zostać miłosiernym i wiernym arcykapłanem przed Bogiem dla przebłagania go za grzechy ludu. A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą" (BW). Jezus musiał złożyć swoją ofiarę jako człowiek, ponieważ tylko w ten sposób jej wartość jest adekwatna do doświadczenia człowieka; tylko w ten sposób możemy iść jej śladem.

Nauka Biblijna jest więc w tym punkcie niezwykle jasna i precyzyjna. Wszelkie próby zaciemniania tego tematu są efektem głoszenia doktryny trynitarnej, zgodnie z którą Jezus jest Bogiem i był nim także po urodzeniu z Marii, ale nie znajduje to poparcia w żadnym punkcie Słowa Bożego, a jest bezpośrednio kontestowane m.in. w przytoczonych tekstach.

Usprawiedliwiony został w duchu

Greckie dikaioo, które znajdujemy w tej części opisu, oznacza 'uczynić sprawiedliwym' lub 'ogłosić sprawiedliwym'. Są przesłanki, aby przyjąć każde z tych znaczeń za właściwe w przypadku 1 Tm. 3:16. Przede wszystkim, nasz Pan został ogłoszony sprawiedliwym, kiedy podczas chrztu w Jordanie Boży głos z nieba nazwał go umiłowanym synem, "w którym mam upodobanie" (Mt. 3:17 UBG). Na tej podstawie, a także na podstawie wersetów, takich jak Hbr. 7:26 ("Takiego to przystało nam mieć najwyższego kapłana: świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników i wywyższonego ponad niebiosa") lub 1 Pt. 2:22 ("Który grzechu nie popełnił, a w jego ustach nie znaleziono podstępu"), wielu badaczy Biblii broni jak niepodległości poglądu, że Jezus był moralnie doskonały (bezgrzeszny) od samego poczęcia w łonie Marii aż do śmierci.

Podpisuję się pod stwierdzeniem, że Jezus był w pełni sprawiedliwości w okresie swojej 3,5-letniej służby ewangelizacyjnej, choć i o tym czasie apostoł Paweł pisze, że "nauczył się [Jezus] posłuszeństwa przez to, co wycierpiał" (Hbr. 5:8 UBG). 'Wydoskonalenie' Pana związane z jego lekcją posłuszeństwa odczytuję nie jako jego ciągle jeszcze trwające 'uczenie się' sprawiedliwości, ale raczej jako hartowanie charakteru w obliczu prób oraz praktykę bezgranicznego zaufania do Boga. On sam mówi o sobie, że posiadał pełnię ducha (Jn. 3:34). Oznacza to nie tylko pełnię zrozumienia spraw duchowych (co zostało udostępnione Jezusowi podczas chrztu duchem w Jordanie pod symbolem otwartych niebios), ale także pełnię mocy panowania nad ciałem. oznaczał zatem dla Pana usprawiedliwienie - podniesienie do takiego poziomu rozwoju duchowego, w którym był w stanie z powodzeniem wykonać swoją misję.

Nie oznacza to jednak, że młody Jezus nie potrzebował uczyć się sprawiedliwości. Ziemskie życie naszego Pana zostało zapoczątkowane w sposób cudowny, niemniej czytamy o nim w ewangeliach nie tylko, że posiadał ziemską matkę w osobie Marii, ale także ziemskiego ojca w osobie Józefa. Najwyraźniej potwierdza to ewangelista Mateusz, który prowadzi linię genealogiczną Jezusa do Dawida, Judy i dalej do Abrahama właśnie przez Józefa (Mt. 1:1-16). Stąd rozumiem, że biologicznym ojcem Jezusa był Józef; duch święty był natomiast cudownym Boskim narzędziem sprawiającym, że życie Jezusa zostało zapoczątkowane z tych dwojga rodziców bez odbycia stosunku płciowego (Mt. 1:20; Łk. 1:30-35). Nasz Pan był zatem w pełni człowiekiem i jak każdy człowiek, doświadczał rozwoju, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Najwyraźniej na to wskazuje ewangelista Łukasz, który pisze, że młodemu "Jezusowi przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi" (Łk. 2:52 UBG).

Mądrość jest połączeniem wiedzy i umiejętności jej praktycznego zastosowania. Naszemu Panu przybywało mądrości, kiedy uczył się treści Pism oraz ich praktycznego zastosowania. Mądrość natomiast staje się sprawiedliwością, kiedy wiedza jest wykorzystywana z zachowaniem obowiązkowej dobrej woli względem Boga (pobożność), innych ludzi i siebie samego. Stąd wzrost Pana w mądrości oznaczał także wzrost w sprawiedliwości, o czym najwyraźniej także prorokuje Izajasz: "Dlatego sam Pan da wam znak. Oto dziewica pocznie i urodzi syna, i nazwie go Emmanuel. (15) Będzie on jadł masło i miód, aż będzie umiał odrzucać zło, a wybierać dobro. (16) Zanim bowiem to dziecko będzie umiało odrzucać zło i wybierać dobro, ziemia, którą się brzydzisz, zostanie opuszczona przez dwóch swoich królów..." (7:14-16 UBG). Dwukrotnie mówi prorok o Zbawicielu, że miał się nauczyć "odrzucać zło i wybierać dobro". To nie jest opis Chrystusa doskonałego "od kołyski", ale usprawiedliwionego w duchu - uczynionego moralnie doskonałym - zgodnie z 1 Tm. 3:16.

Ukazał się aniołom

Wydaje się, że jest tutaj mowa o bardzo konkretnym ukazaniu się naszego Pana, o którym mówi też apostoł Piotr: "Gdyż i Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przywieść do Boga; w ciele wprawdzie poniósł śmierć, lecz w duchu został przywrócony życiu. W nim też poszedł i zwiastował duchom będącym w więzieniu, które niegdyś były nieposłuszne, gdy Bóg cierpliwie czekał za dni Noego, kiedy budowano arkę, w której tylko niewielu, to jest osiem dusz, ocalało przez wodę" (1 Pt. 3:18-20 BW).

Umierając na krzyżu, nasz Pan "poniósł śmierć ... w ciele" i przez trzy dni przebywał w Hadesie - stanie śmierci, nieistnienia (Dzieje 2:24-32). Kiedy przyszedł przewidziany przez Boga czas, "w duchu został przywrócony życiu" - został zmartwychwzbudzony jako istota duchowa w Boskiej naturze i wyniesiony ponad wszelkie stworzenie (; Hbr. 1:3,4). W tym stanie, będąc zmartwychwzbudzonym, nasz Pan "ukazał się aniołom".

Tymi aniołami, zgodnie z wyjaśnieniem 1 Pt. 3:18-20, byli aniołowie, którzy w czasach Noego okazali nieposłuszeństwo Bogu, materializowali się i współżyli z kobietami, płodząc nefilimów. Czytamy o tym w Rdz. 6:1-5, a także jest na ten temat kilka wzmianek w Nowym Testamencie (2 Pt. 2:4; Judy 6; Łk. 8:30,31). Skutkiem tego postępowania było zamknięcie tych aniołów w Tartarus, uwięzienie ich do czasu sądu (1 Kor. 6:2,3). Ukazanie się im naszego Pana i opowiadanie Dobrej Nowiny można więc widzieć jako element zachęty do skruchy i powrotu do społeczności z Bogiem.

Ogłoszony został poganom

Ten element wyjaśnienia Pawła można odczytywać jako pracę Kościoła związaną z ogłaszaniem Chrystusa "wszelkiemu stworzeniu" (Kol. 1:23 BG). "Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem" (2 Kor. 5:20 BW). To z pewnością jest prawda, choć użycie przez Pawła w tym miejscu czasu przeszłego dokonanego zdaje się wskazywać nie tyle na sam fakt głoszenia, co na fakt powołania nie-Żydów, które rozpoczęło się wraz z powołaniem Korneliusza (Dzieje 10:1-5, 44-48).

Dopóki się to bowiem nie stało, Ewangelia głoszona była wyłącznie Izraelowi i jedynie Żydzi mieli przywilej powołania do Ciała Chrystusowego. Służba naszego Pana skierowana była wyłącznie do "zaginionych owiec z domu Izraela" (Mt. 10:5,6 NW). Natomiast już Jezus wskazywał na przyszłe rozszerzenie powołania na pogan związane z niewiarą narodu izraelskiego (; ). Ogłoszenie Chrystusa poganom oznacza więc dopuszczenie przez Boga także i nie-Żydów do łaski włączenia w Ciało Chrystusowe (zobacz komentarz do ).

Znalazł wiarę w świecie

W tym miejscu, podobnie jak w każdej części opisu Pawła, znajdujemy czas przeszły dokonany w stronie biernej. Można więc, tłumacząc bardzo dosłownie, powiedzieć, że Jezus "został weń uwierzony". Innymi słowy, ciężar odpowiedzialności za uwierzenie spoczywa w tym miejscu na wierzących. Wiara w Boga jest obowiązkiem człowieka. Uznanie Jego istnienia i podporządkowanie się Jego prawom jest istotą pobożności (gr. eusebeia) - obowiązkowej dobrej woli względem Boga, oddawania Mu tego, co Boskie (Mt. 22:21). Apostoł Paweł poświęca wiele miejsca temu tematowi w pierwszych dwóch rozdziałach listu do Rzymian, pisząc m.in. o gniewie Boga, który "objawia się z nieba przeciwko wszelkiej bezbożności i niesprawiedliwości ludzi, którzy zatrzymują prawdę w niesprawiedliwości. (19) Ponieważ to, co można wiedzieć o Bogu, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. (20) To bowiem, co niewidzialne, to znaczy jego wieczna moc i bóstwo, są widzialne od stworzenia świata przez to, co stworzone, po to, aby oni byli bez wymówki" (Rzym. 1:18-20).

W Paweł wyjaśnia, że wiara jest emanacją (obrazem) prawdy w umysłach wierzących. Duch, jakim Bóg obdarował człowieka, jest w stanie na pewnym poziomie rozważać rzeczy duchowe. Choćby na podstawie tego, co stworzone, człowiek powinien wysnuć pewne wnioski: nie tylko, że jest Bóg, który to stworzył (Hbr. 3:4), ale także, że Stwórca nie jest tożsamy ze stworzeniem (co wyklucza bałwochwalstwo, Rzym. 1:21-23). Ponadto, apostoł pisze, że działanie prawa wpisane jest w serce człowieka, co oznacza istnienie wbudowanego mechanizmu etycznego, którym się kierujemy niezależnie od prawa objawionego (Rzym. 2:14,15). Na człowieku tak wyposażonym ciąży obowiązek oddania czci swojemu Stwórcy, a także obowiązek przyjęcia tego, który został przez Boga przysłany - Jezusa Chrystusa. Dlatego "Bóg wprawdzie pomijał czasy tej nieświadomości, teraz jednak nakazuje wszędzie wszystkim ludziom pokutować" (Dzieje 17:30 UBG) - uwierzyć w Jezusa i przyjąć jego nauczanie jako pochodzące od Ojca (Jn. 14:7-11).

Trzeba tutaj wszakże również odnieść się do nauki o wierze jako Boskim darze. W czytamy na przykład, że "Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie jest z was, jest to dar Boga" (UBG). Komentarz do 1 Tm. 3:16 nie jest właściwym miejscem na szerokie rozważanie tego tematu, trzeba jednak w tym miejscu zaznaczyć wyraźnie, że wiara jako dar nie przeczy pojęciu wiary jako obowiązek. Wcześniej pisałem, że wiara jest obrazem prawdy w umysłach wierzących oraz, że Bóg wyposażył wszystkich ludzi w narzędzia pozwalające rozumieć prawdę na pewnym (podstawowym) poziomie. W takim zakresie wiara jest obowiązkiem. Dowiadujemy się jednak, że Bóg pewną grupę ludzi wybrał, aby obdarzyć ich duchem proroctwa i dać wgląd w zrozumienie głębokości Bożych (; Obj. 19:10; Ef. 3:14-19; Jn. 16:13). Służba dla Słowa Bożego, jaką wykonują wybrani poprzez jego badanie i nauczanie, będzie dla nich źródłem chwały w przyszłym Królestwie Chrystusa (Obj. 5:9,10). Jest to przewodni wątek Nowego Testamentu. Ale nie jest to temat 1 Tm. 3:16.

Wzięty został w chwale

Opis w 1 Tm. 3:16 rozpoczął się od nawiązania do natury naszego Pana, który "objawił się w ciele" jako człowiek. Zamykając swoją charakterystykę, apostoł Paweł ponownie nawiązuje do aspektu cielesności Jezusa, mówiąc, iż "wzięty został w chwale". Powszechny pogląd głosi, że nasz Pan otrzymał w zmartwychwstaniu ponownie swoje ludzkie, umęczone ciało, które następnie przy wielu okazjach okazywał, m.in. swoim uczniom. Cytowany już apostoł Piotr stwierdza jednak o Jezusie, że "w ciele wprawdzie poniósł śmierć, lecz w duchu został przywrócony życiu" (1 Pt. 3:18 BW). A więc już nie jako człowiek, ale potężna, duchowa istota.

Jezus Chrystus nie jest już więcej człowiekiem, ani nie posiada ciała fizycznego. Wykonawszy wszystko, co polecił mu do wykonania Ojciec, nasz Pan został wzbudzony jako nieśmiertelna istota duchowa na poziomie Boskim, o której apostoł Paweł mówi, że "jest odbiciem chwały Boga i dokładnym wyobrażeniem samej jego istoty" (Hbr. 1:3). Bezsprzecznie posiada Jezus Chrystus Boską naturę, jest bogiem, ale nie Bogiem Wszechmocnym, częścią Trójcy.

Fakt, że nasz Pan nie zmartwychwstał w ciele fizycznym, wynika także z logiki wywodu Pawła dotyczącego zmartwychwstania zapisanego w 15. rdz. 1 listu do Koryntian. Tak jak ziarno zasiewane jest w glebę i wydaje nowe życie, choć samo obumiera w tym procesie, tak samo abyśmy mogli otrzymać nowe życie w duchowej naturze, nasze ciało ziemskie musi być 'wsiane w glebę' - umrzeć i zostać złożone do grobu (1 Kor. 15:35-41). Dotyczy to także ciała Jezusa Chrystusa.

Apostoł Paweł mówi na ten temat dużo i w sposób nie pozostawiający wątpliwości: "Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne - powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne - powstaje chwalebne; sieje się słabe - powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe - powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie. Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym. Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie; duchowe było potem. Pierwszy człowiek z ziemi - ziemski, drugi Człowiek - z nieba. Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy. A jak nosiliśmy obraz ziemskiego [człowieka], tak też nosić będziemy obraz [człowieka] niebieskiego. Zapewniam was, bracia, że ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego, i że to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne" (1 Kor. 15:42-50 BT).

"Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie" - nasz Pan, zanim doświadczył zmartwychwstania, był 'ziemski', był człowiekiem i w tym stanie złożył także i on ofiarę ze swego ciała (por. ). "... duchowe było potem" - po śmierci ziemskiego ciała, czy też po zasianiu go w ziemię jak ziarno, Jezus otrzymał nowe życie, życie na poziomie Boskim.

Jest w końcu w tym wszystkim element pewnej logiki. Paweł podsumowuje, że "ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego, i że to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne" (1 Kor. 15:50 BT). Ciało ludzkie jest przystosowane do życia na ziemi, ale "Nie wszystkie ciała są takie same: inne są ciała ludzi, inne zwierząt, inne wreszcie ptaków i ryb. Są ciała niebieskie i ziemskie, lecz inne jest piękno ciał niebieskich, inne - ziemskich" (1 Kor. 15:39,40 BT). O ile ciało ludzkie jest odpowiednie do życia na powierzchni ziemi, nie jest przystosowane ani do życia w morzu, ani przestworzach, ani tym bardziej nie należy do sfery duchowej, "dziedzictwa niezniszczalnego i nieskalanego, i niewiędnącego" (1 Pt. 1:4 NW).

Bedąc ludźmi, nie wiemy, jakie ciało ma nasz Pan po zmartwychwstaniu. Wiemy, że przy zmartwychwstaniu "będziemy nosić wyobrażenie tego niebiańskiego [Jezusa w chwale]", ale póki co ciągle jesteśmy "uczynieni z prochu" (1 Kor. 15:48,49 NW). "Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest" (1 Jn. 3:2 BT). Nie wiemy, jaki jest nasz Pan, bo nie jest już człowiekiem, oddał swoje ziemskie życie i, co się z tym wiąże, ziemskie ciało. Ale jeśli tylko poświęcamy się Bogu na wzór Jezusa Chrystusa i jesteśmy zrodzeni z ducha świętego, mamy tę samą nadzieję, jaką miał on w czasie swojej ziemskiej służby - nadzieję zmartwychwstania do Boskiej natury (). "Jeżeli więc jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami wprawdzie Bożymi, lecz współdziedzicami z Chrystusem, jeśli tylko razem z nim cierpimy, aby też razem zostać otoczeni chwałą" ( NW).


Zobacz także:

+ Bezgrzeszność Jezusa Chrystusa
+ Trzy natury Jezusa Chrystusa
+ Jezus w naturze Bożej

Przekłady wykorzystane w komentarzu Biblijnym:
NW - przekład Nowego Świata
BT - Biblia Tysiąclecia
BG - Biblia Gdańska
BW - Biblia Warszawska
 
Data publikacji: 17-11-2014
Ostatnia aktualizacja: 31-05-2026

Jerzy Iwański
komentarzbiblijny.pl